Prof. Żbikowski o zbrodni w Jedwabnem: Nie ma szans na znalezienie śladów bezpośredniego udziału Niemców

Dalszych ekshumacji ofiar zbrodni w Jedwabnem domagali się, podczas uroczystości oddającym cześć ich pamięci, członkowie ONR. Jak ocenił w TOK FM prof. Andrzej Żbikowski, niewiele by to zmieniło.

W Jedwabnem upamiętniono 77. rocznicę mordu Żydów, do jakiej doszło w 1941 roku. Zgodnie z ustaleniami historyków z IPN, sprawcami - z inspiracji Niemców - byli polscy sąsiedzi zamordowanych.

Czytaj też: Prezydenci Polski i Ukrainy osobno w 75. rocznicę rzezi wołyńskiej. "Zamknęliśmy się w swoich bańkach"

W uroczystościach wzięli m.in. udział naczelny rabin Polski Michael Schudrich, ambasadorka Izraela w Polsce Anna Azari, o. Wiesław Dawidowski z komisji ds. dialogu z judaizmem Episkopatu Polski oraz duchowni ewangeliccy. Kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym ofiary  zbrodnię złożył prezydencki minister Wojciech Kolarski, a także przedstawiciele premiera i Instytutu Pamięci Narodowej.

Uroczystości próbowali zakłócić członkowie Obozu Radykalno-Narodowego.  Domagali się ponownej ekshumacji ofiar tej zbrodni. Twierdzą, że doniesienia na temat udziału Polaków w masakrze są zafałszowane.

Niedaleko cmentarza demonstrowali też działacze olsztyńskiego KOD. Przynieśli transparenty z hasłami  „Przepraszamy Europę i przyjaciół Żydów za antysemityzm i faszyzm ONR-owców i sekty pisowskiej” oraz „Przepraszamy za mordy i pogromy dokonane przez Polaków”.

Dyskusja na temat zbrodni w Jedwabnem nie ucichnie szybko

Prof. Andrzej Żbikowski, jeden z naukowców badających zdarzenia z Jedwabnego, przekonywał w TOK FM, że spór o zbrodnię w Jedwabnem potrwa jeszcze przynajmniej 15 lat. Jak mówił, “przetrawianie pamięci” zajmuje pokoleniu ok. trzech dekad, a o Jedwabnem zaczęło się w Polsce dyskutować dopiero kilkanaście lat temu.

- Nie ma żadnej potrzeby, żeby upierać się, że jesteśmy narodem, który nie popełnia zbrodni - dodał historyk.

Zdaniem profesora fakt, że nie poszerzono ekshumacji (na prośbę środowisk żydowskich - przyp. redakcji) i ją przerwano sprawia, że “nasza wiedza się nie powiększa”.

- Nie bardzo sobie jednak wyobrażam, co pełna ekshumacja miała by dodać. Ewentualnie więcej informacji na temat składu i liczebności grupy spalonej wtedy żywcem. Ale nie ma szans, że znalazłyby się jakieś ślady bezpośredniego udziału Niemców - przekonywał.

10 lipca 1941 roku grupa Polaków wypędziła jedwabieńskich Żydów z domów na rynek miejski. Po kilku godzinach bicia i upokorzeń, zagnano mężczyzn, kobiety i do stodoły spalono żywcem. Równocześnie okradano żydowskie domy.

Czytaj też: Obchodom z udziałem prezydenta Ukrainy ma się przyjrzeć prokuratura. Wojewoda powołuje się na ustawę o IPN>>>

DOSTĘP PREMIUM