Kalisz o sprawie Olewnika: Nie odczuwam satysfakcji

- Dla mnie to było wielkie zaskoczenie. Nie odczuwam satysfakcji - powiedział Ryszard Kalisz w reakcji na wiadomość, że prowadzący śledztwo w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika wracają do wersji o sfingowaniu porwania przez samego Krzysztofa. Kalisz był atakowany przez rodzinę Olewników za opieszałość.

- Pan był jedną z pierwszych osób, które rodzina zamordowanego oskarżała o brak działania - przypomniała Janina Paradowska. Po porwaniu Krzysztofa Olewnika dla okupu, jego ojciec Włodzimierz pielgrzymował od jednego do drugiego polityka, prosząc o interwencję. Był przekonany, że policja i prokuratura partaczą śledztwo. Rozmawiał między innymi z szefem MSWiA Ryszardem Kaliszem. Bez skutku.

- Wtedy też jednym z tropów było sfingowanie porwania przez samego Krzysztofa Olewnika. Włodzimierz Olewnik przyszedł do mnie. Chciał, żebym zadzwonił do oficera prowadzącego, żeby ten odwrócił śledztwo o 180 stopni. Sam tak zeznał. Ale ja wtedy popełniłbym przestępstwo, bo przekroczyłbym uprawnienia. Dlatego w mojej sprawie komisja śledcza oświadczyła, że postąpiłem prawidłowo - mówił Ryszard Kalisz przypominając publiczną burzę wokół jego postawy, między innymi piętnującą go okładkę "Wprost".

Kalisz: nie odczuwam satysfakcji. Dojdźmy w końcu do prawdy

- Ja "swoje" dostałem. Dziennikarze i politycy nie rozumieli wtedy, że gdybym się zgodził na to, to sam by popełnił przestępstwo. Ja to łatwo znoszę, bo jestem politykiem, ale moi najbliżsi to mocno przeżyli. Dziś, gdy śledztwo powraca do tezy o sfingowaniu porwania przez samego Krzysztofa Olewnika, wcale nie mam satysfakcji. Chciałbym, żeby ta sprawa rozwiązała się jak najszybciej i żebyśmy w końcu poznali prawdę - mówił poseł SLD.

Ryszard Kalisz już nie raz tłumaczył swoją postawę. W 2004 roku, 3 lata po porwaniu Olewnika, mówił: - Jeśli rodzina Olewników czuje, że potraktowałem ich obcesowo, to bardzo przepraszam. Wtedy, z punktu widzenia ministra, widziałem tę sprawę tak, że śledztwo się toczy, a ojciec porwanego niepotrzebnie się niecierpliwi.

Przełom w śledztwie?

Prokuratorzy, policjanci, technicy kryminalni weszli w czwartek rano do domów rodziny Olewników. Szukali m.in. nagrań i listów, które rodzina mogła ukryć przed śledczymi. - Absurd. Teatr. Śledztwo prowadzone na niby - komentował Włodzimierz Olewnik .

Sprawa Krzysztofa Olewnika

25-letni Krzysztof Olewnik został uprowadzony w nocy z 26 na 27 października 2001 r. Przez dwa lata był przetrzymywany w piwnicy na działce pod Kałuszynem, a potem w dole na szambo pod Różanem. W 2003 roku porywacze udusili go i zakopali ciało w lesie, mimo otrzymania okupu. Rodzina Krzysztofa jest przekonana, że Krzysztof mógłby zostać uratowany, gdyby prowadzący sprawę śledczy nie dopuścili się licznych zaniedbań.

Raport komisji śledczej wkrótce

Za winnych zabójstwa Krzysztofa Olewnika zostali uznani: Robert Pazik i Sławomir Kościuk. Obaj zabójcy, a także osadzony na etapie postępowania prokuratorskiego domniemany szef grupy przestępczej Wojciech Franiewski, zmarli w zakładach karnych, oficjalnie w wyniku samobójstw. W Sejmie sprawą zabójstwa Olewnika i "opieszałości" w prowadzeniu tej sprawy przez policję i inne organy państwa zajmuje się komisja śledcza. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu ogłosi raport końcowy ze swych prac.

Akta sprawy Olewnika w sieci, m.in. ostatni list Franiewskiego [DOKUMENTY]>>

DOSTĘP PREMIUM