Obowiązkowa edukacja seksualna? "W polskich warunkach to utopia"

- Pomysł, aby w szkole był obowiązkowy przedmiot o nazwie "wiedza o seksualności człowieka" brzmi jak spełnienie marzeń. Ale w polskich warunkach jest to pomysł utopijny - komentowała w TOK FM Karo Aquabal, trenerka seksualna. Ruch Palikota przedstawił projekt ustawy wprowadzającej obowiązkową edukację do szkół.

Wiedza o ludzkiej seksualności powinna być obowiązkowym przedmiotem szkolnym już od pierwszej klasy szkoły podstawowej - uważa Ruch Palikota, i przygotował w tej sprawie ustawę. "Wiedza o seksualności człowieka" powinna być przedmiotem obowiązkowym i w wymiarze jednej godziny tygodniowo pojawiać się w planie lekcji już od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Projekt został w poniedziałek przedstawiony w Sejmie. Jak jest i jak ma być. Czytaj więcej >>

Brakuje specjalistów

Karo Aquabal, trenerka seksualna, mówiła w TOK FM, że wizja powszechnej edukacji seksualnej w szkołach wygląda wspaniale. Podstawowy problem jednak polega na jej ewentualnej realizacji. - Wszystko rozbija się o to, w jaki sposób miałoby być prowadzone to kształcenie. Śmiem podejrzewać, że niewiele by się różniły od zajęć, które są w tym momencie - przewiduje ekspertka.

- Nie ma specjalistów, nie ma nawet określonego programu nauczania, bo uzasadnienie do tego projektu przerzuca odpowiedzialność za stworzenie tego programu na odpowiednie władze. Koło się zamyka - opisywała.

Problem: jak mówić o seksualności bez ideologii?

Jak zwracała uwagę Aquabal, inicjatorzy projektu chcieliby stworzyć system edukacji seksualnej, który jest uwolniony od treści ideologicznych, politycznych i światopoglądowych. - To jest podstawowa utopia. Sfera seksualności i intymnych relacji to jest obszar, który jak żaden inny podlega uregulowaniom światopoglądowym - przypominała.

- Jak przekazywać informację bez indoktrynacji czy od próby wskazywania, jaki sposób budowania relacji, który system wartości jest właściwy? Żaden instytut na całym świecie nie znalazł odpowiedzi na to pytanie - przyznała

- Jeżeli ten projekt przejdzie, w co wątpię, to będzie po prostu jednym z przedmiotów w planie lekcji i nic tak naprawdę za tym nie pójdzie. Być może mógłby wyrządzić więcej szkody niż pożytku z powodu tego, kto będzie tego przedmiotu uczył - przewiduje.

DOSTĘP PREMIUM