Masowe odstrzały gatunków chronionych? PO zapowiada zawiadomienie prokuratury

- Rząd "małymi krokami" rozmontowuje system prawny - tak słowa min. Henryka Kowalczyka oceniła posłanka PO Gabriela Lenartowicz. Minister chce wydawać zgody na odstrzał gatunków chronionych.

Minister ochrony środowiska Henryk Kowalczyk przekonywał podczas spotkania z działaczami PiS, że "żyjemy w czasach nadmiernej wrażliwości w ochronie zwierząt". Wspominał o możliwości wydawania zgód na odstrzał zwierząt chronionych.

 "Ochrony gatunkowej nie mamy zamiaru zdejmować, ponieważ będzie to konflikt z Europą. Lepiej po prostu robić to małymi krokami, a też skutecznie, czyli wyrażać zgody na każdy wniosek dotyczący redukcji tych chronionych gatunków zwierząt" - mówił następca Jana Szyszki.

Czytaj też: "Nadmierna wrażliwości" ws. zwierząt? Sumińska oburzona pomysłem ministra: Cierpliwość się wyczerpała

Wyjawił, że wprowadzono zasadę, zgodnie z którą Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska mają sugestię, żeby bardzo chętnie wyrażać zgody na odstrzał zwierząt chronionych.

- Minister nie ma prawa wydawać takich rekomendacji. Jest to też niewłaściwe z powodów etycznych. Rząd “małymi krokami” rozmontowuje system prawny - oceniła w TOK FM posłanka PO Gabriela Lenartowicz, była prezes Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Rekomendacje zamiast prawa

Tego rodzaju działań porównała do praktyk znanych z czasów PRL.

- Poprzedni system był oparty właśnie na rekomendacjach, również personalnych, które zastępowały prawo. Wracamy do filozofii tamtych czasów - stwierdziła.

Tłumaczyła też, że "Lista gatunków chronionych" to akt prawny. - Zapewnia harmonię w systemie przyrodniczym. Zwierzęta takie, jak żubry, łosie, foki, bobry i wilki, są niezbędne dla ekosystemu i zagrożone wyginięciem - przypomniała posłanka PO.

Jak podkreślała, ich odstrzał jest możliwy w ekstremalnych przypadkach, na podstawie szczegółów rozpatrywanych, indywidualnych wniosków.

Posłanka zapowiedziała, że w przypadku masowych odstrzałów, opozycja zawiadomi prokuraturę. Na razie jest jednak za wcześnie na takie kroki.

- Na razie jednak mamy do czynienia z wywieraniem wpływu, a nie z deliktem - mówiła.

Zdaniem Gabrieli Lenartowicz, Henryk Kowalczyk kieruje się ideologiczno-politycznymi pobudkami i chce “czynić sobie ziemię poddaną”.

Czytaj też: Rząd podejmie decyzję o odstrzale fok? Posłanka PiS mówi, że to szkodniki, których trzeba się pozbyć>>>

"Nadmierna wrażliwości" ws. zwierząt? Sumińska oburzona pomysłem ministra: Cierpliwość się wyczerpała

DOSTĘP PREMIUM