Mazowiecki w TOK FM: Nowa kadencja powinna być odnowieniem, krokiem naprzód

- Prezydent ominął całkowicie rafę podejrzeń, że jego orędzie jest jakimś przyciskaniem czy przytykami do premiera. Mówił o wizjach i mówił do Polaków - przekonywał w Popołudniu Radia TOK FM Tadeusz Mazowiecki, były premier i doradca prezydenta Komorowskiego. - Sądzę, że to przemówienie prezydenta było komplementarne w stosunku do tego, co powie premier w expose - podkreślał.

- Zapytałbym teraz premiera, czy jest zadowolony z orędzia pana prezydenta, bo niełatwo było je wygłosić - mówił w TOK FM Tadeusz Mazowiecki. Jego zdaniem trudnością było balansowanie, aby z jednej strony przemówienie prezydenta w parlamencie nie zostało odebrane jako "mini expose", a z drugiej jako dyrektywa dla rządu. - Chodziło o to, żeby obejmowało panoramę najważniejszych - zdaniem prezydenta - spraw dla Polaków. I ja sądzę, że takie to było przemówienie - podkreślał były premier.

[KOMENTARZE] Przemówienie prezydenta ''banalne, bez konkretów''...

"Prezydent nie straszył"

Mazowiecki zwrócił uwagę na jeden z elementów przemówienia prezydenta - rolę Polski w Europie w kryzysie. - Prezydent nie straszył - podkreślał doradca Bronisława Komorowskiego. - Mówił bardzo poważnie o tym, jakie są przyczyny tego kryzysu, że nie można zwalać winy na samą walutę euro, a przyczyny tkwią w nadmiernym zadłużaniu się niektórych państw europejskich oraz spekulacyjnym działaniu niektórych instytucji finansowych. Wyjściem z tego nie jest uciekanie od instytucji europejskich, tylko większa integracja i usprawnienie.

- Prezydent mówił, że to nie jest czas kreślenia dokładnego kalendarza naszego wejścia do euro, ale trzeba utrzymać świadomość tego, że wejście do strefy euro jest dla Polski niezwykle korzystne, bo tylko wtedy znajdziemy się w grupie państw decydujących w Unii. A z kolei Unia jest jedynym organizmem w najbliższej przyszłości w skali globalnej, która może być partnerem do tych wielkich tworzących się potęg - przekonywał Mazowiecki.

Prezydent nie musi być w kontrze do premiera

A skąd decyzja prezydenta, żeby w ogóle wystąpić w tej formie przed parlamentem? - Prezydenci występowali w różnych momentach, może nie na inauguracyjnych posiedzeniach, ale występowali. Prezydent uważa, że to jest bardzo ważny moment, trudny dla Polski i Europy - twierdzi Mazowiecki. - Nowa kadencja powinna być odnowieniem, krokiem naprzód. Musimy nabrać świadomości, że przed nami ważny krok i okazja - przez najbliższe trzy lata nie będziemy mieli wyborów. Skupienie się na merytorycznych, ważnych decyzjach, które trzeba będzie podejmować, powinno zaprzątać głowę posłom.

Czy było to ponaglanie premiera? - Prezydent ominął całkowicie tę rafę podejrzeń, że to jest jakieś przyciskanie czy przytyki do premiera. Mówił o wizjach i mówił do Polaków. Mówił, jak trudne zadania przed nami stoją i co do tej pory zrobiono.

Zresztą - zdaniem Mazowieckiego - przyjęło się w Polsce, że rolę prezydenta i premiera należy przeciwstawiać. Tymczasem: - Konstytucja wcale tej konieczności nie narzuca i nie sugeruje. Konstytucja ustawia te pozycje względem siebie komplementarnie. I sądzę, że to przemówienie prezydenta było komplementarne w stosunku do tego, co powie premier w expose. Nie znam oczywiście przemówienia premiera, ale merytoryczność wystąpienia prezydenta, a nie popędzanie, to jest ta jego komplementarna rola.

Kiedy rząd? "Kiedyś tworzyłem rząd..."

- Nie ma pan poczucia, że długo trwa formułowanie rządu? - zapytał swojego gościa Grzegorz Chlasta. - Mam takie poczucie. Ale z dobrą wiarą przyjmuję to oświadczenie premiera, że chodzi o to, żeby ministrowie, którzy prowadzą sektorowe posiedzenia w Unii Europejskiej w zasadzie to dokończyli, bo gdzieś po 22 listopada sądzę, że będziemy mieli rząd, a 6 grudnia expose. To jest końcówka naszej prezydencji, a wprowadzanie nowych ministrów w dosyć trudne arkana prowadzenia posiedzeń ministrów 27 krajów ze swojego sektora byłoby trudnym zadaniem. Poza tym z tego co mi wiadomo i co mówił premier myśli nad zmianami strukturalnymi w koncepcji rządu . Chce inaczej ukształtować resorty - odpowiedział Mazowiecki.

- Premier Tusk będzie na pewno dyskutował z koalicjantem, wszędzie będzie odnowa personalna. Ja bym chciał, żeby ona nastąpiła też u koalicjanta - zaznaczył były premier. - Myślę, że to czas dyskusji. Tworzyłem rząd, więc wiem, że to wymaga ogólnych dyskusji, jak i bardziej indywidualnych - z osobami, które chce się powołać do rządu. Rolą premiera jest pchnąć rząd, a nie ciągle patrzeć mu na ręce.

- Życzę premierowi, żeby dobrze mu wyszła koncepcja zmiany struktury rządu, żeby dobrze dobrał osoby, no i życzę mu odważnych i rozważnych decyzji - podsumował doradca prezydenta.

Pierwsz posiedzenie Sejmu VII kadencji [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM