Wielka afera korupcyjna? "Bez histerii. Radzimy sobie z łapówkarstwem. Nie było porządnej afery"

- W Polsce nie było porządnej politycznej afery korupcyjnej. Oczywiście, była afera Rywina. Ale nie mamy czegoś takiego jak w Czechach, na Słowenii czy w Chorwacji, gdzie aresztuje się i skazuje polityków z czołówek gazet - mówił w TOK FM dr Grzegorz Makowski z Fundacji Batorego. - Nie histeryzowałbym z powodu tej afery, bo jest więcej argumentów przemawiających za tym, że my sobie z tym radzimy - dodał.

Wygląda na to, że polska polityka znów zaczyna żyć aferami i aferkami: poza sprawami Adama Hofmana, Sławomira Nowaka czy wyborów w PO na Dolnym Śląsku najgłośniejsza ostatnio stała się tzw. wielka afera korupcyjna z udziałem pracowników byłego MSWiA, MSZ, GUS i KGP.

Czytaj też: "Wielka afera korupcyjna" - co musisz wiedzieć? [5 RZECZY]

W wielkiej aferze, składającej się naprawdę z dwóch dużych spraw, zarzuty postawiono obecnie ok. 37 osobom, w tym jednemu politykowi - b. wiceszefowi MSWiA Witoldowi D. Reszta to urzędnicy i biznesmeni. Czy można powiedzieć, że to afera polityczna? Czy może największą rolę gra tu jednak administracja, która wcale nie jest taka podatna na zmiany ekip rządzących i dotyczy to grupy trwałej w instytucjach centralnych? - Tak. To przypadek korupcji administracyjnej. Tak to wygląda. Nie ma tu wątku politycznego - mówił gość programu "Połączenie" Radia TOK FM dr Grzegorz Makowski, dyrektor Programu Odpowiedzialne Państwo Fundacji Batorego.

Makowski: W Polsce nie było porządnej politycznej afery korupcyjnej

- W ogóle w Polsce nie było tak naprawdę porządnej politycznej afery korupcyjnej. Oczywiście była afera Rywina. Ale mówię "porządnej" w tym sensie, że kogoś osądzono, skazano i sfinalizowano tym samym sprawę. Nie mamy czegoś takiego jak w Czechach, na Słowenii czy w Chorwacji, gdzie aresztuje się i skazuje polityków z czołówek gazet - tłumaczył.

- Ostatnio zastanawialiśmy się nawet z kolegą z KE, który tu monitoruje przypadki korupcji, że jak to jest, że myśmy się tu w tej Polsce tak uchowali. To albo dobrze, albo nie potrafimy wykryć tych afer. Pewnie prawda leży gdzieś pośrodku - dodał ekspert.

Jak przyznał, sprawy korupcji mniej interesują media niż jeszcze dekadę temu: - Dziennikarstwo śledcze bardzo podupadło, zwłaszcza to dotyczące korupcji. Natomiast prawo i infrastrukturę antykorupcyjną mamy rzeczywiście dobrą. Jest mnóstwo rozwiązań - nie wiem, czy Niemcy, Hiszpanie czy Francuzi mają nawet połowę tego, co my.

Afera jest, ale więcej wskazuje, że radzimy sobie z problemem

Wg eksperta polskie prawo antykorupcyjne rozwinęło się po wejściu naszego kraju do UE: - Mamy całkiem dobre narzędzie przeciwdziałania korupcji. W organach ścigania jest rejestrowanych rocznie kilkanaście tys. spraw, a wyroków jest ok. 3 tys. Ta rozbieżność to też być może dowód na to, że nie wszystko działa: chyba nie udaje się zbierać dowodów albo organy ścigania pompują statystyki. Ale generalnie radzimy sobie z tym problemem. Jest on zarządzany - na pewno lepiej niż np. w Hiszpanii, gdzie za tego typu przestępstwa jest 80 wyroków rocznie. Nie histeryzowałbym z powodu tej afery, bo jest więcej argumentów przemawiających za tym, że my sobie z tym radzimy.

Czy zatem takie sprawy jak ostatnia wielka afera to zjawiska typowe dla biurokracji, gdzie ludzie siedzą na stołkach wiele lat i mają wpływy i nie można temu zapobiec w stu procentach? - Każda współczesna organizacja jest biurokracją, także ta w sektorze prywatnym. I nic dziwnego, że walka z korupcją przeniknęła też do sektora prywatnego. Każda organizacja tworzy swoją kulturę i czasem ona podupada. Zdarzają się ludzie, którzy nie działają zgodnie z celami, np. w imię dobra wspólnego. I to się będzie zdarzało - mówił dr Makowski.

Polska to Bantustan? "Bardziej te międzynarodowe firmy"

Ws. MSWiA podejrzanymi są nie tylko urzędnicy, ale i biznesmeni, w tym przedstawiciele gigantów IBM i Hewlett-Packard, którzy mieli korumpować przedstawicieli resortu. Wg "Rzeczpospolitej , CBA wykryło, że międzynarodowe firmy informatyczne miały specjalne pule pieniędzy na korumpowanie polskich urzędników. Mamy w Polsce Bantustan? - W tych firmach czy administracji - tak. Nie u nas. rozumiem, że CBA jest teraz w kontakcie z firmami-matkami tych filii i jeśli to zostanie dowiedzione, będą mieli, kolokwialnie mówiąc, przerąbane. Poniosą srogie konsekwencje, bo jest prawo międzynarodowe, które te konsekwencje narzuca - mówił dr Makowski, podkreślając, że zamieszane w wielką aferę firmy mają siedziby w USA.

Przypomniał przy tym głośną sprawę Siemensa, który w 2008 roku zapłacił w USA za korumpowanie urzędników 1,6 mld dol. Zarzuty korupcyjne wciąż ciągną się za niemieckim koncernem - dwa tygodnie temu szwajcarska prokuratura postawiła mu zarzuty korumpowania menedżera Gazpromu.

Sikorski? "Za szybko tweetuje..."

Wrażenie, że jesteśmy krajem szczególnie skorumpowanym, promują jednak sami politycy. O tym, że MSZ jest "niestety chyba przeżarte rakiem korupcji" mówił w poniedziałek Polskim Radiu Radosław Sikorski . - Pan minister może czasami za szybko tweetuje. Potem się słusznie z tego wycofał. Nie ma takich danych, które pokazują, że jego resort czy MSW są jakoś przeżarte, ani że to jakieś totalnie skorumpowane sektory. Nawet ta afera nie upoważnia nas do takiego twierdzenia. Generalnie jest lepiej: dobrze, CBA to wykryło. To pierwsza afera, która ma szansę być dobrze udokumentowaną i doprowadzona do końca sprawą - ocenił ekspert z Fundacji Batorego.

Zauważył też, że sprawa dopiero teraz zaczyna być rozgrywana politycznie: - Ale przez te parę lat było to chyba po prostu dobrze prowadzone. Dobrze by było, gdyby ten stan się utrwalił. Ale CBA ma problem strukturalny: możemy teraz je chwalić i chwalić Pawła Wojtunika, ale mechanizm jest taki, że można go odwołać z byle powodu. Apolityczność tego organu wciąż nie jest zapewniona - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM