Co z dostępem do etyki w szkole? "Do szkół nie dotarło, że jest jakieś prawo"

- Problemy z etyką wynikają z niezrozumiałej samozachowawczej postawy dyrekcji szkół. Jakby się bali, że jeżeli wprowadzą etykę, to ktoś ich za to zgani. A jeżeli nie MEN, nie kuratorium, to pozostaje jedyny "zganiacz": ksiądz katecheta. No bo kto? - pyta na antenie TOK FM Andrzej Wendrychowicz z portalu Etyka W Szkole.pl

Rodzice: Szkoła chciała, żebyśmy pisali podanie o zwolnienie dzieci z religii. Z uzasadnieniem >>>

Gość TOK FM opowiadał o wielu przypadkach "radosnej twórczości" dyrekcji, żeby nie dać uczniom możliwości uczestniczenia w lekcjach etyki zamiast religii. - Arsenał różnych wykrętów, sposobów, żeby dzieciaki zniechęcić do etyki, jest przebogaty - mówił Andrzej Wendrychowicz.

- Do naszego portalu masowo piszą nauczyciele i rodzice. Mają już odwagę domagać się, prosić, żeby mieli wybór, że oni chcą pójść na etykę. Ta świadomość prawa jest coraz większa - mówił.

Zaznaczył jednak, że "masa krytyczna jeszcze nie została osiągnięta", aby swobodny wybór był realny.

Do szkół nie dotarło, że jest jakieś prawo

Z rozmów Wendrychowicza z MEN wynika jednoznacznie, że ministerstwo chce respektowania ustanowionego w 1992 prawa o swobodnym wyborze. - Z drugiej strony szkoły zostały w średniowieczu. Do nich nie dotarło to, że jest jakieś prawo - mówił.

Jego zdaniem problemy wynikają z "niezrozumiałej samozachowawczej postawy dyrekcji szkół". - Jakby się bali, że jeżeli tę etykę w szkole wprowadzą, to ktoś ich za to zgani. Ale jeżeli nie MEN, nie kuratorium, to pozostaje jedyny "zganiacz": ksiądz katecheta. No bo kto? - pytał gość "Komentarzy Radia TOK FM".

- Może trzeba kogoś po prostu ukarać za łamanie prawa? - zastanawiał się Wendrychowicz

Nauczycielka: "Homoseksualiści są nieszczęśliwi. Leczmy ich". Depko: "Tej pani nic nie pomoże. Na głupotę nie ma lekarstwa" >>

DOSTĘP PREMIUM