Ostry dyżur okulistyczny dla Warszawy w... Płocku i Radomiu [ABSURDY SŁUŻBY ZDROWIA cz. 4]

W stolicy brakuje specjalistów, by obsadzić dziecięce dyżury okulistyczne. W sytuacji nagłego wypadku małym pacjentom ze stolicy pomocy mają udzielać szpitale w okolicznych miastach oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów. To kolejny z absurdów, które opisujemy na podstawie zgłoszeń od czytelników tokfm.pl i słuchaczy TOK FM.

Słuchacze Radia TOK FM zaalarmowali naszego reportera, pisząc o kontrowersyjnym systemie. Został on opracowany przez urzędników wojewody mazowieckiego, na którym spoczywa obowiązek nadzorowania dostępności świadczeń zdrowotnych.

- Szpitale z okulistyką dziecięcą nie mają jej zakontraktowanej całodobowo, stąd problem - tłumaczy rzeczniczka wojewody Ivetta Biały.

W szpitalach urzędnicy usłyszeli, że nie ma możliwości wprowadzenia dyżurów całodobowych, ponieważ brakuje specjalistów. Ostre dyżury okulistyczne dla małych dzieci wzięły na siebie szpitale w Radomiu, Płocku i Siedlcach. Jak w takim razie system wygląda w praktyce? Problem pojawia się przy małych dzieciach.

- Jeżeli pacjent ma powyżej 15 lat, zabieramy go na okulistykę dorosłych - tłumaczy rzeczniczka. - Dzieci młodsze także najpierw zawozimy do szpitala z okulistyką dorosłych. Tam specjalista decyduje, czy uraz może poczekać do rana, czy wymaga natychmiastowego zabiegu - wtedy dziecko transportowane jest śmigłowcem lub karetką do szpitala poza Warszawą.

Z danych z urzędu wojewódzkiego wynika, że takich przypadków w tym roku było 16. Rzeczniczka dodaje, że trudno było stworzyć inny system, bo wojewoda, choć musi nadzorować świadczenia zdrowotne, nie ma na nie środków, z wyjątkiem ratownictwa medycznego.

Przypomina, że podobny problem jeszcze niedawno był z dyżurami urazowo-ortopedycznymi w Warszawie. Likwidacja dyżurów rozładowała kolejki. W przypadku okulistyki i laryngologii (bo i z tymi dyżurami jest kłopot) bez pomocy zewnętrznych szpitali nie ma możliwości zapewnienia dyżurów każdego dnia.

Okulista: To niewydolność systemu

Nasz słuchacz, jednocześnie czynny zawodowo lekarz Waldemar Kujawa ostro krytykuje takie rozwiązanie. - To nie jest brak okulistów dziecięcych - mówi. - To czysta niewydolność i idiotyzm organizacyjny - ocenia.

Zwraca uwagę, że skoro inne miasta w województwie mazowieckim nie mają takich kłopotów, a Warszawa musi korzystać z ich pomocy, to znaczy, że wina leży po stronie warszawskich szpitali, i wskazuje na złe zarządzanie. Trzeba znaleźć sposób, by sfinansować takie dyżury i znaleźć specjalistów.

Wystarczy zapłacić lekarzom

- Fakt, że dyżury dla lekarza są niewygodne, każdy ma pracę po południu. Tak w medycynie zadziałał rynek. Trzeba ich do tych dyżurów zachęcić i za nie zapłacić, a tu się chyba po prostu nikomu nie chce - mówi.

Czekamy na kolejne informacje od Państwa na temat absurdów w polskiej służbie zdrowia pod adresem reporterzy@tok.fm.

DOSTĘP PREMIUM