Najdroższy hotel to szpital. Pacjent nie musi, ale leży [ABSURDY SŁUŻBY ZDROWIA cz.2]

TOK FM ciągle tropi szpitalne absurdy. - Pacjent dostaje jeden zastrzyk, ale w szpitalu spędza trzy dni - takie sygnały dostajemy od państwa. Przetrzymywanie pacjentów na oddziałach to, jak się okazuje, dość powszechne zjawisko... Oczywiście nielegalne. Reporter TOK FM sprawdza wszystkie sygnały od słuchaczy i internautów.

14 dni przerwy w leczeniu. Inaczej szpital nie dostanie pieniędzy [ABSURDY SŁUŻBY ZDROWIA cz.1]

- W ciągu 2 miesięcy byłem dwa razy po 3 dni w szpitalu na badaniach które trwały 30 minut - pan Henryk z Łodzi dokładnie opisał nam swoją przygodę i pyta: Gdzie tu jest sens? Dodaje, że leżał na korytarzu, bo w salach nie było miejsca.

Kolejne zgłoszenie dostaliśmy od pana Marcina, który cierpi na wirusowe zapalenie wątroby. - W przypadku określenia ilości wirusa, tzw. wiremii, konieczny jest trzydniowy pobyt w szpitalu - pobranie krwi w pierwszy dzień na czczo i kolejne 2 doby bezcelowego leżenia. Nie ma w tym przypadku żadnego uzasadnienia przetrzymywania pacjenta, zwłaszcza że wyniki takiego badania są dostępne za minimum dwa tygodnie. Przy okazji pobytów w szpitalu okazało się, że świadomość pacjentów w tym temacie jest dość duża - większość osób jest zbulwersowana takimi praktykami. Niektórzy zostawiają w domu dzieci, rodziny, dodając jeszcze przymusowe L4 w pracy" - pisze pacjent.

Podobnych sygnałów mamy sporo.

Nawet chorzy na raka

O sprawie dość głośno mówi koalicja pacjentów onkologicznych. - Mówimy o pacjentach, w przypadku których hospitalizacja nie jest konieczna, a jest ich naprawdę wielu - mówi szef organizacji Jacek Gugulski i dodaje, że to dotyczy np. pacjentów, którzy przyjeżdżają z całego kraju na leczenie i muszą codziennie poddawać się jakimś zabiegom. - Wielu z nich nie wymaga hospitalizacji, ale jeśli się ich nie położy na oddziale, to szpital nie dostanie za nich zwrotu - mówi Gugulski i wylicza, że doba w szpitalu bez leczenia kosztuje średnio około 500 złotych, a hostel 100-150 złotych. - Ostatecznie wszyscy na tym tracą. Pacjent ma traumę, przebywając w szpitalu, zajmuje łóżko, wydłużają się kolejki, a NFZ płaci za jego leczenie więcej niż to konieczne - mówi Gugulski.

Lekarze o sprawie słyszeli

Praktycznie wszyscy lekarze, których pytamy o sprawę, mówią, że o takich przypadkach słyszeli, ale rozmawiają o nich niechętnie. - Oczywiście o tym również się słyszy - mówi profesor Grzegorz Wallner ze szpitala klinicznego w Lublinie, a profesor Wiesław Jędrzejczak, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii, mówi, że szpitale szukają sposobów, co zrobić, by na pacjencie... nie stracić. - Chodzi o to, żeby od NFZ uzyskać realnie poniesione w danej sytuacji koszty - mówi Jędrzejczak. Jego zdaniem za wiele procedur NFZ płaci tak mało, że szpital musiałby dołożyć i wiele placówek kombinuje.

NFZ: to nielegalne

W Narodowym Funduszu Zdrowia dowiedzieliśmy się jedynie, że tego typu praktyki są absolutnie nielegalne i kontrole starają się je wykryć. Zdaniem urzędników funduszu tego typu zachowania szpitali nie powinniśmy zaliczać do miana absurdów, a traktować je raczej jako niezgodne z prawem działanie.

Mogło być taniej, ale się nie da

Jeden z dyrektorów szpitala sam stworzył hotel dla pacjentów, ale nie może z niego korzystać, bo NFZ nie przewiduje takiej procedury - historia z Bydgoszczy jeszcze dziś w TOK FM i na tokfm.pl, a jeśli i państwo znacie lub doświadczacie absurdalnych rozwiązań w polskiej służbie zdrowia, to piszcie na adres reporterzy@tok.fm.

DOSTĘP PREMIUM