Cimoszewicz o przesłaniu Kościołów: Historyczne, ale do milionów nie trafi

- Miałem wrażenie, że to moment wręcz historyczny. Ale nie spodziewam się natychmiastowych skutków i nie oczekuję, by trafił do milionów. Nie trafia dziś nawet do elit, np. media rosyjskie o nim nie mówią - mówił Włodzimierz Cimoszewicz, który obserwował dziś na Zamku Królewskim podpisanie przez Cyryla I i abp. Józefa Michalika dokumentu z przesłaniem Kościołów katolickiego w Polsce i prawosławnego w Rosji do obu narodów.

"Apelujemy do naszych wiernych, aby prosili o wybaczenie krzywd, niesprawiedliwości i wszelkiego zła wyrządzonego sobie nawzajem" - głosi dokument z przesłaniem Kościołów : katolickiego w Polsce i prawosławnego w Rosji do obu narodów. W przesłaniu zaznaczono, że przebaczenie nie oznacza zapomnienia, ale wyrzeczenie się zemsty i nienawiści oraz włączenie się w budowanie zgody i braterstwa.

Na uroczystości podpisania dokumentu na Zamku Królewskim w Warszawie obecny był m.in. b. premier, a dziś senator Włodzimierz Cimoszewicz, który komentował to wydarzenie w "Popołudniu Radia TOK FM": - Miałem wrażenie, że to moment wręcz historyczny. Parę razy zdarzyło mi się to w ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat i to była jedna z takich chwil. Uczestników w środku było więcej niż protestujących.

Wg byłego premiera dokument może mieć znaczenie dla polityków. - Apel o pojednanie wyraźnie mówi, że nie chodzi o zapomnienie i przekreślenie historii, ale że pojednanie musi być oparte na wybaczeniu. A wybaczenie to rezygnacja z zemsty. Ten tekst jest mądrze, po ludzku zwrócony w przyszłość. Choć to gest religijny, stworzy nowe tło także dla stosunków społecznych i politycznych - mówił.

Przyznał, że dotychczas dialog polsko-rosyjski toczył się poza instytucjami religijnymi i politycy nie widzieli potrzeby, by włączać do niego duchownych: - Trzeba było wielu prób i zakrętów, by dojść do wniosku, że w tę dyskusję powinni włączyć się partnerzy niepolityczni o dużym autorytecie moralnym.

Cimoszewicz: Niestety, media w Rosji o tym nie mówią

Czy przesłanie ma szansę trafić do zwykłych ludzi? - Nie spodziewam się natychmiastowych skutków i nie oczekuję, by trafiło do milionów. Nie trafia dziś nawet do elit, np. media rosyjskie o nim nie mówią - mówił, przypominając, jak wiele lat upłynęło od gestu Willy'ego Brandta do Krzyżowej. - Politycy z jednej czy drugiej strony mogliby czasem zrobić krok więcej, gdyby nie obawa przed wykorzystaniem tego przez przeciwników politycznych - dodał.

Cimoszewicz podkreślił też, że taki gest obu Kościołów i sama wizyta Cyryla już ułatwia debatę polityczną, np. chroni przed oskarżeniami o zdradę narodową. - Np. w Rosji już teraz pokazuje, że Polska jest ważniejsza, niż się wydawało. Znaczenie Polski jest pomniejszane w świadomości polityków rosyjskich, a mam wrażenie, że teraz może się to trochę zmienić.

Inaczej dzisiejsze wydarzenie komentował w "Popołudniu Radia TOK FM" antropolog kultury prof. Stanisław Obirek. Wg niego "Przeczytaliśmy dzisiaj tekst programowy dwóch liderów bardzo konserwatywnych instytucji": - Musimy pamiętać, że i Cerkiew prawosławna, i Kościół katolicki to instytucje, które nawiązują do konfrontacyjnego modelu religijności. Najważniejszy jest wróg, który daje im tożsamość.

DOSTĘP PREMIUM