Macierewicz w TOK FM: Elita do wymiany. Potrzebny manewr węgierski

Raport Komisji Millera to bajka, od 21 miesięcy trwa huraganowy ogień fałszywych posądzeń opartych o antypolskie stereotypy rodem z czasów stalinowskich, a obecne elity władzy niszczą polskość i muszą odejść - między innymi takie tezy wygłosił w Poranku Radia TOK FM Antoni Macierewicz. We wtorek zespół, którym kieruje ogłosił, że samolot w brzozę nie uderzył, a skrzydło oderwało się na wysokości 26 metrów.

- Po 21 jeden miesiącach od katastrofy, jestem przekonany, że nie mamy do czynienia ze zwykłym wypadkiem. Jest nam opowiadana jakaś bajka. Jest w tym tyle samo prawdy, co historii o pijanym Błasiku wydającym rozkazy -powiedział w Poranku Radia TOK FM Antoni Macierewicz. - Komisja Millera znała prawdę, ale sprzedała nam fałszywy obraz wydarzeń? To jest intencjonalne działanie? - pytał swojego gościa Jan Wróbel. - Tak, dokładnie. To jest sytuacja na działanie polityczne. To jest rzecz zupełnie niebywała. Poziom moralny straszliwy - oceniał Macierewicz.

Potrzeba węgierskiego manewru

- Czy zgadza się pan z postulatem publicysty "Gazety Polskiej", który pisze o potrzebie dokonania głębokiego, węgierskiego manewru? O przejęciu władzy w celu wypłukania środowiska z osób obecnie dominujących w mediach i polityce? - pytał prowadzący Poranek.

- Ten postulat jest racjonalny - uważa Macierewicz. - Doświadczenie ostatnich 20 lat z na przykład elitą zajmująca się mediami jest tak fatalne, że nie dziwiłbym się takiemu pomysłowi. Jeżeli przez 20 miesięcy mamy do czynienia z huraganowym ogniem fałszywych posądzeń i domniemywań, których celem nie jest dojście do prawdy tylko oskarżenie Lecha Kaczyńskiego o spowodowanie katastrofy, czy zniszczenie dobrego imienia generała Błasika, to trudno się dziwić - mówi poseł PiS. - Ludzie dochodzą do wniosku, że elita tak podchodząca do rozpowszechniania informacji, powinna odejść, bo po prostu niszczy świadomość narodową i utrudnia Polsce wychodzenie z kryzysu - ocenia Macierewicz.

Wielu dałoby głowę za brzozę

Jakie kłamstwa opowiada elita? - Przede wszystkim kwestia pancernej brzozy została rozbita w proch i pył - twierdzi Macierewicz. - W poniedziałkowym "Wprost" Tomasz Machała pyta prof. Biniedę (jednego z ekspertów, na którego twierdzeniach opiera się opinia Antoniego Macierewicza - red.) zwracając mu uwagę, że jakiś 20 polskich ekspertów uważa, że to brzoza złamała skrzydło. Nie jest pan zmęczony tą walką między kilkoma, którzy znają prawdę a dziesiątkom, którzy mówią inaczej - pytał swojego gościa Jan Wróbel. - Nie znam tych ekspertów. Owszem znam, dziennikarzy, polityków, którzy by dawali głowę za brzozę. Za to nie znam, żadnego eksperta, który by powiedział "tak, zbadałem to skrzydło, zbadałem tę brzozę i rzeczywiście w tym i w tym momencie doszło do ułamania". Znam za to list 15 ekspertów polskich, którzy byli na miejscu w Smoleńsku. Napisali do Cezarego Grabarczyka w lutym 2011 stwierdzając, że działania Edmunda Klicha uniemożliwiły im badanie wraku - odpowiedział Antoni Macierewicz.

W dzisiejszej Gazecie Wyborczej Wojciech Czuchnowski pisze na ten temat : "Nieprawda. (polscy prokuratorzy i specjaliści) mieli do niego dostęp od początku. Ostatnio w grudniu 2011 roku (...). Na miejscu katastrofy i przy wraku nie byli natomiast profesorowie Binieda i Nowaczyk. A Antoni Macierewicz (...), 10 kwietnia 2010 był w Smoleńsku, ale bardzo szybko wrócił do Polski...". Prof. Binieda i prof. Nowaczyk to eksperci zespołu Macierewicza. Prof. Wiesław Binieda jest specjalistą wytrzymałości materiałów w lotnictwie i astronautyce, a prof. Kazimierz Nowaczyk wykłada na Wydziale Medycznym University of Maryland w Baltimore. Nie ma w dorobku badań dotyczących wypadków lotniczych.

To zbyt poważna sprawa na stereotypowe myślenie

Drugie kłamstwo? Twierdzenie o obecności w kokpicie generała Błasika. - To jest śmiertelnie poważna sprawa. Nie ma tutaj miejsca na posługiwanie się stereotypami, zwłaszcza typu antypolskich opowieści, szarża z szablami na czołgi. Takie stereotypy są wzięte jeszcze z czasów stalinowskich - mówił Macierewicz. Kilka dni temu biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie przedstawili wyniki nowych odczytów zapisów taśm z kokpitu. Nie wyróżnili jednoznacznie głosu generała Błasika. Wyłowiono 17 głosów, w różnym stopniu udało się je przypisać dziewięciu osobom. Komisja Millera, w przeciwieństwie do MAK nie uznała jednak, że gen Błasik naciskał na pilotów Tu-154M.

"Ja się zajmuję faktami"

- Dwa fundamenty kłamstwa smoleńskiego zostały rozbite. Jakie to będzie miał konsekwencje? To zobaczymy. Ja się zajmuje faktami - podsumowuje Macierewicz.

DOSTĘP PREMIUM