"Primum moje sumienie"? Etyk: to postawa mniejszości lekarzy. Młody lekarz: mi by było zwyczajnie głupio

Klauzula sumienia lekarzy i farmaceutów - problem dla pacjentek czy wolność medyków? - Zwykła obywatelska przyzwoitość sugeruje, że w sytuacji, gdy ktoś nie prosi o coś nielegalnego, powinniśmy mu przynajmniej nie przeszkadzać w skorzystaniu z przysługujących mu praw - komentuje prof. Paweł Łuków, bioetyk.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zaapelował do ministra zdrowia o ustanowienie mechanizmu, który pozwoli pacjentowi uzyskać informację o tym, gdzie może uzyskać świadczenie, którego wykonania odmówił lekarz, powołując się na klauzulę sumienia. Sprawa klauzuli sumienia pojawia się w debacie publicznej co jakiś czas - najgłośniejsza sprawa dotyczyła prof. Chazana, warszawskiego ginekologa, który odmówił wykonania legalnej aborcji, chociaż wiadomo było, że płód ma ciężkie uszkodzenia i nie przeżyje.

To nie jest nowe zjawisko, teraz o nim mówi się więcej

Czy zasada "primum non nocere" zmieniła się na "primum moje sumienie"? - To przesadne stwierdzenie. Przeświadczenie o wyższości głosu własnego sumienia nad normami społecznymi lub prawnymi to postawa właściwa dla znakomitej mniejszości polskich lekarzy - uspokaja prof. Paweł Łuków. - Odmowa udzielenia jakiegoś świadczenia z powodów sumienia to coś innego niż skorzystanie z klauzuli sumienia. Korzystając z klauzuli sumienia lekarz się na nią powołuje i mówi pacjentowi, że jego zdaniem określone działanie nie jest właściwe z etycznego punktu widzenia. Wydaje mi się, że sporo lekarzy korzystało z wolności sumienia nie powołując się na klauzulę. Różnica ta wcześniej nie była dostrzegana lub doceniana - mówi etyk.

Jego zdaniem społeczną świadomość zwiększyło stanowisko Komitetu Bioetycznego PAN dotyczące klauzuli sumienia oraz późniejsza dyskusja m.in. z zespołem ekspertów Konferencji Episkopatu Polski.

Przepisami się tego nie uporządkuje

Prof. Łuków podkreśla, że zadaniem kierownika przychodni lub dyrektora szpitala jest tak zorganizować pracę, żeby i pacjenci, i lekarze mogli korzystać ze swoich praw. - W jednym z krakowskich szpitali lekarze anestezjolodzy, którzy z powodów sumienia odmawiali asystowania m.in. w zabiegach przerywania ciąży, wcześniej zawiadomili zwierzchników o swoich obiekcjach i w ten sposób umożliwili kierownictwu takie zorganizowanie pracy, aby pacjenci mogli korzystać z przysługujących im legalnych świadczeń - mówi etyk medycyny. - Fałszywa jest wiara w to, że wszystko możemy załatwić przepisem, zmianą prawa. Przepisy są wykonywane przez ludzi i od ich wiedzy i dobrej woli zależy, jak są one przestrzegane - zauważa.

- Prawo polskie mówi wyraźnie, że lekarz, który powołuje się na klauzulę sumienia ma obowiązek wskazać pacjentowi realistyczne możliwości uzyskania przez pacjenta świadczenia, które jest przedmiotem sprzeciwu sumienia lekarza. Także zwykła obywatelska przyzwoitość sugeruje, że w sytuacji, gdy ktoś nie prosi o coś nielegalnego, powinniśmy mu przynajmniej nie przeszkadzać w skorzystaniu z przysługujących mu praw, przy możliwie najmniejszym obciążeniu własnego sumienia. Jedną z norm społeczeństwa demokratycznego jest respektowanie prawa, a umożliwienie innym korzystania z ich praw jest naszym obowiązkiem - mówi prof. Łuków.

Lekarz: klauzula sumienia? Mi się to nie mieści w głowie

Piotr, świeżo upieczony lekarz z Wrocławia, mówi nam, że nie zna ani jednego kolegi po fachu, który z otwartą przyłbicą broni wolności swojego sumienia. - Na studiach nie było zbyt wiele o moim sumieniu, mieliśmy zajęcia o tym, jak leczyć ludzi. Możliwe, że moje poglądy sprawiały, że miałem automatyczną blokadę na takie informacje czy sugestie. Szczerze? Nie wyobrażam sobie powiedzieć swojemu pacjentowi prosto w uczy: sorry, nie wypiszę recepty albo ci nie pomogę, bo nie pozwala mi na to sumienie. Mi by było zwyczajnie głupio . Ciężko mi cały czas zrozumieć, że są lekarze i farmaceuci, którzy ludzi odprawiają z kwitkiem. Większość jednak leczy normalnie, o ile sytuację w naszej służbie zdrowia można tak nazwać. Nie do końca mi się podoba, że margines - uwierzcie mi, margines - który rozdziera szaty ws. swojego sumienia - mówi nam młody lekarz.

DOSTĘP PREMIUM