Konsultacje społeczne? ''Panuje syndrom zaprosić, poinformować i zignorować''

- Rząd powinien ustawowo uregulować znaczenie i cały wokabularz tego, co znaczy konsultacja - uważa Jakub Wygnański z Pracowni Badań i Innowacji Społecznych ?STOCZNIA?. Zdaniem eksperta, głównym grzechem polskiej komunikacji jest syndrom "zaprosić, poinformować i zignorować".

- Oportunizm - tak Jakub Wygnański komentował w TOK FM fakt, że rząd Tuska wycofał się z ACTA. - Nagle się zorientowano, że tego po prostu nie da się w ten sposób załatwić, a to mi jakoś szczególnie nie imponuje - tłumaczył Wygnański. - Mnie by interesował jakiś werdykt o charakterze merytorycznym. Po to, żeby on się zdarzył, musi być jakaś reguła komunikacji. Te reguły zostały trochę połamane i popełniono bardzo poważny błąd: potraktowano konsultacje społeczne jako dobro rzadkie - mówił poranny gość TOK FM.

Zdaniem Wygnańskiego to pozostałości starego porządku, który jednak uległ zmianom, ponieważ społeczeństwo się obudziło. - Jest pewna dynamika tego konfliktu, w której grają role różne interesy, polityczne, mediów, instytucji. Wszystkim nam powinno zależeć na tym, żeby potraktować to jako nauczkę - mówił założyciel organizacji pozarządowych w Polsce. I podkreślał, że trzeba zbudować nową regułę komunikowania się, inną niż oportunistyczna.

Syndrom "zaprosić, poinformować i zignorować"

- Trzeba zadawać pytania, pytać o założenia, ale co najważniejsze - trzeba doprowadzić do tego, że istnieje jakiś komunikat zwrotny. Grzech główny polskich stylów komunikacji polega na braku informacji zwrotnej, syndrom "zaprosić, poinformować i zignorować" - podkreślał gość TOK FM. - Jeśli nie ma komunikatu zwrotnego, to podnosi się krzyk, i to znamy z ulicy. Będzie polskim nieszczęściem, jeśli nie zbudujemy jakiejś komunikacji, bo widać, że się wszystko kompletnie rozsypało - stwierdził Wygnański. Ale jednocześnie zapewnił: - Nie jestem zwolennikiem demokracji, która polega na tym, że w bankomacie czy na smartfonie będziemy codziennie podejmować decyzje w ważnych sprawach, bo polityka wymaga roztropności.

"Przed Polską nauka zawiązywania umów społecznych"

- Rząd powinien ustawowo uregulować znaczenie i cały wokabularz tego, co znaczy konsultacja - podkreślał Jakub Wygnański. - Blair kiedyś wydał taki dokument, który nazywa się "Kod Konsultacji Publicznych". Polski rząd powinien sformułować rodzaj takiej promesy, że kiedyś to ułożymy, a na razie przyjmijmy takie zasady - przekonywał.

Jan Wróbel wspomniał o "syndromie planu Balcerowicza": - Wprowadza się dobre rozwiązanie, ale broni się go za pomocą szantażu moralnego: "albo jesteś dobrym Polakiem i popierasz, albo jest coś z tobą nie tak". Teraz robimy to samo z emeryturami i próbowaliśmy z ACTA - zauważył redaktor Wróbel. - Ale to się nie uda - odpowiedział gość TOK FM. I wyjaśniał: - Dwadzieścia lat temu była powszechna otwartość na wyrzeczenia, historyczna adrenalina, była perspektywa, że za tą górą musi być lepiej. Sposób reprezentacji interesów dwadzieścia lat później na całym świecie już nie polega na reprezentacji przez instytucje. Demokracja jest uprawiana w sposób personalny i osobisty - tłumaczył Wygnański. - Przestrzeń publiczna nie polega na tym, że każda z grup wyrwie swoje. Przed Polską stoi konieczność nauki kultury zawiązywania paktów i umów społecznych - mówił Jakub Wygnański w Poranku TOK FM.

7000 zabitych. "Gdzie jest świat?". Zobacz, czemu Syria płonie >>

DOSTĘP PREMIUM