Nauczycielki dostają propozycję: 500 zł za wyłowienie talentu. "Pracuję 25 lat, a takiej sytuacji nie pamiętam"

Za każdego przysłanego ucznia, który zacznie u nas naukę - 500 zł. Listy z taką propozycją do wybranych nauczycieli rozesłała szefowa prywatnego Konwersatorium Muzycznego z Warszawy. Zdaniem Grażyny Kopińskiej z Programu Przeciw Korupcji Fundacji Batorego to próba przekupstwa, a kobiecie może grozić nawet odpowiedzialność karna.

"Gospodarka rynkowa" czy już "społeczeństwo rynkowe"? Profesor "Oburzonych" stawia kłopotliwe pytania

List przekazała nam jedna z adresatek, nauczycielka z podstawówki na warszawskiej Woli. Była poruszona tym, co przeczytała. W liście dyrektor prywatnej szkoły muzycznej składa bowiem jasną propozycję: "Poszukuję łowców talentów. Osób, które będą znajdować dzieci uzdolnione muzycznie. Oferuję 500 zł nagrody za każdego ucznia, który z Pani polecenia rozpocznie naukę gry na fortepianie w Konwersatorium Muzycznym".

Dalej opisane są zasady, na podstawie których szkoła będzie wypłacać pieniądze: "W załączeniu przesyłam zaproszenia na badanie predyspozycji dla wybranych przez Panią uczniów, proszę z tyłu napisać Z polecenia i Pani nazwisko, gdy dziecko przyjdzie, będę wiedziała, że nagroda jest Pani.'"

Jak mówiła nam nauczycielka, listy podobnej treści, imiennie zaadresowane dostali także inni pedagodzy zajmujący się nauczaniem początkowym w jej podstawówce. - Wielokrotnie do szkoły zgłaszały się firmy z różnego rodzaju ofertami dla dzieci, zostawiały ulotki, ale nigdy nie oferowały wynagrodzenia nauczycielom. Z taką ofertą spotkałam się po raz pierwszy, a uczę już 25 lat - mówiła w rozmowie z TOK FM nauczycielka.

"To chyba niewłaściwe"

- Gdyby to była tylko informacja, że jest takie Konwersatorium i dzieci mogą uczestniczyć tam w zajęciach, to nie byłabym zdziwiona. Jednak oferta, która zakłada, że ja dostanę za to jakieś pieniądze, jest zaskakująca. Nie wiem, czy to propozycja korupcyjna, czy nie, ale płacenie za zdobycie ucznia wydaje mi się niezbyt profesjonalne i chyba niewłaściwe - tłumaczyła pedagog.

Nauczyciel jak head hunter

Niczego złego w składaniu nauczycielom takich ofert nie widzi natomiast autorka listu, dyrektor Konwersatorium Muzycznego Bogna Kołodziej. Jak nam tłumaczyła, zainspirował ją rynek head hunterów, którzy za określoną prowizję szukają na rynku szczególnie cenionych specjalistów i zachęcają ich do zmiany pracy. Na tej samej zasadzie chciała, by nauczyciele wyszukiwali dla niej dzieci uzdolnione muzycznie.

Nauczyciele sami pytają, co będą z tego mieć

- Przed paru laty dyrektor pewnego warszawskiego przedszkola, podczas rozmowy na temat naszej ewentualnej współpracy zapytała: dlaczego mam pani pomóc i co ja z tego będę mieć? I to jest powód, dlaczego postanowiliśmy tą drogą iść - tłumaczy dyrektor Kołodziej. - Nagroda to wynagrodzenie za pracę włożoną w wyszukanie odpowiedniego kandydata do nauki i jego wstępną ocenę, przesłuchanie. To czasochłonny proces, więc tym bardziej godny wynagrodzenia - przekonuje.

"To próba korupcji"

Pismo pokazaliśmy Grażynie Kopińskiej z Programu Przeciw Korupcji Fundacji Batorego. - W życiu nie czytałam czegoś, co tak otwartym tekstem namawia do zachowań nieetycznych, a jak sądzę również do łamania prawa. Nauczyciel w szkole korzystającej z pieniędzy publicznych może być uznany za osobę pełniącą funkcję publiczną, więc to jest przekupstwo osoby pełniącej funkcję publiczną - stwierdziła Kopińska.

- Trzeba być osobą z innej planety, żeby nie wiedzieć, że tego typu działania są nie tylko nieetyczne, ale również podlegają karze - mówiła.

"... Ale jest umowa"

Dyrektor Konwersatorium Muzycznego jest zaskoczona taką opinią przedstawicielki fundacji. - My nie robimy tego w żaden nielegalny sposób. Jest przygotowana umowa... Jest zaproszenie po szczegóły... To nie jest tak, że koperta czeka na nauczyciela... - tłumaczy. Jak przekonuje, dziecko dostaje od nauczyciela tylko zaproszenie na bezpłatne badanie predyspozycji, a czy później zdecyduje się na lekcje, to już zależy od rodzica.

Szefowa szkoły nie chciała zdradzić, do ilu pedagogów zostały wysłane pisma, ani ilu na ofertę odpowiedziało. Stwierdziła jedynie, że jest zainteresowanie, ale niewielkie.

DOSTĘP PREMIUM