Studenci będą razić prądem dla ratowania życia. Defibrylator im powie jak to zrobić

Mają rozmiar tostera, wydają komendy i ratują życie. Politechnika Gdańska kupiła trzy nowoczesne defibrylatory, których użyć będzie mógł właściwie każdy. Nawet śmiertelnie wystraszony student, któremu przyjdzie ratować kolegę, będzie musiał po prostu słuchać poleceń maszyny.

To defibrylator automatyczny AED, stosowany w miejscach publicznych, alby każdy mógł uratować życie - pokazuje czerwono żółtą skrzynkę ratownik Adam Raczyński. - Uruchamiamy go jednym przyciskiem. Cały czas słychać podpowiedzi dotyczące pierwszej pomocy. Że mamy wezwać pomoc, kiedy trzeba podłączyć elektrody, kiedy rozpocząć resuscytację. AED sam analizuje EKG poszkodowanego i wykrywa, kiedy defibrylacja jest wskazana. Nawet osoby, które nie miały przeszkolenia mogą go używać - wyjaśnia.

"Podłącz elektrody do gołej piersi pacjenta zgodnie z rysunkiem" - słychać ze skrzynki. Dwie studentki wykonują polecenie. - "Wstrząs zalecany, ładowanie, odsuń się", "rozpocznij resuscytację" - głośno dyryguje automat i zaczyna pulsować dźwiękiem w rytm zalecany do masażu serca.

- Te podpowiedzi są bardzo cenne - kiwa głową jedna ze studentek - To, czego dowiemy na szkoleniu, później się miesza. Kolejności, ilości, wszystko w stresie można zapomnieć. A tu mamy takiego anioła stróża, który nami kieruje - mówi.

Defibrylatory automatycznie dopasowuje parametry wstrząsu do potrzeb pacjenta, dlatego nie trzeba się obawiać, że niechcący zrobimy komuś krzywdę - uspokajał studentów ratownik - Proszę nie bać się udzielać pierwszej pomocy, ponieważ jesteście państwo najważniejszym ogniwem, które decyduje, czy ktoś przeżyje czy nie.

AED na Politechnice znajdziemy w portierni głównej Gmachu Głównego, w portierni Wydziału Mechanicznego oraz w budynku basenu Akademickiego Centrum Sportu.

Podobne urządzenia na zachodzie stosowane są od dawna, w Polsce dopiero od kilku lat. Ale jest ich coraz więcej. - Można je znaleźć w niektórych instytucjach państwowych, centrach handlowych, a nawet kościołach. Wiemy o kilku przypadkach skutecznego użycia tego sprzętu w miejscach publicznych. To naprawdę działa - wyjaśnia ratownik.

Droga do wolności. Gilad Szalid wolny po 5 latach niewoli [GALERIA] >>

DOSTĘP PREMIUM