Etyk: Ludzie wierzą w cuda. "Skoro innym się udało, to czemu nie mi?" [SPRAWA AMBER GOLD]

- Ci sami ludzie, którzy mówią "mniej państwa w gospodarce", w krytycznych momentach chcą ingerencji administracji np. UOKiK. Gdy trwoga, to do Boga - mówił w TOK FM prof. Bolesław Rok, etyk biznesu. Ludzie wierzą w cuda, że im się uda i nie słuchają ostrzeżeń.

Klienci Amber Gold oszukali się sami, ale pretensje mają do państwa [BLOG]

Amber Gold to firma inwestująca w złoto i inne kruszce, działająca od 2009 r. Klientów kusiła bardzo wysokim oprocentowaniem inwestycji - przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF umieściła Amber Gold na tzw. liście ostrzeżeń publicznych, ponieważ ma wątpliwości, czy spółka nie wykonuje czynności bankowych bez licencji. W piątek prezes AB Marcin Plichta ogłosił, że firma nie ma technicznej możliwości wypłaty pieniędzy z depozytów swoich klientów. Ludzie gorączkowo próbują odzyskać zainwestowane pieniądze. "Zwariowałem. Myślałem, że zarobię". Klienci Amber Gold przyszli po pieniądze, odchodzą z niczym

Ludzie się gubią

- Ludzie myślą, że są racjonalni, a racjonalni nie są. Analitycy powtarzali, że zysk obiecany w reklamie to fikcja. Ale przeciętny odbiorca, który ma różne źródła informacji, ich nie odróżnia. Nie wierzymy autorytetom. Uważamy, że piszą tak, bo są przekupni, bo tak im każą. Pokutuje spiskowa teoria dziejów. A komuś chcemy uwierzyć. I zdajemy się na siebie - mówił w programie "Nisza" prof. Bolesław Rok z Centrum Etyki Biznesu Akademia Leona Koźmińskiego.

- Ludzie, którzy wkładali pieniądze w Amber Gold, to nie tylko pokazywani w telewizji emeryci. Są pewnie wykształceni, mają dobrą pracę i mają nadwyżki, które chcą inwestować i myślą, że robią to dobrze - dodał etyk biznesu.

Zobacz wideo

Jak trwoga, to do Boga

- Na ulotkach lekarstw jest napisane, jakie mają skutki uboczne, na papierosach, że to trucizna. Może w reklamach powinien być napis "uwaga, nie jesteśmy objęci nadzorem KNF, a pieniądze klientów nie podlegają gwarancjom" - zastanawiał się Jakub Janiszewski. - Wszystkie produkty - nóż, słodycze czy samochód - są kontrowersyjne - ironizował prof. Rok.

- Jest takie przekonanie, że ktoś nas powinien ostrzegać i chronić. Niby jest wolny rynek, konkurencja oraz niewidzialna ręka rynku, która go porządkuje. A państwo nie powinno się wtrącać. Jeżeli ktoś jest głupi i naiwny, to ponosi konsekwencje - tłumaczył prof. Rok. - Ale gdy trwoga, to do Boga. Zasadniczo nie chcemy ingerencji państwa, ale TAKIE instytucje jak Amber Gold powinny być monitorowane. Ci sami ludzie, którzy mówią "mniej państwa w gospodarce", w krytycznych momentach chcą ingerencji administracji np. Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - zauważył etyk.

Myślimy: Ja? Ja nie zarobię? Gorszy jestem?

- Wszyscy wierzymy w cuda - klienci i przedsiębiorcy - tłumaczył w programie "Nisza" prof. Rok. - Innowacyjne przedsięwzięcia racjonalnie rzecz biorąc nie mają szansy powodzenia, ale czasami się udaje. Historie ludzi, którzy zaryzykowali i im się udało, są pożywieniem dla wizjonerów biznesu - mówił gość Jakuba Janiszewskiego. - Innowacyjność różnych przedsięwzięć sprawia, że ludzie tracą zdrowy rozsądek. Jeżeli komuś się udało i zarobił na giełdzie 200 proc., ludzie myślą: My nie jesteśmy gorsi, może spróbujemy? Oszukujemy samych siebie. Oczekujemy, że się uda - tłumaczył etyk biznesu w TOK FM.

Inwestor się stresuje

Przekaz medialny jest wielokanałowy i mnożą się opinie kolejnych ekspertów, którzy mówią "a ja wiem lepiej". W związku z tym nie wiadomo, komu ufać. - To efekt demokratyzmu w dostępie do mediów - tłumaczył rozmówca Jakuba Janiszewskiego. - I dodatkowo to, na co zwrócił uwagę Jacek Santorski - demokratyzacja strachu - dodał prof. Rok.

Tłumaczył, że wcześniej strach towarzyszący inwestycjom dotyczył tylko ludzi najbogatszych. - A teraz inwestują wszyscy - przekonujemy się, że na spekulacji można zarabiać pieniądze - tłumaczył profesor. - Ludzie myślą: mam dużo pieniędzy, to mogę mieć więcej na samych operacjach finansowych. To się większości ludzi nie udaje, a mimo wszystko strach towarzyszący próbujemy łagodzić przekonaniem "a może jednak" - tłumaczy prof. Bolesław Rok w programie "Nisza".

Ekonomista-jasnowidz

W ekonomii jest wiele czynników, które decydują o tym, jak rynek się zachowa. - Nikt nie powie, co się wydarzy. Bo nie może wiedzieć. A skoro nie ma autorytetów, to zaczynamy ufać instynktom. Pojawia się wiara w sukces - mówił w TOK FM prof. Rok. - Ekonomia jak wiedza naukowa ma swoje ograniczenia. O przyszłości możemy powiedzieć banalne rzeczy, ale ważnych nie - tłumaczył etyk biznesu.

Gwarancja 14-proc. zysku? "Prędzej ryby na Marsie odkryjemy. Dzwonili znajomi, mówiłem: ja bym nie inwestował"

DOSTĘP PREMIUM