''Odważna wypowiedź sędziego. Z tego trzeba wyciągnąć wnioski systemowe'' - Balcerowicz o metodach CBA

- Czy uwiedzenie kogoś, po to by zrobić z niego świadka, jest w polskim prawie dopuszczalne? - pytał w "Poranku Radia TOK FM" Leszek Balcerowicz. Komentował głośne orzeczenie sędziego Tulei w sprawie dr. G. oraz ujawnione przez niego metody operacyjne, m.in. uwiedzenie pielęgniarki ze szpitala MSWiA w Warszawie. - To owoce zatrutego drzewa - ocenił.

Sędzia Igor Tuleya, który wydał wyrok na dr. G. za korupcję , w uzasadnieniu mówił o metodach CBA. - Nocne przesłuchania, zatrzymania - taktyka organów ścigania w tej sprawie dr. Mirosława G. może budzić przerażenie. Budzi to skojarzenia nawet nie z latami 80., ale z metodami z lat 40. i 50. - czasów największego stalinizmu - dodał sędzia w uzasadnieniu wyroku. Wypowiedź sędziego prof. Leszek Balcerowicz nazwał "odważną".

Dodał jednak, że chodzi o "zasadniczą sprawę praworządności". - Praworządność polega na tym, że to, co mogą robić organy ścigania, jest ograniczone - są metody dopuszczalne i niedopuszczalne - mówił prof. Balcerowicz w "Poranku Radia TOK FM".

Sędzia Tuleya w uzasadnieniu wyroku na doktora G. ujawnił, że CBA wprowadziło do szpitala agenta, który " uwiódł jedną z pielęgniarek jedynie po to, aby ta wynosiła z oddziału, gdzie ordynatorem był oskarżony, dokumentację pacjentów".

- Tu pojawia się pytanie - mówił prof. Leszek Balcerowicz. - Czy uwiedzenie kogoś, po to by zrobić z niego świadka, jest w polskim prawie dopuszczalne? Gdyby było, to byłbym zdumiony. Jeśli nie było prawnie dopuszczalne, to trzeba zapytać, czemu do tego doszło? - pytał Leszek Balcerowicz w "Poranku Radia TOK FM". - Dotykamy zasadniczego problemu. Trzeba wyciągnąć wnioski systemowe. Jakiego rodzaju materiały zdobyte w jaki sposób mogą być dowodami w sądzie. To są owoce zatrutego drzewa. Jak się ma polskie prawo do tego, które obowiązuje w krajach, które uważamy za cywilizowane. Może taką analizę porównawczą powinien przygotować minister sprawiedliwości? - zastanawiał się Balcerowicz.

Prof. Monika Płatek: Sędzia nazwał rzeczy po imieniu

DOSTĘP PREMIUM