Sprawa pani Danuty. Ministerstwo: To była nierzetelność. Komornicy mają możliwość i obowiązek sprawdzać dane dłużników

Sprawa przeciwko komornikowi, który przez pomyłkę zajął oszczędności emerytki, umorzona. Komornicy z decyzji są zadowoleni i wskazują na błąd w systemie, bo w wyrokach nie ma numerów PESEL dłużników. - To odpychanie od siebie odpowiedzialności za nierzetelność. Komornicy mają dostęp do wszystkich baz danych, są w stanie ustalić tożsamość każdego dłużnika - komentuje w rozmowie z TOK FM wiceminister sprawiedliwości Wojciech Hajduk. - Gdyby oddał pieniądze, sprawy by nie było - dodaje.

Prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko komornikowi, który przez pomyłkę zajął oszczędności emerytki, zamiast prawdziwej dłużniczki . Niesłusznie zabrane pieniądze zwróciła pani Danucie - po licznych publikacjach mediów - Krajowa Rada Komornicza. Prezes KRK opublikował oświadczenie , w którym wyraża zadowolenie z umorzenia sprawy i krytykuje media za "nieuzasadnioną, negatywną kampanię przeciwko podejrzanemu komornikowi i całemu środowisku komorniczemu".

Robert Damski, rzecznik Krajowej Rady Komorniczej, w rozmowie z TOK FM ocenia, że "próba przerzucenia odpowiedzialności tylko i wyłącznie na komornika wydaje się niesprawiedliwa". Jego zdaniem problem tkwi w systemie: - Komornik dostaje od sądu imię, nazwisko i kwotę do wyegzekwowania. W orzeczeniu musi się pojawić też PESEL - podkreśla.

Zapytaliśmy o tę sprawę Ministerstwo Sprawiedliwości.

Karolina Głowacka, TOK FM: Rzecznik Krajowej Rady Komorniczej mówi, że komornicy dostają od sądu tylko i wyłącznie imię, nazwisko oraz kwotę do wyegzekwowania. Nie ma chociażby numeru PESEL, który ułatwiłby identyfikację?

Wojciech Hajduk, wiceminister sprawiedliwości: Tytuły wykonawcze, czyli te dokumenty, które są potrzebne do egzekucji (wyroki czy postanowienia sądów), zawierają oznaczenie dłużnika w postaci imienia i nazwiska. Ale proces cywilny jest skonstruowany na zasadzie równości stron. Sąd widzi pozwanego, widzi powoda, strony się znają. Na bieżąco toczą się setki tysięcy egzekucji i nie ma problemów z ustalaniem tożsamości dłużników. Ten problem powstaje sporadycznie. Ale to nie znaczy, że komornik ma prawo egzekwować od osoby, która nie jest dłużnikiem. Zbieżność imienia i nazwiska do tego nie upoważnia.

Komornik to zawód zaufania publicznego i z tego powodu jest zobowiązany do szczególnej staranności. Takie stawianie sprawy to tłumaczenie nierzetelności ze strony komorników. To nadużycie.

Może jednak lepiej dodać ten PESEL do wyroków?

- Na pewno ułatwiłoby to sprawę komornikom. Ale przepisy o egzekucji funkcjonują już od parudziesięciu lat i nie nastręczały problemów, jakie wynikają z oświadczenia komorników.

Komornicy mają dostęp do wszystkich baz danych, przepisy upoważniają ich do żądania informacji od dowolnych podmiotów. Komornik jest w stanie ustalić tożsamość każdego dłużnika.

Z relacji pana rzecznika KRK wynika, że dane o dłużniczce dostał od pełnomocnika wierzyciela. "Pełnomocnik wierzyciela przedłożył komornikowi sądowemu pismo z wyciągu ksiąg wieczystych, gdzie widniały dwie panie Danuty (o tym samym nazwisku). Jedna z numerem PESEL, druga bez. I pan mecenas na żółto zakreślił dane - imię, nazwisko i PESEL. Jego szanse były 50 na 50. Nie udało się. A co ma zrobić komornik, otrzymując tak wypełniony wniosek egzekucyjny? Musi wszcząć postępowanie egzekucyjne" - mówi rzecznik. Musi?

- Nie może. Jeśli są wątpliwości, powinien uczynić wszystkie czynności, do których zobowiązują go przepisy, żeby ustalić precyzyjnie, kto jest dłużnikiem. Dopiero, kiedy ma taką wiedzę, wtedy może wszcząć postępowanie.

W oświadczeniu prezes KRK pisze : "obowiązujące normy prawne nie nakładają na komorników sądowych obowiązku weryfikowania danych dłużnika wskazanych przez wierzyciela, jeśli nie budzą one wątpliwości". Tylko że w tym przypadku chyba budziły...

- Oczywiście, że obowiązujące przepisy nakładają na komornika obowiązek weryfikacji osoby dłużnika, ponieważ egzekucja może być wszczęta tylko i wyłącznie przeciwko dłużnikowi. Wiele obowiązków nie ma odniesień wprost w przepisach. Jest ich tak wiele, że byłoby to niemożliwe.

To jest funkcjonariusz publiczny, który ma obowiązek działać w szczególnie staranny sposób. Nie może się zasłaniać takimi stwierdzeniami, to jest po prostu nieprawda.

Wokół sprawy jest szum właśnie dlatego, że jest odosobnionym przypadkiem?

- Komornicy generalnie działają dobrze, jeśli chodzi o identyfikację dłużników. A całej afery by nie było, gdyby komornik zachował się właściwie. Można sobie wyobrazić, że komornik przez pomyłkę wszczyna postępowanie przeciwko osobie, która nie jest dłużnikiem, ale ten błąd jest wkalkulowany w system.

Afera się wzięła stąd, że komornik umył ręce i nie zwrócił pieniędzy.

A powinien?

Oczywiście, że tak. Art. 23 Ustawy o komornikach sądowych i egzekucji mówi o tym, że komornik ponosi odpowiedzialność za wyrządzone szkody. ("Komornik jest obowiązany do zawarcia umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody, które mogą zostać wyrządzone w związku z wykonywaniem czynności określonych w art. 2, a w przypadku, gdy zatrudnia pracowników, również do zawarcia umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody, które mogą zostać wyrządzone ich działaniem w związku z wykonywaniem tych czynności. )

Komornik ma obowiązek sam naprawić szkodę i jest ubezpieczony na taką okoliczność. Nie może się zasłaniać tym, że przekazał pieniądze na rzecz jakiegoś tam wierzyciela, który nie chciał ich zwrócić. Powinien na drugi dzień oddać pieniądze

Czyli co, lenistwo?

- Co najmniej niedopatrzenie. Według mnie przyczyną było niewłaściwe działanie komornika, który powinien był ustalić tożsamość dłużnika i miał ku temu środki techniczne. A jeżeliby doszło do takiej sytuacji, to miał obowiązek natychmiast zwrócić pokrzywdzonej pieniądze.

Wskazywanie dzisiaj na błąd systemu to odpychanie od siebie odpowiedzialności za nierzetelność. Toczą się setki tysięcy postępowań egzekucyjnych i wszystkie wyroki wyglądają tak samo. I nagle na gruncie jednej sprawy komornicy wskazują, że dobrze byłoby system zmienić. Przez dziesiątki lat, przez miliony postępowań nie było problemu. Gdyby oddał pieniądze, to by sprawy nie było. I teraz się zwala winę na system i ministerstwo, które jakoby nie widziało problemu.

DOSTĘP PREMIUM