"Demaskowanie, ile kto zarabia, prowadzi do piekła zawiści" [PUBLICYŚCI]

- Powszechna dążność do demaskowania, ile kto zarabia, prowadzi do piekła podejrzeń, zawiści i zazdrości - ostrzegał w TOK FM Tomasz Wołek. - Kto chce być urzędnikiem, musi się zgodzić na to, że jego dochody będą jawne - nie ma wątpliwości Jacek Rakowiecki. - Mam wrażenie, że troszkę wariujemy - przyznał Żakowski. Publicyści dyskutowali o fali "zaglądania do portfeli" urzędnikom.

- Mam wrażenie, że troszkę wariujemy i próbujemy uniknąć poważnych pytań. To znaczy, jak zarządzać publicznymi przedsiębiorstwami. Robimy wszystko, żeby tego pytania nie stawiać, natomiast, żeby znajdować dziwne preteksty do takich seansów nienawiści do różnych osób - mówił w prowadzący "Poranek Radia TOK FM" Jacek Żakowski, nawiązując do powszechnego w mediach przeczesywania zarządów spółek publicznych w poszukiwaniu koligacji rodzinnych z politykami.

Marszałek Struzik (PSL), jego współpracownicy i ich dzieci. Seul, Pekin, Ankara... >>>

Tomasz Wołek przekonywał, że jeśli ktoś ma kwalifikacje, to nie ma znaczenia, czy ma rodzinę np. w Sejmie. - Widzę tu bardzo niebezpieczną, populistyczną tendencję. Wczoraj dał mi do myślenia artykuł Witolda Gadomskiego ("Gazeta Wyborcza"), który twierdzi, że nie lubi zaglądać w portfele, po czym z upodobaniem zaczyna to robić iluś kolejnym osobom. To idzie w bardzo niedobrą stronę - mówił Wołek. - Jednak Gadomski przesunął z seansu nienawiści wobec PSL-u na pokazanie, że problem jest systemowy - bronił Żakowski.

"Jedyne, co mam na obronę obecnych lustratorów..."

- Jedyne co mam na obronę obecnych lustratorów dziennikarskich wyciągających składy rad nadzorczych i ich płace, to to, że taka praktyka ma sens, jeśli błyskawicznie przejdziemy do rozwiązań systemowych - mówił Jacek Rakowiecki z miesięcznika "Film".

Zdaniem Rakowieckiego wyciąganie tego, gdzie pracuje syn potencjalnego ministra rolnictwa Stanisława Kalemby, jest nadużyciem. - Po pierwsze, Kalemba jeszcze nie jest ministrem. Po drugie, ten człowiek już od kilkunastu lat pracuje w tamtym miejscu [Agencja Rynku Rolnego - red.]. Zakładam więc, że nie jest spadochroniarzem, który wziął się z nikąd - argumentował publicysta.

To nie problem polityki. To problem społeczny

- Podglebiem tego wszystkiego nie jest już szeroko opisywana chłopska pazerność PSL, to jest niestety polski obyczaj istniejący bardzo głęboko w polskiej kulturze - opisywał.

- To nie jest tylko i wyłącznie polski obyczaj - podkreślał Michał Zakrocki z TVP. - Jeśli chodzi o syna potencjalnego ministra, to, że on tam pracuje, jest w porządku. Ale jednak kiedy pan Kalemba zostanie ministrem, to jego syn powinien rozważyć, czy powinien pracować w instytucji, która bezpośrednio podlega jego ojcu. To jest kwestia nie prawa, tylko obyczaju - mówił dziennikarz.

Jacek Żakowski przekonywał, że takie myślenie może być szalenie groźne. - To by znaczyło, że pan Kalemba, który jest być może - nie wiem tego - najlepszym kandydatem na ministra, z miłości do swojego syna powinien powiedzieć, że rezygnuje, jako że nie chce złamać kariery swojemu dziecku - argumentował publicysta.

Demaskowanie pełne zazdrości czy jawność?

- Powszechna dążność do demaskowania, ile kto zarabia, prowadzi do piekła podejrzeń, zawiści i zazdrości - mówił Wołek. - Albo je likwiduje, kiedy jest pełna jawność. W Skandynawii jest pełna jawność i nie ma tego problemu - zwracał uwagę Żakowski. - Skandynawia zawsze będzie trochę w innej sytuacji, gdzie poziom życia jest wyższy. Przy naszym rozwarstwieniu zawsze to będzie inaczej - mówił z kolei Zakrocki.

- Kto chce być urzędnikiem, musi się zgodzić na to, że jego dochody będą jawne - nie ma wątpliwości Rakowiecki. - Są potrzebne rozwiązania systemowe, jawność. Jestem bardzo za tym, żeby przesuwać tę granicę jawności - podkreślił.

DOSTĘP PREMIUM