''Politycy mówią 'pod media'. A dziennikarze takich lubią''
- Przez kilka dni media zajmowały się tematem "czy Janusz Piechociński wejdzie do rządu". Decyzję o tym, jak będzie, podjęto już w poniedziałek wieczorem, ale informację podano oficjalnie o godz. 14 następnego dnia. Wszystkie media informacyjne chcąc nie chcąc musiały czekać. Czy politycy manipulują dziennikarzami? - pytał w Pierwszym Śniadaniu w TOKu Piotr Maślak.
Polityczne gierki live?
- Czasami tak. Okres dwutygodniowego oczekiwania na decyzję Piechocińskiego był wodzeniem za nos nie tylko dziennikarzy, ale i swoich wyborców - mówiła Agnieszka Durska, politolog SWPS. - Nie tego oczekiwaliśmy. Ale premier ma prawo ogłosić ważną decyzję podczas konferencji. To nie jest tylko wina rządu, że stworzono takie napięcie, ale też mediów, które w roszadach personalnych szukały sensacji. Być może premier chciał "usadzić Piechocińskiego", by decyzję ogłosić kilka dni później - spekulowała politolożka.
Polityk wie, co mówić
Jej zdaniem politycy nauczyli się mówić "pod media", a nie do ludzi. - Mówią bon motami, setkami - stwierdziła Durska. - Widzą siłę mediów i potrafią w tym się znaleźć. A media takich właśnie polityków szukają. Jedna i druga strona spełnia swoje oczekiwania. Ta strona, która powinna korzystać, jest biernym obserwatorem i nie ma wpływu na komunikację - dodała.
Jej zdaniem to dobrze, że Polacy interesują się polityką. Ale interesują się również tym, co bliskie życia. - Są to kwestie, którymi powinni zajmować się politycy. Ale czasami trudno te informacje znaleźć. Z kolei o emocjach polityków, zwłaszcza tym, kto kogo nie lubi wśród polityków, wiemy, bo to się świetnie sprzedaje w mediach - mówiła Agnieszka Durska.
A gdyby było wielkie sito?
- W USA redaktorzy naczelni i wydawcy mają gęste sito, które nie przepuszcza wszystkich informacji. "Politycy się kłócą? Niech się kłócą" - mówią. Jako kryterium ważności informacji obowiązuje zasada: ważne jest to, jak wielu osób dotyczy dana sprawa - stwierdził prowadzący Piotr Maślak.
- Może by się przydało. Ostatnio w mediach mamy sieczkę informacji - od zupełnie nieistotnych do bardzo ważnych, które giną. Sensacją staje się coś zupełnie nieistotnego, jak przylot samolotu na lotnisko.
Politycy niedojrzali, odbiorcy niedojrzali, media niedojrzałe
To wina młodości wolnych mediów? - I pogoni za pieniędzmi - dodała Durska.
Jej zdaniem powody są kulturowe. - Nasza kultura polityczna jest niedojrzała. Charakter debaty publicznej jest bardzo płytki - poważne tematy są wprowadzane na fali bardzo dużych emocji, która uniemożliwia poważną dyskusję lub są zupełnie pomijane - stwierdziła Durska w TOK FM. Wina leży częściowo po stronie odbiorców: j(eżeli lubimy oglądać facetów obrzucających się obelgami i będziemy bez zrozumienia na nich patrzeć i cieszyć się, który bardziej dostanie - stwierdziła Durska.