"Wycofanie się Polski byłoby bojkotem nie tylko reżimu, ale i kraju"

- To, że ekipa, która rządzi w Kijowie, jest niedemokratyczna, nie okazało się nagle. Poprzednia też nie była ideałem - uważa Konstanty Gebert. - Skoro mimo wszystko zdecydowaliśmy się na partnerstwo z Ukrainą, to wycofanie się Polski byłoby bojkotem nie tylko reżimu, ale i kraju - przekonuje gość TOK FM.

W ostatnich dniach wielu polityków Unii Europejskiej, w tym kanclerz Angela Merkel, zapowiedziało bojkot meczów na Ukrainie w czasie Euro 2012. Podobnie wyraził się szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, którego poparli pozostali unijni komisarze . Do tego chóru dołączyła Hillary Clinton mówiąc, że Stany Zjednoczone są "bardzo zaniepokojone" traktowaniem przebywającej w więzieniu byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko. Do bojkotu wezwał wczoraj także Jarosław Kaczyński, co Donald Tusk określił jako " gol samobójczy ".

Jeśli nie wydarzy się nic radykalnego...

- Czy polskie władzy powinny zbojkotować mecze rozgrywane na Ukrainie? - pytał swojego gościa Jacek Żakowski.

- Jeżeli nie zdarzy się nic radykalnie pogarszającego sytuację, to nie powinny. Jesteśmy współorganizatorami, partnerami i wiedzieliśmy, jakich mamy partnerów - odpowiadał Konstanty Gebert, dyrektor warszawskiego biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych i publicysta "Gazety Wyborczej".

Bojkot Euro czy "ohydna sytuacja" ściskania się i z Janukowyczem, i z Tymoszenko? [PRZEGLĄD PRASY]

- Ale to jednak byli inni partnerzy. Kiedy była decyzja o wspólnym organizowaniu, to pani Tymoszenko była premierem - przypomniał Żakowski. - Ale nie jest premierem już od dłuższego czasu. To nie jest tak, że nagle się okazało, że ekipa, która rządzi w Kijowie, jest niedemokratyczna, nieuczciwa. Poprzednia była niekompetentna, dramatycznie nieodpowiedzialna, skłócona wewnętrznie, także skorumpowana, choć daleko mniej niż obecna. Jednak daleko jej było do ideału - mówił Gebert. - To wszystko wiedzieliśmy. Ale skoro zdecydowaliśmy się mimo wszystko, i moim zdaniem słusznie, na partnerstwo z Ukrainą, to wycofanie się Polski ze współorganizowania tych mistrzostw byłoby bojkotem nie tylko reżimu, ale i kraju - podkreślał.

Bojkot europejskich polityków - tak. Polskich - nie

Gebert jest zdecydowanie przeciwny przenoszeniu meczów, które mają się odbyć na terenie Ukrainy, do innego kraju. - Piłkarze powinni grać, ale politycy, jeżeli nie mają dodatkowych zobowiązań, jak polscy, nie powinni tam jechać. Właśnie po to, żeby pokazać Janukowyczowi, że jego działalność jest skandaliczna i nie może zostać zaakceptowana - uważa gość TOK FM.

- Gdyby Polska wycofała się po zmianie reżimu, to byłaby decyzja moim zdaniem niesłuszna, ale taka, o której można było dyskutować. A tak, jak się zrobiło A, to trzeba powiedzieć B - przekonywał.

Głodówka Tymoszenko trwa

51-letnia była premier Ukrainy została skazana za nadużycia przy zawieraniu umów gazowych z Rosją. Tymoszenko twierdzi, że padła ofiarą prezydenta Janukowycza, swego konkurenta z wyborów prezydenckich w 2010 roku, który nie chce widzieć jej w życiu politycznym Ukrainy. Rozpoczęła głodówkę gdyż, jak oświadczyła, została pobita przez strażników, którzy w nocy z 20 na 21 kwietnia siłą wywieźli ją z więzienia do szpitala. Media obiegły zdjęcia siniaków na ciele Tymoszenko.

Są kraje gorsze niż Korea Płn. Już nie jest liderem cenzury >>

DOSTĘP PREMIUM