"Lewaki i pe..ły" ? Jurek: Bawi mnie, że pan Winnicki tak przestraszył wszystkich komentatorów

- Młodzież chciała zakończyć marsz mocnym akcentem - tłumaczył Marek Jurek, były marszałek Sejmu, prezes Prawicy Rzeczpospolitej. Pytany, dlaczego poszedł na marsz, w którego komitecie honorowym zasiadał antysemita, odpowiedział: - Kilkadziesiąt tysięcy, które były na tym marszu, nie podziela poglądów komitetu. Gdyby nie było Kobylańskiego, nie mielibyście czego atakować - ocenia.

Szef Młodzieży Wszechpolskiej Robert Winnicki w czasie wiecu na Agrykoli kończącym Marsz Niepodległości mówił m.in. o "obaleniu republiki okrągłego stołu" i tworzeniu "siły, której tak bardzo boją się lewaki i pedały". ONR i wszechpolacy powołali nową nacjonalistyczną organizację - Ruch Narodowy, który ma dążyć do "budowy Wielkiej Polski".

- Mnie to ogromnie bawi, że pan Winnicki tak przestraszył wszystkich komentatorów. Młodzież, która organizowała ten marsz i chciała zakończyć to mocnym akcentem - tłumaczył Marek Jurek, były marszałek Sejmu, prezes Prawicy Rzeczpospolitej. Na pytanie, co sądzi o słowach Winnickiego "precz z tym bandyckim rządem", odpowiedział: - Niech pani rozmawia z Winnickim.

- Ale pan bierze w tym udział - powiedziała prowadząca "Poranek" Dominika Wielowieyska. - Ja wziąłem udział w Marszu Niepodległości, żeby zareagować na ataki na Polaków, którzy obchodzą Święto Niepodległości, które widzieliśmy rok temu, dwa lata temu. "Gazeta Wyborcza" patronowała akcji blokowania marszu. Tę atmosferę tworzono rok i dwa lata temu. Twierdzono, że marsz nie może przejść, to jakiś absurd - mówił były marszałek Sejmu.

"Te tysiące nie podzielają poglądów komitetu honorowego"

Czy obecność w komitecie honorowym marszu Jana Kobylańskiego nie przeszkadzała? - Nie jestem członkiem komitetu honorowego tego marszu - odcinał się Jurek. - Ale pan go legitymizuje. Ani Bronisław Wildstein, ani Paweł Kukiz nie poszli, żeby nie maszerować razem z ONR-em, który jest po prostu antysemicki - podkreślała Wielowieyska.

Jurek tłumaczył, że to, co zrobili w tym roku Tomasz Terlikowski, Paweł Kukiz [odmawiając udziału w Marszu], on zrobił już dwa lata temu. Dlaczego więc poszedł w tym roku? - Dlatego, że kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy tam byli, to nie są ludzie, którzy podzielają poglądy komitetu honorowego czy wprowadzania tam pana Kobylańskiego. Gdyby nie było Kobylańskiego, to byście nie mieli czego atakować. Moje stanowisko [wobec niego] jest takie samo jak stanowisko wszystkich rządów, łącznie z rządami, z którymi współpracowałem: Marcinkiewicza i Kaczyńskiego - odpowiadał Jurek.

"Policja powinna wyłapywać chuliganów"

Jurek odniósł się też do zachowania policji. - Z tego co wiem, działania policji były bardzo brutalne. Jeden ze zwykłych uczestników przyniósł łuskę po kuli gumowej. To świadczy o agresji w stosunku do manifestantów. Chuliganów się wyłapuje pojedynczo. To nimi powinni się policjanci zająć, a nie atakować demonstrantów - komentował.

- Tylko że wśród zwykłych manifestantów byli ludzie agresywni. No i chyba jednak policja się nimi zajęła, spacyfikowała, bo marsz doszedł spokojnie do końca - odpowiadała na to prowadząca "Poranek" Dominika Wielowieyska. - Rzeczywiście, stało się tak wbrew tym wszystkim, którzy chcieli, żeby nie przeszedł. To było wydarzenie, które uczy pokory prezydenta Komorowskiego - mówił Jurek.

Były marszałek Sejmu nie zgadza się na mówienie o Marszu Niepodległości, a wcześniej demonstracji "Obudź się, Polsko" z 29 września jako o działaniu antypaństwowym. - Jedność w demokracji nie polega na zacieraniu różnic. W demokracji można postulować ustąpienie rządu. Wielokrotnie wzywałem premiera Donalda Tuska do ustąpienia, bo byłoby to lepsze dla Polski. To deklaracja antypaństwowa? - pytał.

Zobacz całą rozmowę

DOSTĘP PREMIUM