"Jesteśmy bardziej wrażliwi niż prokuratorzy" - Wójcik o komisji śledczej ws. Blidy

- Jesteśmy wyczuleni i trochę bardziej wrażliwi na pewne oceny. Łódzka prokuratura umarza postępowania w sprawach, które nas bulwersują. Nie bez znaczenia jest to, że gdyby prokuratura chciała stawiać zarzuty, to musiałaby je postawił również sobie - tak emocje między łódzką prokuraturą a komisją śledczą ds. zbadania okoliczności śmierci Barbary Blidy tłumaczył jej członek, poseł PO Marek Wójcik. Polityk zapowiedział, że dziś komisja przyjmie raport Kalisza.

Trwa ostatnie posiedzenie komisji śledczej ws. Blidy. Posłowie głosują nad ponad stu poprawkami zgłoszonymi do raportu przez przedstawicieli PiS.

- Czy te poprawki PiS są tak bez sensu, że się je automatycznie odrzuca? - pytała Janina Paradowska gościa Poranka Radia TOK FM.

- To nie jest automatyczne odrzucanie. Proszę pamiętać, że przed komisją śledczą złożono różne rozbieżne zeznania. Zdecydowana większość daje wiarę tym zeznaniom, które potwierdzają raport Ryszarda Kalisza. A PiS daje wiarę innym zeznaniom, tworzy zupełnie inny obraz tego, co się działów sprawie, w której zamierzano zatrzymać Barbarę Blidę. Ich poprawki wywróciłyby raport do góry nogami - tłumaczył Wójcik.

"Kalisz jeszcze będzie musiał raz usiąść i napisać wniosek"

SLD od dawna zapowiada, że gdy tylko raport zostanie przedstawiony w Sejmie, partia złoży wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego. - Nasza ocena: posłów, którzy przez trzy lata pracowali w komisji, zapoznawali się z aktami i przesłuchiwali świadków jest jednoznaczna: panowie Ziobro i Kaczyński powinni stanąć przed Trybunałem Stanu. Ale to wymaga przygotowania oddzielnego wniosku, który musi spełniać kryteria, jakie prawo stawia przed aktem oskarżenia. Musi być bardzo precyzyjny i dobrze udokumentowany. Wnioski w raporcie Kalisza takie nie są, dlatego Ryszard Kalisz będzie musiał usiąść i je napisać. Z pewnością ma wiedzę, która to umożliwia - ocenił poseł PO.

Janina Paradowska zapytała gościa, co było istotą państwa PiS. - Silne powiązania miedzy prokuraturą, agencją bezpieczeństwa wewnętrznego i politykami. Obsadzenie tych dwóch organów osobami, do których ci politycy mieli wyjątkowe zaufanie, którzy byli w stanie dla polityków, często swoich wieloletnich przyjaciół, zrobić wszystko i zajmować się konkretnymi sprawami. Tak nie powinno być w demokratycznym państwie - odpowiedział Wójcik.

Prowadząca Poranek Radia TOK FM przypomniała o ostrym sporze między Kaliszem i posłami go popierającymi a łódzką prokuraturą, która wielu ustaleniom komisji zaprzecza.

- To nie jest zaprzeczanie. Jako członkowie komisji śledczej jesteśmy trochę bardziej wyczuleni i wrażliwi na pewne oceny. Łódzka prokuratura umarza postępowania w sprawach, które nas bulwersują. To zderzenie opinii naszej i prokuratorów wzbudza emocje - powiedział poseł PO. I dodał: - Po śledztwie, które trwało znacznie dłużej niż prace komisji, prokuratura postawiła zarzuty tylko jednej osobie. Wszystkie inne wątki zostały poumarzane.

- Działała pod wpływem politycznym? - dopytywała Paradowska. Wójcik zaoponował: - To nie był wpływ polityczny. Ale nie bez znaczenia jest to, że gdyby prokuratura chciała stawiać zarzuty, to musiałaby je wysunąć również wobec siebie.

Wójcik: Przyjmiemy ten raport

Nie ma dowodów, są poszlaki

Paradowska zapytała wprost: - Czy to prawda, że Blida nie chciała się zabić?

Poseł Wójcik był ostrożny z formułowaniem wniosków. - Tak to ujął Ryszard Kalisz. Nie ma jednak dowodów na to, że w łazience Barbary Blidy doszło do szamotaniny. Natomiast jest ciąg poszlak, który wskazuje na to, że coś z tą śmiercią jest nie tak. Część śladów została niezabezpieczona, bądź pojawiły się ślady, których nie sposób wytłumaczyć. Jest też bardzo dziwny kąt rany postrzałowej. Ale komisja musi zajmować się tylko tymi sprawami, które da się udowodnić.

[FILM] Królestwo zdechłych myszy. Tak żyje się w państwie Łukaszenki>>

DOSTĘP PREMIUM