Osoby z autyzmem niemile widziane w Sejmie? Mamy odpowiedź z parlamentu

Dorosłe osoby z autyzmem, które przyszły na wycieczkę do Sejmu, twierdzą, że zostały niewłaściwie potraktowane przez sejmową przewodniczkę. Mamy odpowiedź służb prasowych Sejmu.

Na wycieczkę do Sejmu wybrała się grupa podopiecznych Fundacji Ergo Sum. To fundacja, prowadząca w Warszawie klubokawiarnię "Życie jest fajne", w której pracują dorośli autyści. W sprawie zachowania sejmowej obsługi w stosunku do zwiedzających napisała do nas Ola Smereczyńska, szefowa organizacji. Zwróciła m.in. uwagę na to, że nie udało się wezwać karetki dla jednego z uczestników wycieczki i że w trakcie wycieczki padł komentarz, że "takie" osoby nie powinny przychodzić do "takich" miejsc. 

Regulamin, regulamin i jeszcze raz regulamin

Wysłaliśmy do Centrum Informacyjnego Sejmu kilka pytań, m.in. czy przewodnicy są szkoleni, jakie są zasady wzywania karetki i dlaczego opiekunka grupy została w Sejmie spisana.

Służby prasowe nie odpowiedziały wprost na nasze pytania, ale  odniosły się do części zarzutów. "Poczynione przez Kancelarię Sejmu ustalenia nie potwierdzają większości przytoczonych przez Pani rozmówczynię okoliczności" - napisano w mailu do nas.

Centrum Informacyjne Sejmu (CIS) podkreśliło, że każdy kto rejestruje wycieczkę w internecie musi zaakceptować regulamin zwiedzania. "Najistotniejszy jest par. 3 ust. 4 regulaminu: W dniu zwiedzania opiekun grupy zgłasza się nie później niż 20 minut przed zarezerwowaną godziną do Działu Przepustek w celu dopełnienia formalności"- napisano w udzielonej nam odpowiedzi, zarzucając, że wycieczka złamała ten punkt regulaminu, bo była spóźniona.

CIS odniosło się również do zarzutu, że jeden z uczestników nie chciał zdjąć czapki, a  przewodniczka miała powiedzieć "Do kościoła też pan wchodzi w czapce"?. I znów odwołano się do regulaminu. "Sama procedura korzystania z szatni też jest częścią regulaminu zwiedzania, w którym mowa, że "Bagaż podręczny, okrycia wierzchnie oraz przedmioty, które mogą być użyte w sposób zagrażający bezpieczeństwu i porządkowi, osoby zwiedzające pozostawiają w szatni".

Sejmowi urzędnicy twierdzą co prawda, że przepisy są stosowane elastycznie, ale tutaj - jak mówiła w rozmowie z nami Ola Smereczyńska - tej elastyczności zabrakło.

W odpowiedzi z Sejmu w ogóle nie odniesiono się do najbardziej bolesnych słów

Pytaliśmy CIS, jak ocenia komentarz pani przewodniczki, który słyszała cała grupa, że "'takich' osób nie powinno się zabierać do 'takich' miejsc". Służby prasowe nie odniosły się do tego nawet słowem. Nie odpowiedziano również na nasze pytanie, czy wobec przewodniczki zostaną wyciągnięte jakiekolwiek konsekwencje. 

Na tym nie koniec. Biuro prasowe twierdzi, że gdy jeden z uczestników zasłabł, Straż Marszałkowska trzykrotnie pytała, czy wezwać karetkę. "Uczestnicy wycieczki z tej możliwości nie skorzystali".

- Straż Marszałkowska pojawiła się po incydencie, już po naszym zejściu z sejmowej galerii - odpowiada pani Ola. W jej opinii, odpowiedź przedstawicieli Sejmu to manipulacja. - Jak widać, wszystko można przedstawić tak, jak się chce - mówi pani Ola. 

- Byłem uczestnikiem tej wycieczki wraz z moim synem Maciejem i jego przyjaciółmi. Zderzenie z sejmowymi realiami było bolesne - napisał na FB Zbigniew Worony, potwierdzając to, co napisała pani Ola. - Zapewniam, Ola w relacji nic nie przesadziła, wręcz przeciwnie - dodał Z. Worony.

"Wszyscy mamy prawo wstępu do Sejmu"

Zdaniem mec. Jarosława Jagury z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, niepokojąca jest wypowiedź przewodniczki, że 'tego typu osób' nie powinno się przyprowadzać w 'takie miejsca'. - Osoby z niepełnosprawnościami są takimi samymi obywatelami jak każdy inny. Wszyscy mamy prawo wstępu do budynków różnych instytucji, w tym do Sejmu - tłumaczy mec. Jagura.

- Ważny jest też zapis z konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, że trzeba zapewnić pełny i skuteczny udział osób z niepełnosprawnościami w życiu społecznym, politycznym, gospodarczym. Dlatego ten komentarz jest szczególnie przykry - dodaje prawnik.

Czytaj też: "Pokazujemy ludzką stronę autyzmu". Specjalne szkolenia dla pracowników opieki społecznej>>>

Idea parlamentaryzmu

Fundacja Ergo Sum, wysyłając w kwietniu prośbę o możliwość odbycia wycieczki, napisała w zgłoszeniu, że grupę stanowią dorosłe osoby ze spektrum autyzmu. Sejmowi przewodnicy i straż mieli więc czas, by się do wycieczki przygotować.

- Od dłuższego czasu obserwujemy stopniowe ograniczanie praw obywatelskich, które obejmuje również prawo wstępu do określonych instytucji - mówi Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich.

Jak dodaje, jest to jedno z podstawowych praw człowieka, które warunkuje realny udział obywateli i obywatelek w życiu publicznym i społecznym. - Wizyty w parlamencie służą m.in. budowie wspólnoty i promocji idei parlamentaryzmu - dodaje.

- Instytucje publiczne muszą być przygotowane do tego, aby każdy i każda z nas mogła bez nieuzasadnionych ograniczeń do nich wejść i komfortowo w nich przebywać. Szczególnie dotyczy to osób z niepełnosprawnością ruchową, poruszających się na wózku, osób głuchych, osób z niepełnosprawnością intelektualną, osób z autyzmem czy osób starszych. Te osoby w relacjach z instytucjami wymagają nie tylko jasnych procedur, ale również zwykłej empatii. Tu najwyraźniej zabrakło obydwu tych elementów – odpowiednich procedur, obudowanych odpowiednim przeszkoleniem pracowników Kancelarii Sejmu i funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej oraz po prostu ludzkiej empatii - dodaje zastępczyni RPO.

Czytaj też: Jak wygląda życie osoby z autyzmem? Nawet "słoń w składzie porcelany" okazuje się wyzwaniem>>>

Żalek o protestujących rodzicach: Nie można dać im tej gotówki. Traktują dzieci jak żywe tarcze

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM