"Musimy o sobie przypominać". SLD pije szampana 13 XII w Sejmie. Pitera: Fatalne

Na ulicach - koksowniki i patrole ZOMO - w Sejmie szampan. SLD świętuje europejską Polskę. Lewica świętowała 10. rocznicę zakończenia negocjacji akcesyjnych w Kopenhadze.

Przy szampanie SLD zorganizował w czwartek w Sejmie uroczystość odległą od wydarzeń, które większości kojarzą się z 13 grudnia. O stanie wojennym nie było mowy - lewica świętowała 10. rocznicę zakończenia negocjacji akcesyjnych w Kopenhadze. Leszek Miller zapowiada: SLD o 13 grudnia nigdy nie zapomni.

Zdaniem szefa Sojuszu duża część mediów i polityków chciałaby o tej europejskiej rocznicy zapomnieć - na to SLD nie zamierza pozwolić. - Musimy o sobie przypominać, bo inni nie chcą - mówi w rozmowie z TOK FM rozbrajająco szczerze Józef Oleksy.

Zdradza, kto te uroczystości wymyślił. - Wymyślił je Leszek Miller, żeby powracać możliwie często do problematyki rzeczywistych zasług SLD w procesie europeizacji Polski - mówił. - SLD musi o sobie przypominać. Bo inni tego nie robią, a proces zawłaszczania dobrych rzeczy w historii trwa - dodaje polityk SLD.

Wybór dnia absolutnie fatalny - Pitera o święcie SLD

- Fatalny i dwuznaczny - Julia Pitera z PO negatywnie ocenia happening Sojuszu. Jej zdaniem Leszek Miller bezprawnie "przywłaszcza" sobie sukces wejścia Polski do Unii. - Chciałabym, żeby przewodniczący Miller pamiętał, że niezależnie od tego, kto byłby wtedy premierem i kto prezydentem, to Polska i tak weszłaby do Unii - dodała.

Element kreowania historii

Uroczystości zorganizowane przez SLD krytykuje także PiS. Poseł Andrzej Duda stwierdza, że lewica chce przykryć własną przeszłość. - To element kreowania historii przez środowisko, z którego bardzo wielu prominentnych działaczy było kiedyś prominentnymi działaczami Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. A więc środowiska, które było odpowiedzialne za stan wojenny i za represje - ocenia Duda.

Kwaśniewski - nieobecny. Miller: O czym tu mówić?

Na uroczystości stawili się - m.in. - Włodzimierz Cimoszewicz, 10 lat temu szef MSZ, i Marek Pol. Z innych partii - Stanisław Żelichowski z PSL, który w rządzie Millera był ministrem środowiska.

Listę nieobecnych otwiera jedno nazwisko - Aleksander Kwaśniewski. Ówczesny prezydent przysłał do zgromadzonych list, w którym swoją nieobecność tłumaczył innymi obowiązkami. - Przysłał list. Prosił, żebym ten list odczytał, zrobiłem to - mówi Miller. - List jest ciepły, sympatyczny. O czym tu mówić? - dziwił się pytaniami dziennikarzy.

DOSTĘP PREMIUM