Polak zwróci portfel? "Tylko jak widzi komu wypadł" [PROWOKACJA TOKFM.PL]

Sprawdziliśmy - Polacy w codziennej sytuacji zachowują się uczciwie. Wszyscy obserwowani przez nas przechodnie widząc, jak naszej koleżance redakcyjnej wypada portfel, od razu pomogli - zaczepili ją i zwrócili zgubę. - Ale tak się stało, ponieważ widzieli, komu stała się krzywda. Gdyby ten portfel leżał dłużej, wyniki mogłyby być inne - tłumaczy prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny.

Przystanek autobusowy, Warszawa. Młoda dziewczyna rozmawia przez telefon, jedną ręką próbuje włożyć sobie do plecaka portfel. Nie trafia. Portfel ląduje na ziemi, dziewczyna niczego nie świadoma idzie dalej. Jak zachowają się inni przechodnie?

Czy Polak zwróci portfel? Prowokacja uliczna Gazeta.pl

Wszyscy albo od razu zaczepili naszą koleżankę redakcyjną, albo portfel oddali stojącym nieopodal strażnikom miejskim. Czy możemy mówić więc o sobie, że w takich wypadkach jesteśmy uczciwym narodem?

W biurach rzeczy znalezionych w całym kraju na półkach piętrzą się znaleziska - portfele, książki, części garderoby. Nie brakuje kluczy, telefonów komórkowych oraz naprawdę dużych zgub - jak rowery, magnetowidy czy głośniki.

- Ta polska uczciwość jest zindywidualizowana - tłumaczy profesor Janusz Czapiński, psycholog społeczny. - Jak widzimy ofiarę jakiegoś nieszczęścia, wszystko jedno czy takiego losowego, jak wypadnięcie portfela, czy widzimy jakąś osobę, którą ktoś inny krzywdzi, to gotowi jesteśmy interweniować. Ale ponieważ ta moralność Polaków jest bardzo zindywidualizowana, więc wówczas, gdy chodzi o dobro wspólne, np. gdy ktoś niesłusznie korzysta z zasiłku, pomimo że ma robotę na czarno, to wzruszamy ramionami. To dobro wspólne jest dla Polaków niezwykle abstrakcyjne - podkreśla.

Oddajemy, bo wyobrażamy sobie cierpienie?

Zdaniem psychologa reakcje były także różne, gdyby chodziło o portfel lub pieniądze, które leżałyby dłuższy czas na chodniku. - Jeśli to byłyby to czyste pieniądze, ale ci, którzy by je dostrzegli, widzieliby komu wypadły, to by zareagowali podobnie jak w przypadku portfela. Natomiast, gdyby to był portfel, który już od pewnego czasu leżał i nikt z przechodzących by nie widział, komu wyleciał, to działanie wyglądałoby jak gdyby mieli do czynienia z dobrem wspólnym - podkreśla Czapiński.

- Warunkiem dobroci serca jest nieanonimowa ofiara - dodaje. - Ważne, że widzimy, że wyobrażamy sobie, co ta nieanonimowa osoba będzie przeżywała jak wróci do domu i zobaczy, że straciła karty kredytowe i dokumenty. Natomiast jak portfel po prostu leży, to my ofiary nie identyfikujemy. Jeżeli nie identyfikujemy ofiary, to znaczy, że portfel jest dobrem niczyim - trudno sobie wyobrazić, co ktoś, kto to zgubił, będzie czuł. Solidarność kończy się wraz z pełnoletnością

Również to, że jeden z mężczyzn oddali portfel strażnikom miejskim, świadczy o wzroście zaufania do władzy. - Ale i tak to do policji mamy największe zaufanie - ufa jej 60 proc. Polaków. Wręczenie zguby policjantowi oznacza dla tej grupy, że zguba zostanie oddana właścicielowi. Straży miejskiej ufamy mniej. A to dlatego, że to z nią częściej mamy na pieńku - uważa psycholog. Zdaniem Czapińskiego stosunek do policji zmienił się bardziej, gdy porównamy podejście do niej dzisiaj z podejściem z czasów PRL-u. - Jeśli chodzi o stosunek do policji to zmienił się na plus. Ale już ta zasada zindywidualizowanej moralności Polaków nie drgnęła. Anonimowe to cały czas dobro niczyje, a nieanonimowe dobro to boląca krzywda, uruchamiająca odruch empatii. - Prowadziłem kiedyś badania, które nazwaliśmy "Diagnoza szkolna". Ich wyniki pokazują, że w szkole podstawowej dzieciaki mają taki solidarnościowy odruch. Potem on wygasa. 18 lat - wtedy stajemy się podobni do swoich matek i ojców, wtedy solidarność zanika - podsumowuje prof. Czapiński.

Skąd pomysł?

Dlaczego przeprowadziliśmy eksperyment? Zainspirowała nas kampania reklamowa Narodowego Banku Australii, która została opisana na blogu ja.rafi.pl. Z okazji promocji nowej oferty kart kredytowych sprawdzono, czy mieszkańcu Melbourne są uczciwi.

Scena pierwsza: sprzedawca kawy wydaje za dużo reszty. Klienci zwracają nadwyżkę, nawet kiedy sprzedawca był nieuprzejmy.

 

Scena druga: portfel na ulicy. Przechodnie odnosili go pod adres, który był na wizytówce w środku.

 

Scena trzecia: mężczyźnie wypada z kieszeni gotówka. Ludzie zbierają monety i banknoty i oddają. Jeden z przechodniów połakomił się na pieniądze. Kobieta, która to zauważyła, zwróciła uwagę mężczyźnie, który pieniądze upuścił i wskazała nieuczciwego znalazce.

 
Co robisz ze znajezioną rzeczą?

DOSTĘP PREMIUM