Socjolog: święta zaczynają się coraz wcześniej. Wszyscy ulegamy gorączce [WYWIAD]

Co trzeci Polak bardziej stresuje się Świętami Bożego Narodzenia niż się nimi cieszy. Prawie wszyscy za to ulegamy gorączce przedświątecznych zakupów, modzie i trendom - mówi prof. Jolanta Kopka, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego.

Kiedy zaczynają się u nas Święta Bożego Narodzenia?

Prof. Jolanta Kopka Coraz wcześniej i to niezależnie od pogody. Święta pojawiają się jeszcze przed "Wszystkimi świętymi" co budzi niezadowolenie większości osób, nawet młodych. Trzy tygodnie temu zauważyłam, że mimo bardzo wysokiej temperatury choinki stały także na Maderze. To prawdopodobnie cecha tej cywilizacji, wymuszona działaniem przez handel i instytucje finansowe takie jak banki.

To dobrze czy źle?

Problem nie jest w tym, że tak wcześnie zaczynamy o świętach myśleć, ale to że mało zajmujemy się stroną religijną. W sklepach, na ulicach mogą być już choinki, po deptakach mogą chodzić Mikołaje, a w kinach mogą być wyświetlane filmy o świątecznej tematyce. Byłoby lepiej aby towarzyszyła temu głęboka refleksja. Nie powinno być wtedy zastrzeżeń także ze strony kościoła katolickiego.

Jesteśmy refleksyjni?

Kanadyjski magazyn "Ridgest Digest" zrobił międzynarodowe badania, z których wynika, że co trzeci Polak bardziej stresuje się świętami niż się z nich cieszy. W Nowej Zelandii wszyscy się radują. Bardziej zestresowani okazali się Czesi i Węgrzy. A już Rosjanie w 95 procentach stwierdzili, że bardziej się cieszą ze świąt. Mamy do czynienia z pewnym procesem sekularyzacji. Do kalendarza weszło bardzo dużo świeckich świąt. Niewykluczone, że ta świeckość przeniesiona jest także na inne, najbardziej uroczyste święta. Może ta świeckość łączy się z faktem, że my sami kładziemy nacisk na elementy świeckie. Kiedy było mniej świąt były przeżywane one intensywniej. Dawniej poziom laickości był znacznie mniejszy, nawet jeśli ktoś nie wierzył to się do tego nie przyznawał.

Dlaczego tak łatwo ulegamy przedświątecznej gorączce?

Bo my w ogóle ulegamy bardzo szybko wszelkiemu rodzaju naciskom społecznym. Na tym polega istota życia społecznego, że jesteśmy bardzo konformistyczni. Gdyby większość cierpiała robiąc zakupy, to by tego nie robiła. Zakupoholizm odpowiada potrzebom większości. Ulegamy i wpisujemy się w pewien wzór zachowań bożonarodzeniowych. Tego się od nas oczekuje. Choinkę kupują także niewierzący. Ulegamy także pewnym modom i trendom. Skuteczność marketingu ekonomicznego jest bardzo wyraźna, ale też my sami dajemy przyzwolenie temu sposobowi obchodzenia świąt. Mamy do czynienia z globalizacją. W Ameryce jest ekspansja konsumpcjonizmu i my idziemy w tym samym kierunku. Oczywiście możemy się buntować, ale w gruncie rzeczy będziemy funkcjonować podobnie jak inni.

A przy tym zadłużać?

W zeszłym roku wydaliśmy na święta więcej niż rok temu, a rok temu jeszcze więcej niż w poprzednich latach. Ta tendencja mimo kryzysu będzie znów wystąpi. Cały rok przeżywamy problemy i chcemy w końcu odsapnąć. Rodzice mają powinności wobec dzieci, św. Mikołaj musi coś im przynieść. Chcemy uszanować tradycje, to nie tylko obrzydliwy konsumpcjonizm, ale chęć uszanowania tradycji.

Jak nie dać się zupełnie zwariować?

Gdyby ktoś to wiedział to pewnie dostałby już nagrodę Nobla. Nie można zmienić tego faktu przed świętami, bo my lubimy kupować i na tym oparte jest społeczeństwo. Gdy przychodził kryzys Zygmunt Bauman powiedział, że nareszcie przestaniemy tyle konsumować. Chyba jest on nadmiernym optymistą. Ograniczamy się to prawda, ale nie dlatego ze chcemy tylko dlatego, że musimy. Co możemy zrobić? Rozbudować element religijny dla wierzących lub poszanowania tradycji. W mediach może pojawiać się dużo okolicznościowych rozmów. Nie sądzę, aby coś mogło zmienić trend, może zmienić się tylko natężenie.

A my samy w sobie możemy zrobić?

Zachować zdrowy rozsądek. Bo nie możemy się za bardzo zadłużać. Możemy podejść do świąt bardziej refleksyjnie. Możemy zastanowić się nad tym co robimy - to już będzie pewien sukces. Niech pojawi się dyskurs w przestrzeni publicznej. Zmieniajmy świadomość. Świata w ciągu krótkiego czasu nie zmienimy, bo on i tak idzie swoją drogą.

DOSTĘP PREMIUM