Erdogan i jego AKP wygrywają w Turcji. Są pierwsze gratulacje z UE. Od Orbana

Recep Tayyip Erdogan będzie rządził Turcją przez kolejne lata. We wczorajszych przyspieszonych o 1, 5 roku wyborach zdobył niewiele ponad 52 proc. głosów. Sojusz, na którego czele stoi prezydent - zdobył też większość mandatów w trwających równolegle wyborach parlamentarnych.

W niedzielę w Turcji odbyły się wybory prezydenckie i parlamentarne. Po przeliczeniu ponad 80 proc. głosów - w wyborach prezydenckich - Recep Tayyip Erdogan wygrywa zdobywając 52, 5 proc. głosów.

W wyborach parlamentarnych, po zliczeniu części głosów - prowadzi jego AKP - Partia Sprawiedliwości i Rozwoju, która zdobyła 44 proc. głosów. Wcześniejsze informacje mówiły nawet o 56 proc. głosach dla AKP.

To niewątpliwie sukces Erdogana, który dostanie większe uprawnienia niż miał dotychczas - w Turcji zostaje wprowadzony system prezydencki, za czym mieszkańcy tego kraju opowiedzieli się w ubiegłorocznym referendum. Głowa państwa będzie mogła m.in. rządzić za pomocą dekretów z mocą ustawy i wprowadzać stan wyjątkowy: wielu ekspertów twierdzi, że to już sułtańska władza. Teraz przed Erdoganem kolejna kadencja, która skończy się w 2023 roku, czyli w stulecie Republiki Turcji. 

Można było podejrzewać, że tureckie wybory nie przebiegły wzorowo. Największe nieprawidłowości odnotowano w Urfie na południowym-wschodzie kraju.

Turecki oddział BBC opublikował nagranie, na którym widać, jak do urny w jednym z tamtejszych lokali dosypywane są głosy. Miało tam też dojść do sytuacji, w której te same osoby oddały wiele głosów.

W  Stambule przed wyborami dużo mówiło się o tym, że to właśnie na południowym-wschodzie kraju istnieje największe prawdopodobieństwo fałszerstw wyborczych. Prezydent Erdogan walczył tam o głosy Kurdów z Demokratyczną Partią Ludów.

Według tureckiej państwowej agencji Anatolia, wybory przebiegały jednak gładko, a kilka godzin przed zakończeniem głosowania nieprawidłowości nie odnotowała też Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

Problem w tym, że z jej w sumie ponad 300 obserwatorów, np. we wspomnianej Urfie, nie było nikogo - ze względów bezpieczeństwa.

W drugiej turze wszystko jest możliwe

Wyróżniającym się w zmaganiach wyborczych politykiem był Muharrem Ince, kandydat partii republikańskiej. Jego kampania była powiewem świeżości i nową opozycyjną jakością. Kąśliwymi uwagami i ripostami ucierał nosa obecnie urzędującemu Recepowi Tayyipowi Erdoganowi, który u władzy w sumie 15 lat, od 2003 roku jako premier, a od 2014 roku - prezydent. Obecnie w parlamencie większość ma jego ugrupowanie Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP).

Erdogan wprowadził rządy silnej ręki, szczególnie po puczu z lipca 2016 roku. Oskarżył o niego dawnego współpracownika, islamskiego kleryka Fethullaha Gülena, i zaczął rozprawę z jego rzekomymi zwolennikami. W kraju od dwóch lat obowiązuje stan wyjątkowy, do aresztów wtrącono 50 tysięcy osób, a 107 tysięcy zwolniono z pracy.

Ince, 54-letni były nauczyciel fizyk i poseł od 16 lat, ma szanse zmierzyć się z dotychczasowym prezydentem w drugiej turze - a tam wszystko byłoby możliwe. Sam Erdogan jakby stracił energię i umiejętność narzucania opozycji swojej narracji.

Co prawda proponował wielkie projekty, jak to ma w zwyczaju, ale brakowało mu charyzmy. Rzucił nawet pod adresem Incego, że czym innym jest bycie nauczycielem, a co innego to rządzić krajem - co mogło być odczytywane jako ignorancja. Dlatego, zdaniem ekspertów, wynik wyborów może być zaskoczeniem.

Dodajmy, że oprócz wyborów prezydenckich, Turcy wybierają też dzisiaj nowy skład swojego parlamentu. Tam - według sondaży - partia Erdogana zdobędzie najprawdopodobniej najwięcej głosów, ale może nie uzyskać większości. W sumie do parlamentu startuje osiem ugrupowań, większość w ramach dwóch sojuszy - opozycyjnego Sojuszu Narodu, i rządowego Sojuszu Ludu.

W Stambule od kilku dni jest wysłannik TOK FM Thomas Orchowski, który przyglądał się przedwyborczej kampanii i rozmawiał między innymi z tureckimi opozycjonistami i dziennikarzami.

Polecamy jego reportaż z Turcji:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (5)
Erdogan i jego AKP wygrywają w Turcji. Są pierwsze gratulacje z UE. Od Orbana
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 1 raz 1

    W jak zawsze niezaleznej GW jakie to moze niec znaczenie gdy pomysli sie o tych wszystkich latach czycierpy, koszmarze, ktory niczym Freddy Krueger chce wrocic.

  • kasia7678

    0

    bardzo mi sie podoba ten artykół

  • kasia7678

    0

    bardzo ciekawy artykół

  • getz54

    0

    Prezydent Wałęsa tez chciał rządzic dekretami, podobnie jak Piłsudski demokratyczne rządy miał sobie za nic.

  • 66kropek

    Oceniono 2 razy 0

    Pojawił się doniesienia o nieprawidłowościach... Czyżby Erdogan wygrywał?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX