"Kontrolujecie konie przy rozładunku? Bzdura!", "jaki nocny targ?!", męka zwierząt w Skaryszewie

W poniedziałek rusza doroczny targ koni w Skaryszewie, przeciwko któremu protestują obrońcy zwierząt, oskarżając organizatorów m.in. o dopuszczanie do maltretowania koni i skazywania ich na śmierć. W sobotę w Radiu TOK FM wystąpili burmistrz miasta i mazowiecki weterynarz, którzy twierdzili, że coraz lepiej kontrolują targ. - Sprawdzanie koni przy rozładunku to bzdura, bzdura i wierutna bzdura - stwierdził oburzony słuchacz, który był w Skaryszewie.

Skaryszewskie stępy - najstarszy targ koński w Polsce, organizowany od czasów panowania króla Władysława Jagiełły - odbędą się w tym roku 18 i 19 lutego. To największy targ koni w Europie - sprzedawane tam zwierzęta trafiają do rzeźni, m.in. we Włoszech i Francji. Jeśli chcesz uratować część z koni, możesz wpłacić pieniądze, by je wykupić, na konto fundacji Pegasus 73 1140 2017 0000 4702 0490 3508 (kliknij w obrazek, by dowiedzieć się więcej):

Fundacja Pegasus zajmuje się ratowaniem dręczonych i przeznaczonych do rzeźni koni. - Uratowaliśmy już prawie 200 koni, w naszych stajniach przebywa ok. setki z nich - mówiła w programie Ewy Podolskiej w TOK FM szefowa fundacji Agata Gawrońska.

Pieniądze fundacja otrzymuje z 1 proc. i od darczyńców. - W zależności od konia średnie utrzymanie konia w fundacji to 550-600 zł. Średnio koń żyje 20 lat, więc utrzymanie jednego to ogromne pieniądze, zwłaszcza tych chorych - głównie z astmą i schorzeniami ortopedycznymi.

Większość z koni, które ratuje fundacja Pegasus, to - jak mówi Gawrońska - te z interwencji albo przeznaczone od początku na rzeź: - I oczywiście targi - w Skaryszewie, Sochaczewie... I tam staramy się pomóc zwierzętom, których życie jest zagrożone.

Piekło koni? "Dzieją się dantejskie sceny"

Przedstawiciele fundacji już wyjechali do Skaryszewa, gdzie w poniedziałek rano rozpoczyna się targ koni. Teoretycznie w poniedziałek, bo - jak podkreślają - handel kwitnie głównie w nocy, gdy trudno go kontrolować. Zjechali się tam już inni obrońcy zwierząt, z których wielu protestowało przeciw organizacji targu w poprzednich latach. Mają przybyć też posłowie z Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt, m.in. Paweł Suski. Od lat głośno jest o maltretowaniu na targu koni, które i tak idą na śmierć: biciu, okaleczaniu czy głodzeniu. Sprzyja temu - wg obrońców koni - bierna postawa władz miasta.

Obrońcy praw zwierząt na końskim jarmarku. "Idą te ku... Robią zdjęcia. Nie bij, nie bij"

- Jedziemy tam z jednego ważnego powodu: są tam łamane wszystkie przepisy dot. organizacji takiego targu. Przyjeżdża 2-3 tys. koni, dzieją się okrutne praktyki, dantejskie sceny, głównie w nocy, w skandalicznych warunkach dla zwierząt. Nikt nie kontroluje wjazdów tych zwierząt, paszportów, nie wie, w jakim stanie przyjeżdżają. W nocy odbywają się najważniejsze transakcje - mówiła w TOK FM Gawrońska.

 

Z kolei wg burmistrza, który też gościł w audycji, na targu nie sprzedaje się obecnie nawet tysiąca koni: - W ubiegłym roku na targu było 350 koni i jest to zaewidencjonowane. Tysiące pochodzą sprzed lat - mówił Ireneusz Kumięga.

Gawrońska przyznała, że sprzedaż koni na rzeź zmniejsza się, bo zmniejsza się i pogłowie koni. To samo podkreślał burmistrz Skaryszewa, który chwalił organizację "jarmarku" i to, że - wg niego - coraz bardziej dostosowuje się on do wymogów resortu rolnictwa.

Jednym z głównych zarzutów dot. niedopełnienia przepisów jest brak utwardzenia terenu w Skaryszewie, gdzie odbywa się targ, i brak ogrodzenia, które zwiększyłoby kontrolę nad wprowadzaniem zwierząt. Burmistrz bagatelizował to, twierdząc, że "jarmark odbywa się tylko raz w roku", więc gmina nie będzie grodzić terenu targu ani zmieniać jego lokalizacji, poza tym taka jest jego "specyfika".- I chcemy utrzymać tę specyfikę i tradycję, dlatego nie bierzemy pod uwagę, by wyprowadzić targ za miasto. Tu odbywa się od setek lat. Spełnione są wszystkie standardy oprócz ogrodzenia i utwardzenia. Ale skoro jarmark odbywa się tylko raz do roku, nie ma takiej fizycznej potrzeby ani możliwości.

Wg Kumięgi zwierzęta i ich dokumenty są należycie kontrolowane - odrzucał zarzuty obrońców zwierząt m.in. o to, że na targ mogą trafiać przemycane czy nawet kradzione konie, bo służby nie kontrolują ich paszportów. - Na teren miasteczka można wjechać tylko czterema uliczkami zaopatrzonymi w rogatki, na których czekają weterynarze, urzędnicy i policjanci. Nie ma takiej możliwości, by wjeżdżały konie bez paszportów. Od kilku lat zwracamy na to szczególną uwagę. Fizycznie jest możliwe przemycenie koni, ale nie znaczy to, że nie unikną kontroli. Patrole lekarzy i policjantów dokonują wtórnej kontroli na placu targu.

Szefowa fundacji: Sama kupiłam tam konia bez paszportu

- Sama kupiłam tam konia, który nie miał paszportu, i innego, który miał paszport innego konia. To tak naprawdę przyzwolenie na nielegalny handel końmi. Poza tym, skąd ma pan pewność, że konie nie są kradzione? Może ta konina trafia do wołowiny w innych krajach? - odparła. - Rzeczywiście, w poprzednich latach różnie bywało. Kwestia merytorycznej kontroli paszportu i konia to sprawa służb weterynaryjnych. Na rogatce jest jeden, dwóch lekarzy. Patrole po rozładowaniu samochodu dokonują kontroli zgodności paszportu z końmi. Jest kolosalna różnica w porównaniu z poprzednimi latami. Co roku doskonalimy się w organizacji jarmarku, by spełniał prawie wszystkie wymagania Ministerstwa Rolnictwa - mówił Kumięga.

- Prawie wszystkie? Jeśli jedno wymaganie nie jest wypełnione, targ nie powinien się odbyć. W zeszłym roku paszporty nie były kontrolowane, a pańscy pracownicy, gdy tylko się ich filmuje, od razu zakładają kominiarki - stwierdziła szefowa fundacji Pegasus.

Gościem Ewy Podolskiej był także mazowiecki lekarz weterynarii Paweł Jakubczak, którego pracownicy sprawują weterynaryjną opiekę nad targiem w Skaryszewie. Przyznał, że nie dysponuje konkretnymi danymi dot. sprzedanych koni. - Tam nie odbywa się bezpośrednio handel zwierzętami. Ale rzeczywiście każdego roku koni jest coraz mniej. W ubiegłym roku, gdy tam byłem, było to kilkaset koni. Oczywiste jest to, że w miarę możliwości zmienia swoją formułę i z targu robi się jarmark, gdzie dochodzi do transakcji, ale nie zwierzętami, lecz innymi akcesoriami. Niemożliwe jest skontrolowanie wszystkiego. Na każdej z tych czterech dróg dojazdowych są nasi pracownicy, kontrolujący, czy wszystkie zwierzęta mają paszporty. To weryfikacja ilościowa, jakościowa natomiast jest dopiero w miejscu wyładunku zwierząt - opowiadał.

- W ubiegłym roku było kilka przypadków, w których koń przestawiany do kontroli nie odpowiadał opisowi w paszporcie. Wówczas podejmowane były czynności z udziałem policji. Ale oczywiście kontrole są robione wyrywkowo. Nie sposób dokonać kontroli wszystkich koni, tym bardziej że często warunki są trudne, dzieje się to w nocy - dodał.

Nie zgodziła się z nim szefowa fundacji Pegasus, która kilkakrotnie powtarzała, że w Skaryszewie bez problemu można kupić konie bez dokumentów: - Mam wrażenie, że to, co pan mówi, jest wyssane z palca. Kontrole nie powinny być wybiórcze. Nie możecie zamknąć targu, jeśli nie spełniono wszystkich warunków Ministerstwa Rolnictwa?

Słuchacz: Kontrola to bzdura. O czym my w ogóle mówimy?

Do dyskusji dołączył też słuchacz z Wrocławia, który w zeszłym roku obserwował targ. Zwrócił uwagę na ważne niejasności: - Urząd miasta w Skaryszewie twierdzi, że nie jest organizatorem, tylko administratorem ziemi. To kto organizuje targ? Tam przyjeżdża masa ludzi. Kto zezwala na tę imprezę masową? A sprawdzanie paszportów, panie weterynarzu główny, jest paranoją. Tym bardziej że burmistrz mówi, że targ się w nocy nie odbywa. To o jakim nocnym targu mówimy? Ludzie pytający o paszporty są odsyłani od Annasza do Kajfasza. Kontrola koni na rampie rozładunkowej to bzdura, bzdura i wierutna bzdura. Można sobie zjechać, rozładować więcej koni na boku i je sprzedać.

Weterynarz mówił, że musiałby ściągnąć wszystkich weterynarzy z całej Polski, by skontrolować wszystkie paszporty: - Będziemy mieć ok. 40 weterynarzy, targ odbywa się w poniedziałek od rana, natomiast my będziemy tam już od 18 dnia poprzedniego. Oczywiście, wszystko można sprzedać w krzakach i w sposób nielegalny. Owszem, pewne rzeczy poza nami być mogą, bo nie sprawdzimy wszystkich paszportów. Natomiast każda transakcja ma szansę być skontrolowana.

Posłuchaj całej audycji:

DOSTĘP PREMIUM