"Tradycyjna rodzina nie istnieje?" - Wróbel nieprzekonany. Dedykuje Żakowskiemu piosenkę...

- Może żyjemy w konstruktach, ale nawet jeśli coś jest konstruktem w odniesieniu do przeszłości, nie znaczy wcale, że dziś czegoś konkretnego nie oznacza - mówił dziś w przeglądzie prasy w TOK FM Jan Wróbel, komentując artykuł w najnowszej "Polityce" pt. "Wszyscy jesteśmy gejami". Zadedykował też autorom piosenkę "Pełna chata" zespołu Dzieci z Brodą: "Bardzo fajna jest rodzina..."

W artykule "Wszyscy jesteśmy gejami" publicyści "Polityki" oceniają, że wygrają te społeczeństwa nowoczesne, które umieją dostosowywać swoje prawo i instytucje do zachodzących zmian. Według "Polityki" skupianie się przez państwo tylko na obronie tradycyjnego modelu rodziny nie jest rozwiązaniem problemów demograficznych.

- "Wszyscy jesteśmy gejami"? Natychmiast patrzę na autorów - Edwin Bendyk i Jacek Żakowski - rozumiem, że to tylko metafora literacka - podsumował ten tytuł Jan Wróbel i cytował fragmenty: "W Sejmie homoseksualiści powinni siedzieć w ostatniej ławce. Albo nawet dalej. Za murem. Gdyby powiedział to kibol albo ideolog radiomaryjnej prawicy, można by machnąć ręką. Ale te słowa wygłosił Lech Wałęsa - noblista, ikona "Solidarności" i globalny symbol pokojowej walki o wolności. Trzeba odpowiedzieć".

- Autorzy piszą, piszą, piszą... Ale w dużej mierze nie o Lechu Wałęsie i jego wypowiedzi cokolwiek niefortunnej, ale o modelu tradycyjnej rodziny. Jest tu parę uwag, które dają do myślenia. Autorzy przedstawiają pewne lęki dotyczące m.in. naszej dzietności w Europie: "Lęki są prawdziwe. Nie można ich bagatelizować. Nie są jednak prawdziwe ich źródła. Niecała Europa zmienia się w skansen. Kilka krajów nieustannie znajduje się w światowej czołówce zamożności (...). Nawet rodzi się w nich więcej dzieci niż gdzie indziej. Jakie to kraje? Tradycjonalistyczne? Jak katolicka Polska? Jak zachowawcza Italia? Jak nacjonalistyczne Węgry? Nie. Listę otwiera Dania, za nią jest Szwecja i Norwegia. (...) Nie tam zagrożona jest cywilizacja, tożsamość, naród, gdzie zmiany zaszły najdalej" - czytał Wróbel i zauważył z przekąsem: - Tradycjonalistyczne w tym tekście jest trzymanie się długich, barokowych zdań. W epoce SMS-ów zdania ulegają pocięciu przez redakcję. A tu "Polityka" w tradycjonalistycznym wydaniu - nie ukrywam, że mnie to cieszy.

Prowadzący "Poranek" polecał tekst: - Artykuł wart przeczytania, choć nie wszystkie fragmenty mnie przekonują: "Tradycyjny? Co to znaczy? (...) Rodzina zawsze istniała, ale nigdy nie było żadnej czczonej przez tradycjonalistów "tradycyjnej rodziny"".

- Panie Edwinie, panie Jacku, może tak jest, że żyjemy w konstruktach, ale nawet jeśli coś jest konstruktem w odniesieniu do przeszłości, nie znaczy wcale, że dziś czegoś konkretnego nie oznacza - podsumował Wróbel i zadedykował publicystom "Polityki" piosenkę:

 

DOSTĘP PREMIUM