CZD donosi do prokuratury na lekarza. Dr Bachański: nie wiem, czemu mój pracodawca to robi

Dr Marek Bachański komentował ruch Centrum Zdrowia Dziecka, które złożyło w prokuraturze doniesienie ws. (skutecznego) leczenia dzieci środkami zawierającymi marihuanę.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Centrum Zdrowia Dziecka złożyło zawiadomienie do prokuratury ws. dr. Bachańskiego .

Pacjenci czują się dobrze, skąd zarzut narażenia zdrowia?

Dr Marek Bachański komentował to w TOK FM. - Chciałem przekazać, że większość z tych pacjentów czuje się dobrze lub bardzo dobrze. Nie można zarzucić mi nieprawidłowości. Dwóch małych pacjentów wprawdzie nie uzyskuje dużej redukcji napadów, ale mówimy o grupie trudnej do leczenia. Części tych pacjentów nie daje się uratować. Nie rozumiem, czemu mój pracodawca tak do tego podchodzi - mówił Marek Bachański w audycji "Światopodgląd".

Centrum Zdrowia Dziecka poinformowało dziś, że zawiadomienie do prokuratury zostało złożone 7 sierpnia i dotyczy możliwości popełnienia przez Bachańskiego przestępstwa narażenia pacjentów Centrum na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu przez prowadzenie nielegalnego eksperymentu medycznego z użyciem pochodnych marihuany.

Lekarz mówił w TOK FM, że długo nie chciał rozmawiać ze szpitalem za pośrednictwem mediów.

CZD zarzuca lekarzowi, że były nieprawidłowości w dokumentacji. - Nikt z moich przełożonych nie interesował się szczegółowo przebiegiem leczenia pacjentów - powiedział dr Bachański w TOK FM. Lekarz powtarzał, że leczenie z użyciem środków zawierających marihuanę jest skuteczne i pomaga chorym np. na lekooporną padaczkę. Czemu nie zgłosił tej metody leczenia do Komisji Bioetycznej? Jak twierdzi, były problemy z dostaniem się do przełożonych i że była "blokada informacyjna". Zdaniem Bachańskiego "podcinano mu skrzydła".

Podcinanie skrzydeł

Lekarz powtarzał w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz, że chce leczyć dzieci dotychczasową metodą, bo jest ona skuteczna i stosowana na całym świecie. - Szacuje się, że w naszym kraju jest ok. 120 tys. pacjentów z rozpoznaniem padaczki odpornej na leki. To, co istotne, to to, że zdecydowana większość z nich nie jest skutecznie leczona, trzeba wprowadzać metody innowacyjne - upiera się lekarz. Leki z pochodnymi marihuany pozwalają znacznie obniżyć liczbę napadów u osób chorych. - Za granicą jest tak, że jeśli ktoś coś ciekawego przedstawi, to ma wsparcie, by badania prowadzić dla dobra innych. W Polsce tak nie jest - dodał lekarz.

Dr Bachański powtarzał, że nie ma przepisów ani procedur, które regulują stosowanie medycznej marihuany, i wielu lekarzy zwyczajnie boi się stosować ją w terapii.

Przerwane leczenie

Dyrekcja Instytutu "Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka" poinformowała w lipcu, że z powodu braków formalnych zawieszono eksperymentalne leczenie padaczki środkami zawierającymi marihuanę prowadzone przez dr. Bachańskiego, neurologa z Kliniki Neurologii i Epileptologii. Zastępca dyrektora Instytutu prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak informowała wówczas, że lekarz został poproszony o wstrzymanie działań oraz wystąpienie do Komisji Bioetycznej o opinię i zgodę, ale bezskutecznie. Kilka dni przed decyzją dyrekcji dr Bachański złożył wniosek o urlop do 27 sierpnia.

We wtorek resort zdrowia, w komunikacie podpisanym przez wiceministra Igora Radziewicza-Winnickiego, zaprzeczył informacjom przekazywanym przez dra Bachańskiego, że CZD odmówiło zwiększenia liczby dzieci biorących udział w eksperymencie. - Dr Bachański nigdy nie wystąpił o zgodę na prowadzenie takiego eksperymentu ani do Komisji Bioetycznej, ani do dyrekcji Instytutu - czytamy w komunikacie.

Terapia nielegalna?

Jak twierdzi Radziewicz-Winnicki, uznano, że terapia "była nielegalna i prowadzona z narażeniem dzieci na niebezpieczeństwo". Jak zaznaczono w piśmie, "nie było żadnego protokołu leczenia, nie zapewniono w sposób systematyczny kontroli stanu zdrowia dzieci, nie było regularnego harmonogramu wizyt kontrolnych, nie prowadzono monitorowania stężenia leku we krwi dziecka, nie analizowano w sposób metodologicznie poprawny potencjalnych objawów ubocznych ani poprawy stanu zdrowia".

Wiceminister zaznaczył też, że dr Bachański nie został zawieszony i - wg informacji przekazanych przez dyrekcję Instytutu - po powrocie z urlopu "może kontynuować pracę i badania pod nadzorem przełożonych". Resort dodaje, że - w związku z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom biorącym udział w terapii eksperymentalnej - leczenie dzieci z padaczką lekooporną w IPCZD jest kontynuowane, a do eksperymentalnego leczenia pochodnymi marihuany mogą być kwalifikowani także nowi pacjenci (w ostatnich dniach kolejne dziecko otrzymało zgodę MZ na import potrzebnego preparatu).

Dr Bachański pisze do ministra

W poniedziałek dr Bachański wystosował list otwarty do ministra zdrowia Mariana Zembali jako osoby odpowiedzialnej za funkcjonowanie służby zdrowia, a także bezpośrednio nadzorującej CZD. Zdaniem lekarza Instytut w wydanym oświadczeniu dokonał na nim linczu i podważył "w sposób nieludzki i niezgodny z prawdą" jego kompetencje i dotychczasowe doświadczenie zawodowe.

Bachański zapewnił, że jest gotów stanąć przed Komisją Bioetyczną, zaznaczył jednak, że jego zdaniem "badanie powinno być dobrze uzasadnione merytorycznie i naukowo" i tym samym przeprowadzane na liczniejszej grupie pacjentów. Jak dodał, proponował przeprowadzenie badań na grupie 70-80 osób, jednak nie otrzymał na to zgody przełożonych.

DOSTĘP PREMIUM