Kryzys recept kryzysem zaufania? Prof. Czapiński: W Polsce tak jest

- Czy lekarze zaufają, że nie będą karani za źle wypisaną receptę? Nie. Dopóki to nie będzie zapisane czarno na białym, to nie uwierzą - twierdzi prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny. - Ludzie w Polsce nie mają do siebie zaufania.

Wczoraj Naczelna Rada Lekarska osiągnęła wstępne porozumienie z Ministerstwem Zdrowia w sprawie wypisywania recept refundowanych. MZ zgodziło się, że nie będzie kar dla lekarzy za wystawienie recepty refundowanej osobom nieuprawnionym, a nowelizacja ustawy ma być przeprowadzona po zawieszeniu "protestu pieczątkowego".

Lekarze nadal jednak prowadzą protest pieczątkowy (przybijają na receptach stempel - "Refundacja do decyzji NFZ"). Potrwa on minimum do 13 stycznia, kiedy zbierze się Naczelna Rada Lekarska i zdecyduje, co dalej.

Ufamy rodzinie. I koniec

- Główną przeszkodą porozumienia była przeszkoda mentalna - tłumaczy w rozmowie z TOK FM prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny, autor "Diagnozy społecznej".

I dodaje: - Ludzie w Polsce nie mają do siebie zaufania. A jak mają, to kończy się ono na granicach najbliższej rodziny. Wszystko poza tą granicą wiąże się z podejrzliwością.

Lekarze nie ufają. "A niby czemu mieliby?"

- W zależności od badania 12-13 proc. Polaków ufa innym. To bierzemy więc jako stałą - kontynuuje psycholog. - Oczywiście, to nie znaczy, że w Polsce nie można niczego załatwić. Można, tylko trzeba stworzyć takie zapisy prawne, żeby uchylić element zaufania jako istotny w relacjach między urzędami, petentami, lekarzami, pacjentami - mówi psycholog.

- W wielu sprawach udało się przecież tak skomponować prawo, żeby - niezależnie od tego, czy ludzie sobie ufają czy nie - mogli podejmować jakieś wspólne działania - podkreśla Czapiński.

Zauważa przy tym, że im większa potencjalna szkoda wyrządzona przez innych wchodzi w grę, tym większa ostrożność będzie się pojawiała ze strony tych, którzy szkodę mogą ponieść.

Tak też to wygląda w przypadku zagrożenia karami pieniężnymi dla lekarzy (mieli ponosić odpowiedzialność finansową za to, że przepisali leki refundowane osobom, które nie są ubezpieczone). - Czy mają prawo ufać komuś, że nie będą karani? No nie. Dopóki to nie będzie zapisane czarno na białym, to temu nie uwierzą. Zapomnijmy o tym, że będzie można się tak swobodnie dogadać na zasadzie honorowej - zauważa profesor.

Są powody braku zaufania

- Nie ma co lamentować, psioczyć, rzucać oskarżenia - przestrzega jednak rozmówca TOK FM. - Bardzo trudno jest oceniać społeczeństwo. Można, oczywiście, oceniać taką kulturę relacji między ludźmi w Polsce jako pozostawiającą wiele do życzenia. Ale przecież są powody, dla których Polacy sobie nie ufają. Robią to, ponieważ od wieków funkcjonuje w Polsce koło nieufności: szacuję innych swoją miarą i wiem, że w pewnych sytuacjach mógłbym kogoś wykiwać. Więc - zakładając, że ta osoba ma podobne intencje - żeby nie dać się ubiec, wolę zrobić pierwszy krok. To jest głęboko zakorzenione w naszej kulturze - podkreśla autor "Diagnozy społecznej".

Jak podkreśla, ustawodawca powinien brać to pod uwagę przy tworzeniu prawa: - Zwolnijmy społeczeństwo z odpowiedzialności za to, że w Polsce nie można miękko wprowadzić reformy ochrony zdrowia. Politycy powinni sobie zdawać sprawę, że w Polsce nie da się tego zrobić bez jasnych zabezpieczeń dla wielu grup zainteresowanych w danej sprawie. Nie ma też co liczyć na samoistny proces budowania zaufania. To musi być świadome działanie na różnych poziomach i różnych sferach życia publicznego.

- Trzeba będzie zmienić mentalność nauczycieli, którzy uważają, że oceniając pracę w zespole nie będą mogli ocenić wkładu poszczególnych jednostek. Są więc dwie płaszczyzny, na których może działać państwo: administracja publiczna i szkoły - dodaje prof. Czapiński.

Za trzy dni urlopu - dziewięć dni wolnego. Jak przedłużyć weekendy w 2012 r. >>

 

DOSTĘP PREMIUM