Dera o wyjściu z PiS: Skoro nie można zmieniać od środka, trzeba na zewnątrz

- Nie spodziewałem się takiego rozwoju wydarzeń. Nie sądziłem, że za wskazanie potrzeby zwycięstwa w PiS zostaje się wyrzuconym z partii - powiedział Andrzej Dera, członek stworzonego przez odłam z PiS klubu Solidarna Polska. - Problem nie tkwi w samym Jarosławie Kaczyńskim, ale jego otoczeniu - tłumaczył w Poranku Radia TOK FM.

Członkowie Solidarnej Polski wykluczeni z PiS. Do piątku mogą wrócić

- Nie ma woli ze strony PiS. Nie było powodów do wyrzucenia Zbigniewa Ziobry, Tadeusza Cymańskiego ani Jacka Kurskiego. My jesteśmy z pokolenia czterdziestolatków, którzy mają jeszcze ambicję i chcą, żeby wartości prawicowe były dobrze prezentowane. Nie po to szedłem do polityki, żeby nic nie robić. Skoro nie można zmienić tego od środka zmieniać, trzeba na zewnątrz - oświadczył Andrzej Dera.

W poniedziałek wszyscy posłowie, którzy na fali kłótni wewnątrz partii utworzyli własny klub poselski Solidarna Polska, zostali wykluczeniu z partii uchwałą Komitetu Politycznego PiS. Uchwała w tej sprawie wejdzie w życie w piątek. Do tego dnia grupa posłów może zadeklarować chęć powrotu do macierzystej partii. - To ostatnia z szans, by się wycofać. Nie potrzeba przychodzić w worku pokutnym: wystarczy złożyć odpowiednie pismo do marszałka Sejmu - mówił rzecznik PiS Adam Hofman. Rozłamowcy już zapowiedzieli, że nie wrócą.

Hofman: powinno się mówić "kurzyści", a nie "ziobryści"

Do klubu parlamentarnego Solidarna Polska należy 17 posłów i jeden senator. Szefem klubu jest Arkadiusz Mularczyk, oprócz niego w Solidarnej Polsce znaleźli się m.in. Beata Kempa, Patryk Jaki, Andrzej Dera i Marzena Wróbel. W nowym ugrupowaniu ma być miejsce dla poglądów narodowych, ale też wolnorynkowych.

- To jest powrót do formuły, jaką na początku miało Prawo i Sprawiedliwość. Mamy większą szansę przyciągnąć nowe osoby niż PiS. Chciałabym, żeby w przyszłości doszło do takiej koalicji, że elektoraty tych dwóch partii razem dały większość w polskim parlamencie i możliwość sprawowania władzy - mówił poseł Solidarnej Polski.

"Problemem nie jest Jarosław Kaczyński"

- Co by nie rozmawiać o PiS, to zawsze dochodzimy do tej warstwy, którą jest założyciel, twórca i kontynuator, czyli Jarosław Kaczyński w jednej osobie - powiedział Jan Wróbel. Ale Andrzej Dera się z nim nie zgodził. - Problem nie tkwi w prezesie, ale w skupionym wokół niego aparacie, który nie dopuszcza do żadnych zmian, bo tak jak jest, mu pasuje. Sam Jarosław Kaczyński uzyskał w wyborach prezydenckich bardzo dobry wynik, ale nie przekłada się on na wyniki całej partii - mówił Dera.

"Tusk jest hegemonem"

Jan Wróbel zapytał gościa programu, kto według niego jest większym dyktatorem: Donald Tusk czy Jarosław Kaczyński. - Nie mam wątpliwości, że Donald Tusk. Nikt z tych ludzi, z którymi zakładał on partię polityczna, nie jest już w Platformie. A ostatnia silna osobowość, która mogłaby teoretycznie z nim rywalizować, została teraz wyrżnięta w cichości gabinetów. Politycznie zostały mu zęby wybite. Tusk jest hegemonem - oświadczył Andrzej Dera. Poseł uważa, że w polskiej polityce brakuje zastosowań, jakie są w partii republikańskiej, czy demokratycznej w Stanach Zjednoczonych. - Jeszcze na początku Platforma mówiła o jakiś prawyborach. A teraz? Dziś nie ma już takiego myślenia. Z góry jest wszystko ustalone - mówił w poranku Radia TOK FM.

Kempa, Wróbel i inni. Zobacz, kto wszedł do klubu Solidarna Polska [ZDJĘCIA]>>>

DOSTĘP PREMIUM