Rzecznik Sądu Najwyższego: Nie jesteśmy wojownikami, którzy będą stawiali barykady

3 lipca wejdą w życie przepisy, zgodnie z którymi część sędziów SN, w tym jego I Prezes prof. Małgorzata Gersdorf, przejdzie na emerytury. Zdaniem sędziów, jest to niezgodne z konstytucją. Rzecznik SN tłumaczył w TOK FM, jakie działania podejmą.

Na przymusową emeryturę zostanie przeniesionych pierwszych 11 sędziów Sądu Najwyższego, którzy ukończyli 65 lat. Kolejni mogą na nią trafić w połowie miesiąca. O tym, czy tak się stanie, zdecyduje prezydent. Zdaniem większości prawników łamie to zapisaną w konstytucji zasadę nieusuwalności sędziów.

- 3 lipca  o 8.30 pani prezes przyjdzie do sądu. Sędziowie Sądu Najwyższego - mam nadzieję w dużej liczbie - będą na nią czekać przed wejściem. Razem wejdziemy do sądu i rozpoczniemy dzień pracy - zapowiadał w TOK FM Michał Laskowski, sędzia i rzecznik Sądu Najwyższego.

Czytaj więcej: KE rozpoczyna procedurę naruszeniową ws. SN. "Do końca czekano na ustępstwo Polski"

Sędziowie nie chcą się barykadować

- Może państwa nie wpuszczą? - zastanawiała się prowadząca audycję Karolina Lewicka.

- Niczego nie można wykluczyć. Ale taki mamy plan i publicznie go ogłaszamy. Chcemy w ten sposób wesprzeć panią prezes i pokazać, że zgadzamy się ze stanowiskiem przedstawionym w naszych uchwałach (zgodnie z nimi, kadencja I Prezes SN dobiegnie końca w kwietniu 2020 - przyp. red). To jest jedyne co nam pozostaje. Rodzaj demonstracji, gestu. Forma zaprezentowania szerokiej publiczności, co jest dla nas ważne. Innego narzędzia nie mamy - przekonywał sędzia.

- A może trzeba nie wychodzić 3 lipca z gmachu sądu ? - dopytywała dziennikarka.

Zdaniem Laskowskiego, byłaby to jednak przesada, bo, jak mówi, władza i tak jest w stanie usunąć ich z budynku.

- Sędziowie SN nie są wojownikami, którzy będą stawiali barykady. My przez całe życie stosujemy prawo, jesteśmy legalistami. Jest nam szalenie trudno wyjść poza ramy prawa, przekonać się do posłuszeństwa obywatelskiego - tłumaczył.

Karolina Lewicka przypomniała słowa publicystki "Polityki" Ewy Siedleckiej. Podpowiadała ona niedawno na antenie TOK FM, żeby sędziowie SN zwrócili się do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z pytaniem prawnym, czy w związku z tym, że ich los zależy od decyzji prezydenta, mogą nadal orzekać zapewniając bezstronność. Jak mówiła, wtedy Trybunał jest zobligowany zawiesić do czasu orzeczenia wejście w życie ustawy o SN. - Napisanie takiego pytania nie jest wielką filozofią - zachęcała Siedlecka.

- Ten problem był rozważany. To musi być określona sprawa, żeby takie pytanie zadać. Sędziowie nie zdecydowali się na takie działania, ze względu na skomplikowane procedury prawne. Teraz i tak jest już za późno. Jest to pewien fakt, z którym musimy się pogodzić - przekonywał rzecznik SN.

Odniósł się też do zapowiadanych demonstracji w obronie niezależności SN. Podkreślił, że chociaż ich uczestnicy mają do przekazania istotne rzeczy, to samym sędziom trudno jest się angażować w pikiety.

- Nie jesteśmy od organizowania protestów. Powinniśmy być neutralni politycznie. My i tak wychodzimy daleko i jest to spowodowane skalą naruszeń - tłumaczył.

Koniec państwa prawa

Karolina Lewicka pytała też, czy w związku ze zmianami w prawie sądowniczym, Polska jest jeszcze państwem prawa.

- Jeśli się dokona ostatni akt w postaci Sądu Najwyższego, to już chyba rzeczywiście można będzie powiedzieć, że to nie jest państwo prawa, o jakim mowa w konstytucji - ocenił sędzia Michałem Laskowski.

Zmiany w polskim sądownictwie są przedmiotem trwającego od końca zeszłego roku sporu z Komisją Europejską. Uważa ona, że przymusowe przeniesienie w stan spoczynku sędziów, którzy ukończyli 65 lat, jest niezgodne z polską konstytucją i unijnym prawem. Dziś KE rozpoczęła tzw. procedurę naruszeniową. To pierwszy krok do zaskarżenia polskich przepisów do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM