Mieszkańcy z Kartuskiej mają dość błota. Od czterech lat składają się na drogę

Mieszkańcy ul. Kartuskiej w Bydgoszczy sami sobie zbudują ulicę. Od kilku lat zbierają pieniądze na utwardzenie 320 metrów gruntówki. I tej wiosny prawdopodobnie dopną swego.

Do zbiórki pieniędzy przekonał sąsiadów przedsiębiorca Jacek Gordon. Od czterech lat 20 rodzin odkłada pieniądze na nową ulicę.

20 zł od emeryta to naprawdę dużo

- Pierwsze głosy były bardzo sceptyczne, bo jak to, zrzucać się na ulicę, którą powinno wybudować nam miasto? Ale po kilku spotkaniach jakoś przekonałem mieszkańców, że nie wpłacamy stałej kwoty, tylko zróbmy tak, żeby każdy dawał, ile może. Wpłaty wynosiły od 20 zł do tysiąca złotych miesięcznie - mówi reporterce TOK FM inicjator zbiórki Jacek Gordon. - Chciałbym podkreślić, że czasami 20 zł wpłacone przez emerytów, którzy ledwo utrzymują swój dom, to jest może znacznie więcej niż ten tysiąc, który dał ktoś inny - podkreśla.

W ten sposób przez cztery lata mieszkańcy uzbierali 70 tys. zł. - To są pieniądze przygotowane do częściowego sfinansowania drogi. Mamy też projekt z pozwoleniem na budowę i kosztorysem za 80 tys. Zaczęliśmy nawet procedurę przetargową - opowiada Jacek Gordon.

Miasto pomoże

Z gotowymi planami mieszkańcy zapukali do Urzędu Miasta w Bydgoszczy po dofinansowanie inwestycji. I wszystko wskazuje na to, że je dostaną, bo od tego roku ratusz dotuje takie oddolne inicjatywy. W budżecie zaplanowano na to 5 mln zł. - Miasto wspiera finansowo inwestycje zaproponowane przez mieszkańców. Wspiera na zasadzie uzupełnienia kosztów inwestycji w wysokości 75 procent. Skorzystaliśmy z modelu poznańskiego, który w stolicy Wielkopolski znakomicie się sprawdza - tłumaczy Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy.

Urzędnicy życzliwi

Cała inicjatywa leży jednak po stronie mieszkańców. To oni są odpowiedzialni za inwestycję, za znalezienie wykonawcy i późniejszy nadzór nad pracami, choć mogą też liczyć na pomoc miasta. - Widzę dużą życzliwość i nastawienie na pomoc chętnym, którzy drogi chcieliby budować. Urzędnicy podpowiadają, co trzeba zmienić, poprawić - mówi Gordon.

Przebudowa 320 metrów drogi gruntowej na Miedzyniu ma kosztować około 700 tys. zł. - Decyzja o tym, czy dostaniemy dofinansowanie, zapadnie w połowie lutego. Mamy tak uzgodnione z sąsiadami, że w momencie, gdy Urząd Miasta wyda pozytywną decyzję, a jakichś pieniędzy jeszcze zabraknie, to jesteśmy gotowi w ciągu dwóch tygodni uzupełnić brakującą kwotę na koncie - dodaje.

Budowa miałaby się zacząć wiosną i potrwać 3 miesiące.

DOSTĘP PREMIUM