"Ziobro się spóźnił do prezesa, bo już wybrał własną drogę"

- Ziobro zastosował dziś typową dla siebie metodę grania na nosie. Nie musiał w czasie, kiedy miał stawić się u prezesa odbierać dziecka ze szpitala. Chyba już zdecydował się wyjść z PiS i iść własną drogą - powiedział w TOK FM Jerzy Sadecki, niezależny publicysta.

Ziobro: Chcemy porozumienia

Jerzy Sadecki komentował dziś zachowanie Zbigniewa Ziobro, który kilka godzin spóźnił się na spotkanie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Odbierał ze szpitala żonę i nowo narodzonego syna Jasia. - Zastosował typową dla siebie metodę grania na nosie. Robienia show. Nie musiał w tym samym czasie odbierać dziecka ze szpitala . Chyba już zdecydował się wyjść z PiS i iść własną drogą - dodał niezależny publicysta.

Sadecki uważa, że siła Ziobry w Krakowie jest przeceniana. - Nastukał głosów w wyborach do europarlamentu, , bo okręg obejmował całą Małopolskę i Świętokrzystkie. Konkurentów nie miał na swojej liście zbyt dużo - mówił gość programu Grzegorza Chlasty. Publicysta przypomniał też, że Kaczyński na szefa PiS w Małopolsce mianował jednak Zbigniewa Wasermanna, nie Ziobrę.

- Trzeba uwzględniać czynnik osobowościowy w partii wodzowskiej. Prezes ma charakter kompletnie nieprzewidywalny - dodał Piotr Mucharski, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego". - No czego chciał Ziobro? Rozliczenia kampanii wyborczej. Jak wszyscy wiemy winę za porażkę ponosi prezes Kaczyński. Kropka - podsumował.

Dziś ważą się losy trzech europarlamentarzystów PiS - Zbigniewa Ziobry, Jacka Kurskiego oraz Tadeusza Cymańskiego.

Jak oni odchodzili - zobacz słynne rozstania z PiS [ZDJĘCIA] >>>

DOSTĘP PREMIUM