Ksiądz skazany na dwa lata za pedofilię od kilku dni powinien odbywać karę. A wciąż jest na wolności

- Dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności - taki wyrok wydał sąd II instancji w grudniu 2012 na księdza Zbigniewa R. Skazany miał się stawić w areszcie śledczym w Koszalinie 20 marca. Jednak wciąż jest na wolności - ustaliło TOK FM.

"Przyszedłem na plebanię. Spojrzał na mnie i zaczął się śmiać". Historia Marcina K., ofiary księdza-pedofila>>

Zbigniew R., ówczesny proboszcz jednej z parafii w Kołobrzegu, w 2000 i 2001 roku wielokrotnie wykorzystał seksualnie 12-letniego Marcina K. Ofiara księdza po prawie 10 latach opowiedziała o swoim dramacie i zawiadomiła prokuraturę. Jej ustalenia doprowadziły do procesu. W grudniu 2012 sąd okręgowy w Koszalinie wydał ostateczny wyrok: Zbigniew R. jest winny, zostaje skazany na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności.

Ksiądz nie stawił się w areszcie

Skazany miał się stawić w areszcie śledczym w Koszalinie 20 marca. Jednak - jak ustaliło TOK FM - dzień wcześniej, 19 marca, do sądu wpłynął wniosek o odroczenie odbywania kary.

Zbigniew R. uzasadniał swój wniosek złym stanem zdrowia. Jak ustaliliśmy, były proboszcz z Kołobrzegu jest w trakcie badań diagnostycznych i chciałby je dokończyć na wolności. Jak sąd odniesie się do jego wniosku? Sędzia Sławomir Przykucki mówi w rozmowie z TOK FM, że teoretycznie sąd mógłby podjąć decyzję o doprowadzeniu skazanego do zakładu karnego przez policję, ale przy pierwszych tego typu wnioskach (a tak jest w tym przypadku) sąd raczej takiego rozwiązania nie praktykuje.

Na decyzję poczekamy zapewne 2-3 tygodnie. Po pierwsze bowiem, wniosek nie został opłacony, dlatego sąd wezwał wnioskodawcę do uiszczenia takiej sądowej opłaty. Po drugie, takie wnioski są rozpatrywane na posiedzeniu, w którym mają prawo uczestniczyć strony - strony trzeba powiadomić, a to trwa.

Marcin K. nie był jedyną ofiarą

Ksiądz Zbigniew R. był proboszczem parafii pw. św. Wojciecha w Kołobrzegu. Jak ustalił sąd rejonowy podczas procesu, Marcin K. nie był jego jedyną ofiarą. Podczas śledztwa do prokuratora zgłosiło się co najmniej czterech dorosłych mężczyzn, którzy także jako dzieci zostali wykorzystani przez proboszcza. Tylko jeden zgodził się zeznawać.

Co robi teraz Zbigniew R.?

Były proboszcz został usunięty z parafii w 2008 roku. Jak ustaliliśmy, oficjalnym powodem tej decyzji były nie skłonności pedofilskie, lecz to, że utrzymywał kontakty homoseksualne z dorosłym mężczyzną. W 2009 roku - gdy nie zgodził się na proponowane przez biskupa "leczenie" - został suspendowany (zawieszony w obowiązkach księdza).

Biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej ks. Edward Dajczak zapewniał ofiarę księdza Zbigniewa, że gdy w 2007 roku objął tę funkcję nie otrzymał żadnego sygnału o pedofilskich zachowaniach proboszcza, jedynie o tym, że żyje utrzymuje stosunki homoseksualne.

Wiadomo, że Zbigniew R. po opuszczeniu parafii wyjechał na Śląsk. Tam mieszka i pracuje w jednej z kancelarii komorniczych.

Już jutro w Radiu TOK FM i na Tokfm.pl odpowiadamy na pytania: Jakie wyroki zapadały w procesach księży katolickich oskarżanych w Polsce o pedofilię? Co się później działo ze skazanymi?

DOSTĘP PREMIUM