Koniec z zakazem negowania Holocaustu?

Nie było żadnej Zagłady, żadnych obozów koncentracyjnych, a komory gazowe to chory wymysł historyków?- dziś za takie stwierdzenia w wielu krajach, w tym w Polsce, grozi kara. Czy powszechny zakaz negowania Holocaustu zostanie zniesiony? Na to wskazuje logika oparta na precedensowym francuskim wyroku.

Chodzi o wyrok z końca lutego, kiedy to Rada Konstytucyjna Francji orzekła, że ustawa o karaniu osób negujących ludobójstwo Ormian przez Turcję w latach 1915-1917 jest niezgodna z konstytucją .

Ustawa przewidywała rok więzienia i 45 tys. euro grzywny za każde publiczne negowanie we Francji ludobójstwa Ormian dokonanego w latach 1915-17 na terenie imperium osmańskiego. Ormianie oraz liczni historycy są zdania, że mogło zginąć nawet 1-1,5 mln ludzi. Wyrok wywołał gorącą debatę: czy jego logiczną konsekwencją nie powinno być usunięcie przepisów karzących za negowanie Holocaustu?

W TOK FM na temat konsekwencji tej decyzji dyskutowali wybitni prawnicy: prof. Marek Safjan i prof. Wojciech Sadurski.

- Nie może być tak, powiada Rada Konstytucyjna, że ustawowe uznanie zbrodni za zbrodnię przeciwko ludzkości spowoduje ograniczenie wolności badań historycznych. Rada oceniła, że ustawodawca nie może zastępować historyków w ustalaniu prawdy historycznej - tłumaczył w TOK FM prof. Marek Safjan, sędzia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

- To słuszna i odważna decyzja - ocenia prof. Wojciech Sadurski, konstytucjonalista, filozof z Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji. - To bardzo niebezpieczne, gdy ustawodawca ustanawia prawem chronioną ortodoksję historyczną i dorzuca kary za publiczne sprzeciwianie się tej prawdzie - uważa prawnik.

- Dodatkową słabością owego przepisu francuskiego było to, że był dwupiętrowy. Zakazywał zarówno negowania faktów zbrodni, jak i podważania, że stanowiły one ludobójstwo. Pierwsze dotyczyło stanu faktycznego, jakby ktoś mówił: "Nie uważam, że zginęło tak wielu", drugie za to pewnej charakterystyki prawnej: "Ja uważam, że chociaż zginęło wielu, nie stanowi to ludobójstwa" - wyjaśniał. - Generalnie jestem sceptyczny wobec wszelkich prób narzucania ortodoksji dotyczącej faktów czy charakterystyki prawnej - oświadczył w programie "OFF Czarek" prof. Sadurski.

"Sprawa zdecydowanie wykracza poza kontekst czysto francuski"

- Ta sprawa zdecydowanie wykracza poza kontekst czysto francuski - uważa prof. Safjan. - Debatujemy o problemie absolutnie fundamentalnym: jakie są granice wolności słowa w odniesieniu do negacjonizmu, i to rozumianego bardzo szeroko - ocenia.

Sędzia przypomniał rozstrzygnięcie, jakie zapadło w polskim Trybunale Konstytucyjnym w 2008 r. Trybunał uznał za niekonstytucyjny przepis prawa karnego, który zakazywał "pomawiania Narodu Polskiego o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie". - Chodziło tutaj o cały skomplikowany kontekst, w którym dyskutowana była między innymi zbrodnia w Jedwabnem. Przepis został zaskarżony przez rzecznika praw obywatelskich na podstawie motywacji bardzo zbliżonych do tych, którymi się kierowała francuska Rada Konstytucyjna. Proszę zwrócić uwagę, jak bardzo jest to bliskie debacie toczącej się w innych krajach - mówił prof. Safjan.

Dwulicowość? Negowanie Holocaustu będzie dozwolone?

W obecnej sytuacji, jak zauważają komentatorzy, we francuskim systemie prawnym pojawiła się sprzeczność. Można karać za negowanie Holocaustu, ale nie można za negowanie zbrodni ludobójstwa przeciwko Ormianom.

- Widać pewną niekonsekwencję rozumowania. Taki sam argument, jaki został zastosowany w stosunku do ustawy ormiańskiej, na pewnym piętrze rozumowania mógłby być użyty także w stosunku do ustaw, które przewidują kary za negowanie Holocaustu - podkreślił prof. Safjan.

- Wydaje się, że mamy do czynienia z dwulicowością. Tylko że Rada Konstytucyjna nie mogła nic zrobić w związku z ustawą, która pozwala na karanie za negowanie Holocaustu. Rada może dokonać chirurgicznych cięć wyłącznie w tych projektach ustaw, które są przedmiotem obiekcji i zarzutów. Nie może nic zrobić z ustawami, które już są częścią prawa francuskiego - dodał prof. Sadurski. - Być może, ale to jest czyste gdybanie, gdyby obecnie ustawa przewidująca kary za negowanie Holocaustu stanęła pod obrady Rady, to być może, mam nadzieję, że tak by się stało, również uznałaby, że karanie niezgodne jest z wolnością słowa - mówił.

Prawo nie jest od nawracania idiotów

- Jeżeli ktoś neguje fakty, co do których 99 proc z nas nie ma żadnej wątpliwości, to jest albo idiotą, albo łobuzem. Jeżeli jest idiotą, prawo i tak mu nie pomoże. Nie jest od tego, żeby nawracać na prawdziwą wiedzę - uważa prof. Sadurski. - Nie możemy być naiwni, najczęściej jest tak, że ludzie nie robią tego z głupoty, ale z nienawiści. Jeżeli ktoś mówi, że nie było komór gazowych, to nie jest to ot takie sobie stwierdzenie. To słowo kod dla ukrycia jakiegoś bardzo intensywnego antysemityzmu - dodał.

- Wiemy, że słowa mają swoje konsekwencje, mogą prowadzić do wojny, mogą prowadzić do rzezi. Z drugiej strony nie możemy powiedzieć, żeby każdy przejaw niechęci, stereotypów czy generalizacji czyichś uprzedzeń od razu był podstawą karania. To ogromnie delikatna sprawa. Z punktu widzenia prawa pytanie polega na tym, w którym momencie prawo powinno interweniować - wyjaśniał prof. Sadurski. - Musimy mieć jakieś w miarę jednoznaczne standardy, które pozwolą nam ograniczyć interwencję prawnokarną tylko do tych przypadków, kiedy słowa mogą bardzo szybko przekształcić się w straszliwe konsekwencje - zaznaczył.

Społeczeństwa, które tracą pamięć historyczną, nie są bezpieczne

- Powiada się, że współczesne społeczeństwa, które tracą pamięć historyczną, stracą także możliwość skutecznej obrony przed zamachami na demokrację. Chodzi o to, żeby to, co było największym koszmarem ludzkości, nigdy więcej się nie powtórzyło. Jeżeli dzisiaj sięgamy do sondaży europejskich, to wynika z nich, że pokolenie Europejczyków, którzy są poniżej 25. roku życia, ma coraz mniejszą świadomość tego, co się zdarzyło w nieodległej przeszłości - mówił prof. Marek Safjan.

- Nie jestem pewny, czy da się to w sposób koherentny filozoficznie i teoretycznie pogodzić z brakiem zakazu w odniesieniu do innych sytuacji, może nie tożsamych, ale zbliżonych [jak np. rzeź Ormian - przyp. red.]. Jednak nie będąc do końca konsekwentnym ze względu na wartości, które chciałbym chronić, czyli pamięć historyczną europejską i światową, uważam, że odpowiedzialność za negowanie zbrodni nazizmu i Holocaustu musi pozostać - zadeklarował prof. Safjan.

Co grozi w Polsce?

Na podstawie art. 55 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu zaprzeczanie publicznie i wbrew faktom zbrodniom, o których mowa w art. 1 pkt 1 powyższej ustawy, jest przestępstwem z urzędu zagrożonym grzywną lub karą pozbawienia wolności do lat trzech. Wyrok podawany jest do publicznej wiadomości. Chodzi o zbrodnie nazistowskie, zbrodnie komunistyczne i inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne popełnione na osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innych narodowości w okresie od dnia 1 września 1939 r. do dnia 31 lipca 1990 r.

Najbogatsi Polacy: Kulczyk, Czarnecki, Sołowow..., a na miejscu 11. - Tomasz D. >>

DOSTĘP PREMIUM