W Egipcie krwawe starcia, a Polacy jadą na wczasy. "Na litość boską! Na jakie atrakcje oni liczą?"

Na jakie atrakcje, oprócz piramid, liczą polscy turyści, którzy jadą teraz na wczasy do Egiptu? Teraz, kiedy toczy się dramatyczna walka o władzę i giną ludzie? - zastanawiał się w TOK FM Grzegorz Dziemidowicz, były ambasador RP w Egipcie

- Odradzałbym podróże do Egiptu. Doprawdy, trzeba uważać, gdzie się spędza urlop, i nie być tak niefrasobliwym jak wielu naszych rodaków. Ci, którzy wybierają się na wakacje do kraju, który jest nękany poważnymi wydarzeniami politycznymi i w którym toczy się dramatyczna walka o władzę, mówią, że nie będą wychodzić z hotelu i znajdą inne atrakcje. Na litość boską, na jakie inne atrakcje, oprócz piramid, liczą turyści, którzy jadą teraz na wczasy do Egiptu? - zastanawiał się w TOK FM Grzegorz Dziemidowicz, były ambasador RP w Egipcie.

Dziemidowicz uważa, że Polaków mało obchodzi sytuacja międzynarodowa, a Ryszard Kapuściński, wybitny reporter, "dziś umarłby z głodu", bo nikt nie zamówiłby u niego obszernych tekstów o tym, co się dzieje w innych krajach.

Według HRW "wydaje się, że 377 osób zginęło" 14 sierpnia w wyniku operacji likwidacji dwóch obozowisk zwolenników obalonego na początku lipca prezydenta Mohammeda Mursiego w Kairze. Z oficjalnego bilansu wynika, że śmierć poniosło 288 osób.

- W Egipcie jest pęknięcie. I długo potrwa, zanim rany zaczną się zabliźniać. Religia i polityka są tam ze sobą związane. I te dwa nurty mogą koegzystować i działać na rzecz rozwoju i demokratyzacji - powiedział Dziemidowicz w Poranku Radia TOK FM. - Prezydenci w Egipcie (od czasów końca monarchii) są obalani - powiedział gość Jana Wróbla.

Mohammeda Mursiego usunęli z fotela prezydenta egipscy wojskowi 3 lipca, gdy w kraju dochodziło do masowych protestów przeciwko rządom prezydenta; przeciwnicy zarzucali mu faworyzowanie Bractwa Muzułmańskiego, z którym był związany. - Wpadamy w pułapkę mówienia o postępie we własnych, europejskich kategoriach myślowych. W tamtych krajach wojsko jest gwarantem stabilizacji. Zabezpieczeniem dla partnerów, którzy mają swoje interesy w tamtej części świata. "Państwo" dla nich to coś innego niż dla nas - kraj to sztuczny twór. Nie ma separacji państwa i religii - tłumaczył były ambasador. - Egipt jest krajem położonym strategicznie i ma wielkie znaczenie w globalnej grze o Bliski Wschód. Z różnych powodów Izrael jest priorytetem, ale na drugim miejscu jest Egipt - uważa Dziemidowicz.

DOSTĘP PREMIUM