Rostowski obiecuje małe wydatki. "My już dopilnujemy PSL"

Ile kosztują obietnice partii? - Planujemy wydawać 1 do 1,5 mld złotych rocznie. Propozycje PiS kosztowałyby 25 mld zł rocznie, a SLD 35 mld zł - powiedział minister finansów Jacek Rostowski, kandydujący z 3. miejsca listy PO w Warszawie. A na wątpliwości prowadzącej Poranek TOK FM, czy PSL zgodzi się na tak niskie wydatki, odparł: - Jak już raz PSL wstąpi do rządu, można liczyć na jego pragmatyzm. My ich na pewno dopilnujemy.

- Obietnice PO nie są wcale tanie. Obiecujecie podwyżki w sferze płacy budżetowej - wskazywała Janina Paradowska.

- Nie chodzi o gigantyczne podwyżki, ale o skończenie z zamrożeniem płac w budżetówce, które trwa od trzech lat. Dodatkowo planujemy w pierwszym roku wydać 120 mln zł na policję, a w zatwierdzonym w kwietniu planie 4-letnim zapisane są już podwyżki dla nauczycieli akademickich. Podsumowując, poza tym, co zostało już ustalone w planie, chcemy wydać 3-4,5 mld zł na całą kadencję, czyli 1 do 1,5 mld złotych rocznie - mówił Rostowski.

- Ale jednocześnie chcecie wejść w koalicję z PSL, które chce emerytur obywatelskich - zauważyła paradoks Paradowska.

- Jak już raz wstąpią do rządu, można liczyć na ich pragmatyzm. My ich na pewno dopilnujemy. Premier Pawlak rozumie, co się dzieje w Europie - odparł minister finansów. I dodał, że jego sztab przyjrzał się też obietnicom innych partii. - Wyszło nam, że propozycje PiS kosztowałyby budżet państwa 25 mld zł rocznie, a SLD 35 mld zł rocznie.

Czy Beata Szydło sprosta zadaniu? "Miałbym wątpliwości"

- Wczoraj Jarosław Kaczyński przedstawiał zespół ekspertów. Pani Beata szydło ma odpowiadać za finanse. Ale chyba w zastępstwie, bo tak naprawdę Zyta Gilowska - informowała na antenie Radia TOK FM Janina Paradowska.

- Raczej nie. Pani Zyta Gilowska bardzo wyraźnie powiedziała w wywiadzie dla "Uważam Rze", że nie ma zamiaru być ministrem finansów w przyszłym rządzie. Z reszta nie dziwię jej się, bo nie będzie to proste zadanie - odpowiedział minister finansów.

- Czy Beata Szydło mu sprosta? - pytała dziennikarka.

- Miałbym wątpliwości. Ale to wyborcy powinni zdecydować, czy w tak ciężkich czasach to jest osoba, z którą będą się dobrze i bezpiecznie czuli - skwitował Rostowski.

Rostowski: czuję się o wiele lepszym ekonomistą

Janina Paradowska nazwała Rostowskiego najbardziej politycznym z dotychczasowych ministrów finansów. - Do tej pory szefowie tego gabinetu byli postrzegani bardziej jako eksperci niż politycy. Czy model, który pan wprowadził: polemiczna waleczność, polityczny temperament, służy temu stanowisku?

- Zyta Gilowska też brakiem temperamentu nie grzeszyła. A Grzegorz Kołodko? Minister finansów musi być politykiem, choć jednocześnie ekonomistą, najlepiej dobrym. Ja po tej kadencji czuję się o wiele lepszym ekonomistą.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM