14 dni przerwy w leczeniu. Inaczej szpital nie dostanie pieniędzy [ABSURDY SŁUŻBY ZDROWIA cz.1]

- Ma pan raka, ale możemy to leczyć dopiero za dwa tygodnie. W innym wypadku NFZ nam tego nie pokryje - taka kuriozalna praktyka dotyka w polskich szpitalach wielu pacjentów. TOK FM rozpoczyna akcję śledzenia absurdów w polskiej służbie zdrowia, a na początek sytuacje z którymi muszą się zmierzyć pacjenci z nowotworami.

Pacjent leży na oddziale, jest operowany. W trakcie operacji okazuje się, że konieczny jest też drugi zabieg. Jest problem, bo lekarz doskonale wie, że za drugi zabieg NFZ już nie zapłaci. Z punktu widzenia szpitala najlepiej zaszyć pacjenta, odesłać go do domu na 14 dni. Za dwa tygodnie przyjąć pacjenta znowu, otworzyć go i zrobić drugą operacją.

Prof. Wiesław Jędrzejczak, szef Katedry i Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego mówi, że sam tak absurdalnie skrajnych sytuacji nie zna, ale wie, jakie są realia. - Wszystko się może zdarzyć, chodzi tylko o skalę i o to, żeby system nie wymuszał patologicznych zachowań od lekarzy. A teraz niestety tak się dzieje - dodaje profesor.

Albo czekacie albo płacicie

Jak się okazuje od wielu lat obowiązują przepisy, zgodnie z którymi fundusz płaci tylko za jedną procedurę w trakcie jednej hospitalizacji. - Nikt nie ma interesu ekonomicznego, by leczyć szybko i kompleksowo - mówi Jacek Gugulski, szef organizacji zrzeszającej pacjentów onkologicznych.

- Pacjent z rakiem, mógłby mieć na przykład zrobione dwa zabiegi jednocześnie. Szpital mógłby to zrobić, ale wtedy fundusz zapłaci tylko za jedną, a za drugą będzie musiał zapłacić szpital, który w ten sposób generuje swoje zadłużenie - mówi Gugulski.

Dziś diagnoza, leczenie za 14 dni

Podobnie ma się sytuacja z diagnozowaniem w szpitalach. Pacjent trafia na oddział. Po serii badań okazuje się, że ma raka i wymaga leczenia - tu zaczyna się problem. Pacjenci po etapie diagnostyki są wypisywani ze szpitala na dwa tygodnie. Chodzi o to, żeby zgodnie z ustawą móc rozliczyć obie procedury. Profesor Grzegorz Wallner ze Szpitala Klinicznego numer 1 w Lublinie mówi, że o takich praktykach w środowisku, niestety, często się słyszy.

Łatwo też przewidzieć i wyliczyć konsekwencje. - Pacjent jest dwa razy hospitalizowany, czyli sam pobyt kosztuje zdecydowanie więcej. Dwa razy dłużej zajmuje miejsce na oddziale. Dla jego psychiki dłuższy okres w szpitalu też nie jest dobry. Najgorsze jest to, że w przypadku nowotworów każdy dzień ma znaczenie - wylicza Jacek Gugulski

Onkolodzy od miesięcy alarmują ministerstwo i Fundusz

TOK FM dotarło do listy grzechów polskiego systemu leczenia onkologicznego. W lipcu sporządzili ją konsultanci wojewódzcy w dziedzinie onkologii klinicznej z całego kraju i wysłali pismo do resortu zdrowia i NFZ.

Wymieniają w nim kilkanaście absurdów. Wśród nich jest też problem konieczności zachowania czternastu dni przerwy między hospitalizacjami: "Mimo pisemnych zapewnień ze strony NFZ, płatnik odmawia finansowania leczenia skojarzonego w onkologii. Mowa jest tutaj o pacjencie przyjętym do szpitala w celu wykonania kompleksowej diagnostyki nowotworu. (...) Po otrzymaniu wyników pacjent przekazywany jest do oddziału radioterapii celem naświetlania zmiany, a następnie do oddziału zabiegowego. (...) Niestety, NFZ uniemożliwia odrębne rozliczenie pobytów w ramach poszczególnych oddziałów"- czytamy w piśmie. Onkolodzy podnoszą też to, że dzieje się tak mimo istniejących zapisów w komunikatach funduszu.

NFZ odpowiada: to niemożliwe

Dotarliśmy też do odpowiedzi prezesa NFZ Agnieszki Pachciarz, która wyjaśnia, że takie sytuacje mogą dotyczyć odosobnionych przypadków. Prezes przypomina, że obowiązujące przepisy pozwalają rozliczać tego typu świadczenia. Problem w tym, że zdaniem lekarzy z postanowień szefowej NFZ niewiele robią sobie oddziały wojewódzkie NFZ, które odmawiają płacenia.

Kolejny absurd

Dlaczego szpitale są najdroższymi hotelami? Bo jak się okazuje w wielu przypadkach bardziej opłaca się położyć pacjenta na oddziale niż podać lek i wypuścić go do domu. Dzień pobytu w szpitalu kosztuje nawet 800 złotych. Szczegóły opiszemy jutro.

Nasz reporter czeka na wasze sygnały - jeśli i wy widzicie albo doświadczacie absurdów w naszej służbie zdrowia, piszcie na adres: reporterzy@tok.fm.

DOSTĘP PREMIUM