Drogowcy zasypali gruzem działkę pana Jerzego. Mają posprzątać. W trybie pilnym

Wykonawca południowej obwodnicy Warszawy ma w trybie pilnym posprzątać po sobie i zabrać ziemię nielegalnie nawiezioną na prywatną działkę. Taką deklarację składa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad po interwencji TOK FM.

Kilka dni temu reporterzy TOK FM opowiedzieli historię Jerzego Pieścika. Firmy budujące obwodnicę stolicy wyrzuciły na jego działkę ponad 30 tysięcy metrów sześciennych ziemi. Mężczyzna od dwóch lat walczył z przedsiębiorcami. O jego sytuacji poinformowaliśmy ministra transportu i Generalną Dyrekcję.

Zobacz wideo

W ciągu kilku godzin udało się znaleźć wyjście z tej sytuacji. - Oddział Generalnej Dyrekcji w Warszawie wydał już dziś polecenie dla wykonawcy usunięcia tego na jego koszt, i to po prostu ma być załatwione. Nie może być takiej sytuacji, że ktoś śmieci, brud i gruz będzie składował na prywatnej działce - mówi zastępca generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad Andrzej Maciejewski.

Od razu znaleźli odpowiedzialnego

Jak ustaliło TOK FM, podwykonawca, który dwa lata temu wywiózł ziemię na prywatną działkę, splajtował. Jak się okazuje, i to nie stanowi jednak problemu. - Ale generalny wykonawca istnieje, to on odpowiada za budowę i to on ma to zrobić. Jak się będzie uchylał, to my to usuniemy na jego koszt - mówi Maciejewski. Co ciekawe, właściciel działki dużo wcześniej informował o sprawie Generalną Dyrekcję, ale jak twierdzi, nie otrzymał odpowiedzi.

Tryb pilny!

Wykonawca ma kilka dni na zorganizowanie sprzętu i rozwiązanie problemu. - W poniedziałek chciałbym pojechać i powiedzieć: sprawdzam, i zapytać, czy ziemia jest usunięta. Nie widzę powodu, dla którego ziemia miałaby tam tak długo leżeć - mówi Maciejewski, ale już teraz wiadomo, że sprawa nie będzie taka prosta. Po nieudanych przepychankach z wykonawcami obwodnicy właściciel nieruchomości na własną rękę zaczął wywozić ziemię, a w związku z tym poniósł ogromne koszty. - Wynająłem też prawników, żeby pomogli mi załatwić sprawę - mówi Jerzy Pieścik i dodaje, że zamierza zainwestowane pieniądze odzyskać.

Prywatne zdjęcia Fridy po raz pierwszy w Polsce >>

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM