PiS chce obezwładnić Sąd Najwyższy, bo boi się Trybunału Stanu? "To co robią będzie tematem obrad"

- Wszystko, co robią obecnie politycy PiS i pan prezydent, to są rzeczy, które niestety będą tematem obrad Trybunału Stanu w przyszłości - stwierdziła w Poranku TOK FM Agata Diduszko-Zyglewska.

Ustawa o Sądzie Najwyższym, która została wprowadzona przez PiS, jest niezgodna z Konstytucją RP. W ustawie zasadniczej zapisana jest bowiem 6-letnia kadencja I prezesa SN, którą PiS próbuje przerwać. Prof. Małgorzata Gersdorf przestanie więc pełnić tę funkcję dopiero w 2020 roku, a nie - jak chciałby PiS - przejdzie na emeryturę już teraz. 

"Zła wiadomość dla PiS"

Wprowadzona przez PiS ustawa pozwala usunąć nie tylko prezes SN, ale również wszystkich sędziów, którzy ukończą 65 rok życia. Dlaczego PiS tak bardzo chce obezwładnić Sąd Najwyższy wyjaśniała na antenie TOK FM Agata Diduszko-Zyglewska z Krytyki Politycznej. 

- To Sąd Najwyższy stwierdza ważność wyborów, a przed nami trzy różne wybory: samorządowe, do Parlamentu Europejskiego oraz parlamentarne - podkreśliła komentatorka oraz dodała: - Druga rzecz równie istotna, którą potrzeba podkreślać jest taka, że z art. 199 ust. 2 Konstytucji RP wynika, że I prezes SN jest również przewodniczącym Trybunału Stanu.  

- A wszystko, co robią obecnie politycy PiS i pan prezydent, to są rzeczy, które niestety będą tematem obrad Trybunału Stanu w przyszłości - stwierdziła dziennikarka i zaznaczyła, że po ewentualnych przegranych wyborach parlamentarnych, PiS może potrzebować sprzyjającego mu przewodniczącego TS.

- Prof. Małgorzata Gerdsorf będzie I prezes Sądu Najwyższego do 2020 roku, co oznacza, że to ona będzie przewodniczącą TS po wyborach parlamentarnych. I to jest zła wiadomość dla PiS - zaznaczyła publicystka. 

Renata Kim z "Newsweeka" dodała, że partia rządząca po kolei wyłącza wszystkie instytucje, które mogłyby stanąć jej na drodze. 

- Myślę, że plan od początku był jasny: likwidować wszystkie instytucje, które są w stanie kontrolować działania polityków, wydawać orzeczenia w ich sprawie. Chodziło o likwidację trójpodziału władzy - podsumowała dziennikarka. 

DOSTĘP PREMIUM