Czy miasto może finansować orszak Trzech Króli? "Nie bądźmy bardziej antypapiescy..."

W Zielonej Górze kłótnia o obchody 6 stycznia. Obywatel ateista nie zgadza się na dokładanie do nich z kasy miasta. - Już nie bądźmy bardziej antypapiescy od największego "antypapieża" - komentuje Jerzy Stępień, były prezes TK. - Orszak Trzech Króli nie jest wyłącznie religijnym wydarzeniem - uważa antropolog kultury dr Zuzanna Grębecka. Przyznaje przy tym, że protesty wynikają z niejasności, czy Polska jest państwem neutralnym religijnie.

Kacper, Melchior i Baltazar stali się obiektem sporu w Zielonej Górze. Marcinowi Targowickiemu, ateiście, nie podoba się, że miasto finansuje obchody święta Trzech Króli z pieniędzy podatników. Zaskarżył sprawę do Regionalnej Izby Obrachunkowej. Z jej kontroli wynikło, że miasto dołożyło do orszaku 2 tys. zł.

Niezależnie od kwoty, prezes RIO Robert Zajączkowski uważa, że miasto nie naruszyło dyscypliny finansów. Jego zdaniem orszak Trzech Króli powinien być odczytywany także w kategoriach historyczno-kulturalnych.

Targowicki się z tym nie zgadza, argumentując, że orszak na deptaku jest jak najbardziej świętym kościelnym. Zawsze poprzedza go msza święta, a w obchodach bierze udział biskup i księża.

Ateista kontra miasto. Trzej Królowie nielegalni? Czytaj więcej >>

"Niektórzy ludzie nie radzą sobie z własną duchowością"

Kto ma rację? - Regionalna Izba Obrachunkowa - mówi zdecydowanie Jerzy Stepień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. - Już nie bądźmy bardziej antypapiescy od największego "antypapieża" - dodaje.

Prawnik uważa, że święta mające niegdyś głównie charakter religijny, stają się świętami wpisanymi w kulturę narodową. - Czy Boże Narodzenie jest dzisiaj tylko i wyłącznie świętem religijnym? Chyba nie - podaje przykład. Podobnie z krzyżem, który jest znakiem chrześcijaństwa. - A korzenie Europy są chrześcijańskie. Jeśli chcielibyśmy gwałtownie usuwać wszystkie krzyże z miejsc publicznych, to może się okazać, że staramy się zaprzeczyć własnej tradycji i korzeniom - argumentuje.

- Gdzieś musi być granica zdrowego rozsądku. A podnoszenie tego problemu jest dowodem na to, że niektórzy ludzie nie radzą sobie z własną duchowością. I to tyle - podsumowuje.

"Prawda po środku"

Podobnie uważa antropolog kultury dr Zuzanna Grębecka. - Czy procesja Bożego Ciała w Łowiczu, w strojach łowickich jest częścią naszej tradycji? Oczywiście, że tak. A kolęda "Oj maluśki"? No jest - wylicza. - Trzeba by wywalić pół naszej kultury; trzeba by zrewidować co w operze "Straszny dwór" ma charakter katolicki i powycinać. Paranoja - komentuje.

Dr Grębecka przekonuje, że np. orszak Trzech Króli jest również tradycyjnym, a nie wyłącznie religijnym wydarzeniem. - Tak jak osoba ateistyczna może mieć w domu choinkę. Podobnie, jak szopkę krakowską można uznać po prostu za część tradycji regionalnej - tłumaczy.

Z drugiej strony dr Grębecka rozumie skąd się biorą protesty. - To wynika z niejasności czy Polska jest krajem katolickim, czy o katolickiej tradycji, ale państwowo neutralnym. To wiąże się trochę z protestowaniem przeciwko zamykaniu sklepów 25 grudnia - zwraca uwagę. Jak tłumaczyła, jest to jeden z przejawów preferowania przez państwo jednej tradycji religijnej, choć Polska jest krajem wieloreligijnym. - Prawda jest po środku - podsumowuje.

"Ważne jest, co ludzie chcą"

- Co to jest samorząd? System pozwala ludziom samym decydować o swoich lokalnych sprawach; na tym polega samorządność. Władze lokalne mają robić to, czego ludzie chcą. I to jest podstawowa sprawa - mówi prof. Jerzy Regulski, współautorzy reformy samorządowej w Polsce.

Prof. Regulski w dołożeniu się miasta do orszaku nie widzi problemu, a protestowanie przeciwko temu nazywa "lekką przesadą". - To jest tradycja. Ważne jest, co ludzie chcą - kwituje.

Czy Twoim zdaniem miasto powinno dotować orszak Trzech Króli?

DOSTĘP PREMIUM