Wypełniłeś oświadczenie woli? I tak zdecyduje za Ciebie rodzina

Karteczki noszone w portfelach, informujące o chęci oddania po śmierci tkanek i narządów do przeszczepów, nie zawsze są honorowane przez lekarzy. Mimo, że zgodnie z polskim prawem dawcą jest każda osoba, która za życia nie wyraziła takiego sprzeciwu, jeśli rodzina nie wyrazi zgody, lekarze odpuszczają.

Szpital, który prowadzi dawcę za każdym razem kontaktuje się z rodziną. - Jeśli ktoś kategorycznie nie wyraża zgody to oczywiście narządu nie pobieramy. Nikt nie chce się włóczyć po sądach, czy mieć nieprzyjemności. Oczywiście moglibyśmy się wybronić, ale przecież nie o to chodzi. - Mówi prof. Jerzy Sadowski, szef krakowskiej Klinki Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii UJ.

Ludzie nawet nie chcą rozmawiać o tym

Sprzeciw rodziny to wciąż główna przyczyna braku organów w Polsce - mówi Marian Tambor, dyrektor ds. lecznictwa w Szpitalu św. Anny w Miechowie. Nawet jeśli ktoś nosi przy sobie oświadczenie woli, nie decydujemy się na pobranie organu, bo rodzina za każdym razem się sprzeciwia. Nie chcemy tracić sił i środków na chodzenie po sądach. Powołaliśmy nawet pełnomocnika ds. przeszczepów, ale to nie przynosi efektów. Ludzie zazwyczaj nie chcą nawet tego tematu podejmować. Do tej pory udało nam się namówić zaledwie jedną osobę, która zgodziła się na pobranie organu od kogoś z rodziny - dodaje Tambor

Milion oczekujących. Dawców jedenastu

W Polsce na milion osób czekających na przeszczep organu, dawców jest zaledwie jedenastu. Mimo wielu prowadzonych kampanii, w każdym ośrodku transplantologii jest cała lista oczekujących na organy. - W naszej klinice liczba pacjentów czekających na przeszczep serca waha się między 50 a 70. W Polsce dochodzi do ogromnej liczby wypadków na drogach, więc potencjalnych dawców jest bardzo dużo, nie są oni jednak zgłaszani do przeszczepów a organów wciąż brakuje - mówi prof. Sadowski.

Nawet jeśli znajdzie się dawca to nie zawsze jego organ może być wykorzystany. Pod uwagę brane są różne kryteria - grupa krwi, wiek, czy waga.

- Ludzie wciąż sceptycznie podchodzą do transplantologii, tymczasem trzeba nieustannie uświadamiać społeczeństwo, że to są rutynowe operacje a organy pobrane od jednego dawcy, mogą uratować życie nawet kilku pacjentom - dodaje prof. Sadowski.

Niektórzy starają się to zmienić: studenci z Trójmiasta stworzyli portal dawca.pl, gdzie można napisać, co zrobić z narządami.

Im mniejszy szpital, tym trudniej

Problem brakujących do przeszczepów organów związany jest też z procedurami, które spełnić musi każdy szpital przygotowujący dawcę. - Tym większe są utrudnienia, im mniejsza placówka. Trzeba wykonać ogromną liczbę badań, których niektóre szpitale nie są w stanie u siebie przeprowadzić. Często karetki muszą jeździć po całym województwie, zawozić krew do szpitali referencyjnych. To ogromny wysiłek, dlatego tak niewiele szpitali decyduje się na zgłoszenie dawcy. - Mówi dr Karol Wierzbicki - kierownik zespołu przeszczepowego w Szpitalu Jana Pawła II w Krakowie.

Dla poprawy nastroju zostają dawcami. Potem rezygnują.

DOSTĘP PREMIUM