Profesor pedagogiki o edukatorach seksualnych: To zbiorowe molestowanie młodzieży. ''Kuriozalne''

- Mam przed sobą obraz gimnazjalistów, którzy od grupy chorych na seksualność ?edukatorów? dostają na odlew prezerwatywą - krytykuje prof. Aleksander Nalanowski, pedagog z UMK. - Pan profesor nie odrobił lekcji z edukacji seksualnej - komentuje w TOK FM Paulina Wawrzyńczyk z grupy Ponton.

"To wymiar zbiorowego molestowania seksualnego młodzieży dokonanego w publicznej (zresztą pal sześć, jakiej) placówce oświatowej. Mam przed sobą obraz gimnazjalistek i gimnazjalistów, z których przytłaczająca większość jeszcze się potrafi rumienić (...). I widzę, jak od grupy chorych na seksualność tzw. 'edukatorów' dostają w twarz, na odlew i znienacka prezerwatywą" - pisze na portalu wpolityce.pl prof. Aleksander Nalaskowski z Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

- Obawiam się, że pan profesor nie odrobił lekcji z edukacji seksualnej i nie zdaje sobie sprawy, jak Ponton takie zajęcia prowadzi - odcięła się w TOK FM Paulina Wawrzyńczyk z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton.- To jest wypowiedź kuriozalna, kłócąca się ze wszelkimi międzynarodowymi standardami. To tak ,jakby zakładać, że kiedy na lekcji przysposobienia obronnego pokaże się dziecku, jak działa gaśnica, to dziecko zaraz pójdzie coś spalić. Nie ma takiego przełożenia. To po prostu wiedza - dodała.

"Przekazujemy wiedzę, nie chcemy zmieniać postaw"

Wawrzyńczyk podkreślała, że według badań ok. 90 proc. społeczeństwa popiera edukację seksualną i jako społeczeństwo takiej edukacji potrzebujemy.

Mówiła też, na czym polega przykładowa lekcja Pontonu. - Trwa półtorej godziny. Mówimy o HIV, o prawach pacjenta, o zdrowiu seksualnym - wyliczała.

- Mamy za zadanie przekazać obiektywną, rzetelną i naukową informację. My nie chcemy decydować za młodzież, wpływać na ich postawy. Oni podejmą w odpowiednim momencie decyzję. My mamy im tylko dostarczyć narzędzia - podkreślała.

Edukatorzy Pontonu przychodzą najczęściej na lekcje do ostatnich klas gimnazjów i do liceów. - Ci młodzi ludzie często już podejmują zachowania seksualne. Nie ma przecież przełożenia, że kiedy my im coś pokażemy, oni zaczną od razu to robić - mówiła w programie "Post Factum"

Musimy dać im narzędzia

Jak mówiła, gdyby edukacja seksualna była prowadzona od przedszkola, młode osoby były oswojone z tym tematem, nikt by się nie "rumienił", a temat byłby zupełnie naturalny. Wawrzyńczyk mówiła, że dorośli mogą udawać, że młodzież nie interesuje się seksem, ale oczywiście to nieprawda. - Jeśli nie wyposażymy młodzieży w odpowiednią wiedzę, będą ją czerpać z filmów pornograficznych - podkreślała.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM