Herszt kiboli skazany za książkę o Hitlerze. Żakowski: Nie podoba mi się ten wyrok

- W książce są bulwersujące, idiotyczne, szkodliwe, niebezpieczne poglądy. Ale jestem bardzo zadowolony, że one się pojawiają w przestrzeni publicznej. Bo to są poglądy, które część osób wyznaje. Gdyby one nie były upubliczniane, nie mielibyśmy okazji się do nich ustosunkować - mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski.

Roman Z., autor książki "Jak pokochałem Adolfa Hitlera", został skazany na sześć miesięcy ograniczenia wolności przez 30 godzin prac społecznych co miesiąc. Wrocławska prokuratura zarzuciła Romanowi Z., że za pośrednictwem napisanej dziewięć lat temu książki "Jak pokochałem Adolfa Hitlera" propagował ustrój faszystowski i nawoływał do nienawiści na tle rasowym, kulturowym i wyznaniowym. Są w niej rozdziały pt. "Żyd wrogiem Polaków" albo "Jeszcze Polska nie zginęła, póki nie ma w niej Arabów i Murzynów".

Lepiej wiedzieć i reagować

- Powiem szczerze. Są to dość bulwersujące, głupie, idiotyczne, szkodliwe, niebezpieczne poglądy. Ale jestem bardzo zadowolony, że one się pojawiają w przestrzeni publicznej - komentował w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski. - Bo to są poglądy, które część osób - niestety, nie tak bardzo mała - wyznaje. Gdyby one nie były upubliczniane, nie mielibyśmy okazji się do nich ustosunkować ani porozmawiać, żeby przekonać część tych osób do zmiany poglądów. Dzięki Romanowi Z. mamy taki pretekst, do czego wszystkich zachęcam - mówił Żakowski.

Bawaria wyda "Mein Kampf" - słuszna decyzja

- Ten wyrok (który został wydany - red.) mi się nie podoba. Mnie się to prawo nie podoba, które pozwala wydać taki wyrok. Niedawno Bawaria podjęła decyzję słuszną, że jako właściciel praw autorskich wyrazi zgodę na publikację najstraszniejszej książki XX wieku "Mein Kampf". Nie, żeby propagować ideę, ale po to, żeby nas przestrzegać. Że językiem w takich książkach, który należy do logiki tych utworów i ich skutków historycznych, mówią do nas ludzie wyglądający normalnie, porządnie, budzący zaufanie. Ludzie, których poglądy nie wydają się nam przerażające. Póki nie zobaczymy do jakiego zestawu mogą być zaliczone - mówił publicysta.

DOSTĘP PREMIUM