[SPRAWA ŁUKASZA] Ministerstwo: Poprosiliśmy o wyjaśnienia

- Poprosiliśmy o informacje o działaniach podjętych wobec tej placówki - powiedziała w TOK FM przedstawicielka Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej Katarzyna Napiórkowska. Chodzi o dom dziecka, w którym doszło ostatnio do przemocy wobec 12-letniego wychowanka i zbagatelizowano chorobę 15-letniej Kamili.

Obie historie zdarzyły się w tej samej placówce - domu dziecka nr 4 na ul. Łukowskiej w Warszawie. Pisaliśmy o nich:

"Ucho Łukasza było purpurowe, naderwane..." >>

15 lat, 160 cm wzrostu i ok. 40 kg. W bidulu leczyli ją gripexem >>

- Ministerstwo wystąpiło do mazowieckiego urzędu wojewódzkiego i do wydziału polityki społecznej miasta Warszawy o wyjaśnienie tej sprawy i o informacje o działaniach podjętych wobec tej placówki - powiedziała w TOK FM Katarzyna Napiórkowska, naczelnik Wydziału Opieki nad Dzieckiem i Rodziną w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.

Napiórkowska zwracała uwagę na przyjętą w zeszłym roku Ustawę o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

- Mam nadzieję, że przepisy pozwolą w takich sytuacjach na szybką reakcję i ochronę dobra dziecka - mówiła. Według przepisów osoby pracujące z dziećmi nie mogą mieć w życiorysie prawomocnego wyroku za przestępstwo umyślne, skarbowe, muszą wypełniać swoje obowiązki alimentacyjne. W przypadku wszczęcia wobec takiej osoby postępowania o umyślne przestępstwo zostaje zawieszona do czasu zakończenia procesu.

- Ustawa systemowo ma doprowadzić do sytuacji, w której w perspektywie kilku lat w placówkach będzie mieszkało nie więcej niż 14 osób - zapowiadała Napiórkowska.

Dwie bulwersujące sprawy w jednej placówce

12-letni Łukasz, wychowanek domu dziecka, miał zostać poturbowany przez wychowawczynię, której się postawił. Według relacji świadków wylała mu na głowę sok po truskawkach i tak go szarpała i ciągnęła za ucho, że je naderwała. Dyrektorka placówki miała powiadomić odpowiednie służby, zgłosić sprawę do prokuratury i wyciągnąć konsekwencje. Okazuje się jednak, że nigdzie sprawy nie zgłosiła, a wychowawczynię awansowała. O obu sprawach pisała dziennikarka TOK FM.

Budują obwodnicę Warszawy, a tysiące ton gruzu nielegalnie lądują na prywatnym polu>>

DOSTĘP PREMIUM