Jarosław Gowin chce izolować groźnych przestępców. "To chory pomysł, populizm, niszczenie prawa"

- Nie róbmy cyrku z wymiaru sprawiedliwości - mówi prof. Monika Płatek o planach ministra Gowina, by szczególnie groźni przestępcy po odbyciu kary mogli być przymusowo izolowani w specjalnym ośrodku pod opieką psychiatryczną. - Mamy w prawie karnym odpowiednie środki, by surowo karać i by chronić ludzi przez zwalnianymi przestępcami. To, co robi minister, to populizm - dodaje.

W maju projekt specustawy ws. izolowania niebezpiecznych przestępców trafi pod obrady rządu. A w maju lub w czerwcu - do Sejmu - zapowiedział minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Zmiany są związane z tym, że od początku 2014 r. więzienia zaczną opuszczać zbrodniarze (ok. 90 osób), w tym seryjni zabójcy dzieci, skazani w PRL na karę śmierci, którym następnie wyroki zamieniono na kary 25 lat więzienia. - Sprawcy okrutnych zbrodni nie będą karani po raz kolejny - zapewnia Gowin. Przekonuje, że wobec przestępców zastosowane zostaną "tzw. środki zabezpieczające, czyli leczenie pod kątem dewiacji psychiatrycznych, ale raczej osobowościowych czy dewiacji na tle seksualnym". W tym celu ma powstać specjalny ośrodek leczenia psychiatrycznego .

Na jakiej podstawie skazani byliby do niego kierowani? Dyrektor więzienia pod koniec odbywania kary miałby wstępować do sądu z wnioskiem o umieszczenie w takim ośrodku. Sąd, podejmując decyzję, musiałby brać pod uwagę m.in. zachowanie podczas odbywania kary oraz opinię dwóch psychiatrów oraz seksuologa (jeśli sprawa dotyczyłaby zaburzeń seksualnych).

"Nie róbmy cyrku z wymiaru sprawiedliwości"

- To chory, populistyczny pomysł. Nie możemy robić cyrku z wymiaru sprawiedliwości - mówi w audycji "Post factum" w TOK FM karnistka prof. Monika Płatek. - Nie możemy łamać zasady lex retro non agit, czyli prawo nie działa wstecz. Projekt nowej ustawy dotyczy bowiem przestępców, którzy już raz zostali skazani i odsiedzieli karę - podkreśla. - A przecież posyłamy ludzi do więzienia, nie po to, by tam tkwili. Tylko po to, by od pierwszego dnia przygotowywać ich do powrotu do społeczeństwa - dodaje prof. Płatek.

Jak podkreśla, przepisy tworzone dla grupy osób otworzą furkę do ogromnych nadużyć. - Dajemy ogromną władze dyrektorom więzień. Można uznać, że każdy ma zaburzenie osobowości i w ten sposób decydować o dalszym losie ludzi, np. zamykać ich w obozie, w którym stosowane będą takie środki jak paralizatory, pałki - zaznacza prof. Płatek.

"Minister nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa?"

Wszystkie argumenty pana ministra za tą ustawą są nieaktualne - ocenia Płatek. Jak podkreśla, mamy w prawie karnym odpowiednie przepisy, by surowcowo karać najgroźniejszych przestępców - to kara 25 lat więzienia i dożywocia. Mamy też środki, by zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. - Jeśli potencjalnie groźny człowiek wychodzi na wolność, możemy zastosować np. dozór kuratorski, policyjny... - wymienia prof. Płatek.

- Jeśli minister mówi, że nie jest w stanie zagwarantować mi bezpieczeństwa, gdy kilkoro więźniów wyjdzie na wolność - a pamiętajmy, że to będą pojedyncze osoby, a nie dziesiątki czy setki osób jednocześnie - to znaczy, że źle rządzi. Mogę wskazać dziesiątki skutecznych metod, jak zapewnić obywatelom bezpieczeństwo w takich sytuacjach - dodaje karnistka.

"Zamiast działania jest psucie prawa"

Prof. Płatek ocenia, że ministerstwo zajmuje się "psuciem prawa" i izolowaniem kolejnych osób, zamiast dbać o respektowanie istniejących już przepisów, praw człowieka oraz zająć się palącym problemem ochrony ofiar przemocy.

- Pan Jarosław Gowin doprowadza też do tego, że mamy potworne przeludnienie w więzieniach. Nie szanujemy ani więźniów, ani pracowników więzień. Nie ma żadnego związku między liczbą przestępstw a liczbą ludzi siedzących w więzieniach. Najwyższy czas z tym skończyć. Dziś mija pierwsza rocznica przegranej sprawy "Piechowicz przeciwko Polsce" - skarżący spędził trzy lata w areszcie, a później został uniewinniony - przypomina prof. Płatek.

- Ciągle musimy włączyć o to, by gwałt był ścigany z urzędu, a nie na wniosek. Ludzie w Polsce są bici i gwałceni przez najbliższe osoby, a ministerstwo nie przykłada wagi, by wprowadzić przepisy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie w życie. To są problemy, z którymi resort powinien się zmierzyć - ocenia.

Lekarze protestują

Sprzeciw wobec nowej specustawy wystosowało także Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. - Lekarze uznali, że ten projekt to nie tylko niszczenie prawa, ale także niszczenie psychiatrii. Oni nie godzą się, by ich pacjenci byli identyfikowani z ciężkimi przestępcami - dodaje Płatek. I podkreśla: - Gdy ktoś popełnia przestępstwo, bo jest chory psychicznie, odsyłamy go do zakładu dla osób chorych psychicznie. Jeśli popełnia czyn świadomie, idzie do więzienia, gdzie w każdej chwili może być poddany leczeniu, gdyby coś innego się zadziało.

- Niezależnie od tego, że zgadzamy się co do tego, że osoby, które popełniły poważne przestępstwa i mają zaburzenie osobowości, nie powinny wyjść na wolność, uważamy, że nie powinny też trafiać do szpitali psychiatrycznych - wyjaśniał profesor Janusz Heitzman w rozmowie z portalem Rynek Zdrowia. Podkreśla, że Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego ma służyć ochronie osób chorych psychicznie, a nie stwarzać z psychiatrii furtki do internowania osób z zaburzeniami osobowości.

DOSTĘP PREMIUM