Po co Brytyjczykom igrzyska? Liczą, że wzrośnie zamiłowanie do sportu

Czy Brytyjczykom opłaca się organizowanie igrzysk olimpijskich? Zapewne tak, bo eksperci liczą na ożywczy dla gospodarki optymizm. Jest jednak jeszcze jedna kwestia. - Przekonanie młodych ludzi do uprawiania sportu to bardzo trudna i ważna sprawa - mówił w TOK FM Michael Dembiński z Polsko-Brytyjskiej Izby Handlowej. Ok. 10 proc. budżetu ochrony zdrowia idzie na walkę z otyłością.

Igrzyska olimpijskie drugą co do wartości marką świata , więc ich organizacja wydaje się bardzo intratnym interesem. Jak na to patrzą Brytyjczycy?

Okazuje się, że pretensje do korzyści z igrzysk zgłaszają Walijczycy i Szkoci. - Są głosy, że to Anglicy mają igrzyska, ale płaci cała Wielka Brytania - mówił w TOK FM Michael Dembiński z Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej.

- Dwie trzecie kosztów igrzysk pokrywa rząd. Reszta pochodzi z innych źródeł, drugie największe to National Lottery. Są głosy, że Walijczycy i Szkoci też więc płacą za tę imprezę, a niczego z niej nie mają, np. zysków z turystyki - tłumaczył.

Dzięki imprezie wzrośnie optymizm?

- Czy w atmosferze kryzysu gospodarczego Brytyjczycy mają nadzieje, że dzięki tej imprezie wróci optymizm, który się przełoży na ekonomię? - pytał swojego gościa Paweł Sulik. - Tak, to jest bardzo ważne - przyznał Dembiński. - Ważne także, aby ten efekt nie wyglądał jak sugar rush, takie uderzenie cukru, które daje krótkoterminowy wzrost energii - podkreślał.

Dembiński mówił także, że całą organizację igrzysk planowano tak, aby jak najwięcej pozostało dla narodu brytyjskiego. - Nie tylko chodzi o infrastrukturę. Chodzi też o zamiłowanie do sportu i aktywności. Wielka Brytania ma wielki problem z otyłością, ok. 10 proc. budżetu na ochronę zdrowia jest przeznaczone na walkę z otyłością i chorobami z niej wynikającymi - mówił gość TOK FM.

Nie tylko my inwestowaliśmy w infrastrukturę

Jak opowiadał Dembiński, Brytyjczycy bardzo dużo zainwestowali nie tylko w obiekty sportowe, lecz także transport kolejowy. - Bardzo istotna była także rozbudowa całej tej dzielnicy, gdzie odbywa się większa część olimpiady. To była dzielnica niedoinwestowania we wschodniej części Londynu. To, co tam zostanie, to przede wszystkim mieszkania dla mniej zamożnych ludzi. To jest bardzo korzystne dla Londynu jako całości - opowiadał.

DOSTĘP PREMIUM